Likwidacja skutków powodzi w jasielskich szkołach
Trwają przygotowania do remontów w jasielskich szkołach dotkniętych czerwcową powodzią. Po uporządkowaniu zalanych budynków i wstępnym oszacowaniu strat powoli rozpoczynają się działania zmierzające do przywrócenia możliwości normalnego funkcjonowania tych placówek wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego.



Niespodziewany wymiar powodzi, która nawiedziła miasto Jasło przed dwoma miesiącami spowodował milionowe straty jeśli chodzi o niektóre miejscowe placówki oświatowe.

Dorota Czernecka, Dyrektor Zespołu Szkół Budowlanych: Wskutek powodzi szkoła poniosła głównie straty materialne w zakresie infrastruktury, szacowane na ok. 1,5 miliona złotych, straty w zakresie pomocy dydaktycznych i budynku szkoły. Szkoła była zalana mniej więcej do poziomu połowy parteru na wysokości metr dwadzieścia, metr trzydzieści, w niektórych miejscach metr pięćdziesiąt. Zniszczeniu uległy elementy konstrukcyjne, ścianki działowe i cała konstrukcja podłogi, czyli warstwy konstrukcyjne, podkład, nawierzchnia, także sali gimnastycznej. Wszystko to trzeba było usunąć.

Marek Stęgowski, Dyrektor Zespołu Szkół nr 3: Po wstępnych szacunkach straty sięgają ok. 6 mln złotych. Został zniszczony cały parter głównego budynku szkoły, sala gimnastyczna do poziomu zalania oraz obiekty laboratorium chemicznego i warsztatów szkolnych.

Aleksandra Zajdel-Kijowska, Dyrektor Zespołu Szkół Miejskich nr 3: Została zalana cała podziemna część, czyli szatnie, siłownia szkoły, pracownia techniki z całym wyposażeniem, harcówka. Ponadto woda zajęła cały parter trzeciego segmentu, który był niższy od pozostałych, w tym pięć sal lekcyjnych, zaplecza, korytarz, salę gimnastyczną, dwa gabinety rehabilitacji, małą salkę gimnastyczną, pokój nauczycieli wychowania fizycznego oraz aulę szkolną. Uszkodzona została też kotłownia, oraz rozdzielnia elektryczna. Są to więc milionowe straty.



Jako, że powódź nawiedziła miasto w czasie długiego weekendu, trudno było przeprowadzić sprawną akcję ratowania sprzętu. Zdaniem Dyrektora Stęgowskiego, gdyby do zalania miasta doszło w dniach nauki szkolnej, ilość uratowanego wyposażenia szkolnego, z racji zaangażowania do działań zgromadzonych w szkole uczniów znacznie by wzrosła. Ratowanie mienia zagrożonych placówek odbywało się jednak przede wszystkim siłami pracowników i polegało głównie na wynoszeniu sprzętu na wyższe kondygnacje. Dopiero po ustąpieniu wody, gdy była już możliwość wejścia do zalanych wcześniej budynków pomoc zaczęła napływać z różnych źródeł. - Począwszy od służb mundurowych, czyli przede wszystkim strażaków, którzy pomagali nam wypompowywać wodę, po służby więzienne, zaangażowane w prace porządkowe. Niezbędną pomoc otrzymaliśmy też oczywiście od organu prowadzącego, po części pomógł też Urząd Miasta – więc tak jak mówię – tych placówek było bardzo dużo, trudno je w tej chwili wszystkie wymienić, ale chciałbym z tego miejsca wszystkim gorąco podziękować za tą pomoc, którą nam udzielili, i która do dej pory również spływa – dodaje M. Stęgowski.
Szkoły podjęły też próby uzyskania wsparcia w ramach różnych programów obejmujących pomocą instytucje, które ucierpiały wskutek powodzi. Ponadto oferty pomocy, przede wszystkim finansowej napływają z różnych innych źródeł.
- Zgłoszony został akces do programu „Trzy razy dwieście”, jest to program dla miast, ujmuje też szkoły powiatu. Będziemy chcieli wykorzystać również 0.6 proc. rezerwy oświatowej. Liczymy również na środki z województwa. - mówi Dorota Czernecka.
- Zwróciliśmy się z apelem do ludzi życzliwych, nie tylko prywatnych, również do instytucji. Został wysłany projekt do Centrum Edukacji Obywatelskiej, które prowadzi akcję popowodziową i ten projekt ujmuje wszystkie utracone pomoce naukowe potrzebne dzieciom, czyli ławki, krzesła – i tu liczymy na dofinansowanie. Ponadto ostatnio otrzymaliśmy pomoc z programu Commenius, konkretnie ze szkół partnerskich z zagranicy. Również nasi absolwenci zwracają się z prośbą o podanie konta dochodów własnych i prowadzą akcję na naszą rzecz. Ponadto samorządy uczniowskie szkół z innych miast zwracają się do nas i będą przekazywać środki. Poza tym allegro.pl postanowiło objąć nas akcją charytatywną prosząc o wykaz sprzętu, który uległ zniszczeniu i również poprowadzi akcję na rzecz naszej szkoły. - informuje dyrektor Zajdel-Kijowska.
Jeśli chodzi o etap prac, mających na celu umożliwienie uczniom rozpoczęcia nauki zgodnie z terminem, to przede wszystkim odkażono i osuszono zalane pomieszczenia oraz zdjęto podłogi, przygotowując w ten sposób budynki do dalszych prac remontowych. Aby były one możliwe, potrzeba niezbędnych środków finansowych.
– W tej chwili czekamy na konkretne pieniądze z odszkodowania. W szkole był już weryfikant z Urzędu Wojewódzkiego. W tej chwili oczekujemy decyzji odnośnie wysokości środków, jakie spłyną na potrzeby remontu, a także zaczynamy wykonywanie kosztorysów. Następnie już – czy będzie konieczność przetargów, czy nie – będziemy ruszać z pracami remontowymi. - podsumowuje Marek Stęgowski
Jak wspólnie twierdzą dyrektorzy zalanych szkół, nauka w nowym roku szkolnym powinna rozpocząć się zgodnie planem.


- Myślę, że zdążymy do września, choć może nie w całości, nie z wszystkimi obiektami, takimi jak np. sala gimnastyczna – zaznacza A. Zajdel-Kijowska.


- W naszej szkole zajęcia praktyczne mogą, a nawet powinny odbywać się w terenie, na placach budowy. Jeśli chodzi o teorię, pomieścimy się na wyższych kondygnacjach, ponieważ obawiam się, że do września prace remontowe mogą się nie zakończyć, bo nie został ogłoszony stan klęski żywiołowej, a w związku z tym obowiązują wszystkie formalności związane z ogłaszaniem przetargów, a one potrzebują czasu i trzeba mieć konkretną pulę pieniędzy, aby w ogóle do nich przystąpić – twierdzi D. Czernecka.
- Dużą rolę odgrywa tu kwestia czasu, którego z dnia na dzień jest coraz mniej. Ja jako dyrektor dołożę wszelkich starań, żeby wyremontować co najmniej parter budynku szkoły, salę gimnastyczną, aby podstawowe zajęcia mogły się odbywać w trybie normalnym. W dalszej kolejności przeprowadzimy remont pomieszczeń laboratorium chemicznego i byłych warsztatów szkolnych. - mówi Marek Stęgowski
Jakub Hap
