"Łowca fotoradarów" z TVN Turbo przyjrzał się działaniom jasielskiej Straży Miejskiej
„Radarowa” wojna wypowiedziana przez grupę młodych jaślan lokalnej Straży Miejskiej nabiera tempa. Kontrowersyjne działania instytucji, której zadaniem jest ochrona porządku publicznego w mieście zostały wzięte pod lupę przez Emila Raua i przedstawione w jednym z ostatnich odcinków programu „Emil, łowca fotoradarów”, emitowanego na antenie TVN Turbo.

Bohater programu, którego celem jest ukazywanie nadużyć funkcjonariuszy Straży Miejskiej w walce z piractwem drogowym i demaskowanie bezprawnie instalowanych przez nich fotoradarów zdecydował się odwiedzić Jasło po obejrzeniu dostępnych w sieci filmów – ich autorami są młodzi jaślanie, którzy od kilkunastu miesięcy utrudniają miejscowym strażnikom dokonywanie pomiarów prędkości pojazdów za pomocą urządzenia, ustawianego na chodnikach bądź parkingach. Czynią to na różne sposoby, zwykle poprzez zastawianie fotoradaru samochodem bądź własnym ciałem.
Podczas wizyty w naszym mieście Emil Rau przeprowadził osobiste śledztwo, w którym krok po kroku weryfikował prawdziwość jasielskich „radarowych” absurdów. W pierwszej kolejności udał się na parking przy ul. Mickiewicza – gdzie właściwie narodził się spór między lokalną Strażą Miejską a grupą dowodzoną przez Krystiana Skalskiego. Jeżeli strażnik miejski w tym miejscu (na parkingu, przyp. red.) ustawia sobie fotoradar skierowany na drogę, dowolny pieszy może sobie przechodzić koło tego fotoradaru i dowolny kierujący samochodem może zatrzymać swój samochód. To jest wszystko zgodne z prawem – twierdzi Emil Rau. Bohater programu TVN Turbo odniósł się również do inicjatywy młodych jaślan. Zaparkowanie samochodu zgodnie z przepisami Prawa o ruchu drogowym, czyli na parkingu, a że przypadkowo przed fotoradarem jest tylko i wyłącznie fantastycznym patentem wygenerowanych w głowach kilku dzielnych mieszkańców – chwali Krystiana Skalskiego i jego kolegów.
O szczegółach kontrowersyjnych działań Straży Miejskiej w Jaśle bohater programu telewizji TVN Turbo chciał porozmawiać z komendantem instytucji. W tym celu zapukał do drzwi jego gabinetu. Muszę pogratulować sukcesu. W 2012 roku milion złotych wpływu z fotoradarów... – zwrócił się do Ryszarda Masteja. Jakie są intencje pana rozmowy ze mną? – zapytał komendant. Żeby Straż Miejska przestała krzywdzić ludzi a pieniądze z mandatów wpływały tylko i wyłącznie do Skarbu Państwa a nie na konta Straży Miejskiej – odparł „łowca fotoradarów”. Jego rozmówca nie był jednak zainteresowany dyskusją. Proszę stąd wyjść – nakazał. Rau zdecydował się spełnić życzenie komendanta dopiero w momencie, gdy ten – sfrustrowany ciągłą obecnością mężczyzny i nieustannymi pytaniami z jego strony – poprosił o wsparcie swoich podwładnych.
Po opuszczeniu siedziby Straży Miejskiej w Jaśle Emil Rau spotkał się z Krystianem Skalskim, Grzegorzem Przetacznikiem oraz Arturem Warchołem – członkami nieformalnej, wspomnianej już grupy przeciwstawiającej się kontrowersyjnym, „parkingowym” kontrolom prędkości. Jej lidera zapytał o owoce podejmowanych od kilkunastu miesięcy działań. Jeżeli chodzi o strażników miejskich zmieniło się niewiele. Dalej rozstawiają fotoradary. Zmieniło się za to podejście mieszkańców do sprawy. Teraz już rozumieją, że mogą ten fotoradar legalnie zasłonić (…) i mogą nie przyjmować tych mandatów, jak to robili wcześniej – odpowiada Krystian Skalski. Młody jaślanin podkreślił, iż walka jego grupy ze Strażą Miejską znalazła już swój finał przed obliczem wymiaru sprawiedliwości. – Całą zimę spędziliśmy w sądzie na sprawach o utrudnienie pracy Straży Miejskiej i użycie przemocy poprzez zastawianie fotoradarów samochodem. Każdy z nas miał inny wyrok nakazowy, jednak odwołaliśmy się od nich, wyszliśmy z tego obronną ręką i udowodniliśmy, że można stanąć przed fotoradarem jeżeli on stoi na chodniku.

Rozmówca Emila Raua zapewnia w programie, że on i jego znajomi na bieżąco monitorują „fotoradarowe” poczynania funkcjonariuszy jasielskiej Straży Miejskiej. Dostali dwa lata czasu na poprawę swojego zachowania, zmianę trybu pracy. Jeżeli nic się nie zmieni, jesienią będziemy chcieli zorganizować referendum i usunąć tę formację z miasta. Uważam, że jest nam zbędna, podobnie twierdzi wielu mieszkańców – mówi Krystian Skalski.
W programie poruszony został również temat radaru ustawianego przez jasielskich strażników miejskich przy ul. Krakowskiej oraz tego, który ukryty w tajemniczym starym polonezie czyha na amatorów szybkiej jazdy na terenie Kołaczyc. Polonez-atrapa to już pomysł tamtejszej Straży Miejskiej.
Jakub Hap
