Mieszkańcy mają dosyć. Myślą o pozwie zbiorowym
Błoto i liczne dziury w drodze, zniszczone ogrodzenia, elewacje i ogrody – tak wygląda życie ludzi w Nawsiu Kołaczyckim, mieszkających przy drodze powiatowej, na której rozpoczęty został remont. Sęk w tym, że inwestycja jest niezakończona i nie widać jej końca. Mieszkańcy tracą już cierpliwość..

Mieszkańcy Nawsia Kołaczyckiego nie szczędzą gorzkich słów pod adresem władz powiatu, które w lipcu ubiegłego roku rozpoczęły remont drogi powiatowej przez wieś Nawsie Kołaczyckie. Miejscowi początkowo cieszyli się, że w końcu zostanie poprawiony asfalt i powstaną nowe chodniki, jednak ich radość nie trwała długo. Pierwszy etap prac obejmował budowę kanalizacji deszczowej na odcinku prawie jednego kilometra. - Pozwoli to na lepsze zabezpieczenie przed podtopieniami znajdujących się tam budynków mieszkalnych i gospodarczych. W przyszłości zostanie wykonana nowa nawierzchnia bitumiczna oraz powstanie nowy chodnik – czytamy w oficjalnej informacji zamieszczonej na stronie starostwa.



Sprawa trafi do sądu?
W kontekście położenia nowej nawierzchni sądzono, że zostanie to zrealizowane do końca 2019 r., jednak z czasem coraz rzadziej mówiono o kolejnym etapie prac jako czymś pewnym. Okazało się bowiem, że zadanie nie może być wykonane ze środków Funduszu Dróg Samorządowych, gdyż droga nie spełnia wymogów technicznych. Liczono jeszcze, że uda się pozyskać pieniądze z promesy na usuwanie skutków klęsk żywiołowych, lecz i w tym przypadku starania spełzły na niczym. I tak od ponad pół roku remont drogi powiatowej nie jest zakończony, a mieszkańcy Nawsia Kołaczyckiego kipią ze złości.



– Przed remontem stan drogi był dużo lepszy niż w obecnej chwili. Mieszkam bezpośrednio przy tej drodze. Kiedy poleje jest błoto, samochodu nie można zostawić przy drodze. Sam czasami zaprowadzam pieszo dziecko do przedszkola i jesteśmy ochlapywani błotem przez samochody, które przejeżdżają obok, szczególnie przez dostawców, którzy nie zwracają uwagi na pieszych. W lecie z kolei, kiedy jest susza mamy problem z uciążliwym pyłem unoszącym się w powietrzu. Osadza się on na oknach, drzwiach, samochodach i na ubraniu. Ktoś w starostwie powinien za to bezpośrednio odpowiedzieć. Powinniśmy przygotować pozew zbiorowy i oddać sprawę do sądu – mówi rozgoryczony pan Sebastian.


Głos w sprawie zabrał również Maciej Jarosz, który w imieniu mieszkańców złożył petycję do Starostwa Powiatowego w Jaśle. - Chciałbym zaprosić starostę i zarząd powiatu, aby raz w tygodniu przejechali się tą drogą, to zobaczą ja to wygląda. Proszę zobaczyć jak wyglądają nasze domy. Aż serce się kraja. Sąsiad był w starostwie w tej sprawie to usłyszał, że jest to wina niewyremontowanej drogi. Wszyscy rozkładają ręce, nikt nie był mu w stanie powiedzieć, czy może się starać o odszkodowanie – mówi M. Jarosz. – Dopóki nie zrobili tego „pięknego” remontu była sielanka, teraz jest tragedia. Idiota by wiedział, że chodzi o kiełbaskę wyborczą i tyle. Jest jak w średniowieczu, a podobno żyjemy w XXI w. Wietnamczyk ma lepsze warunki jak my. Po co to było robić? Jak nie ma miedzi to się na tyłku siedzi, a nie ściemę i kit się wciska ludziom. Straty są ogromne. To pozwy ludzie mają robić na malowanie ogrodzeń i domów? Nie mówiąc już o zdrowiu, bo na okrągło wdychamy kurz. Dziadostwo i nic więcej. Wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd. Zrobią 400 metrów i będziemy nadal czekać do wyborów? Przecież to kpina jest. Niech sobie sami przyjdą tutaj mieszkać, kupią od nas domy, posesje, a my wyprowadzimy się do Jasła i sprowadzimy się jak będzie po remoncie – komentuje zbulwersowany pan Mieczysław z Nawsia Kołaczyckiego. - Oczekujemy mądrości. Niech na głupoty kasy nie wydają, tylko ludziom ułatwią życie. Po co było zdzierać asfalt jak było wiadomo, że nie skończą remontu? – dodaje. Zdrowie syna państwa Rusztowiczów znacznie się pogorszyło. Ich zdaniem fatalny stan drogi i kłęby pyłu do tego się przyczyniły. - Kurz osiada na ogrodzenie, elewację. Na balkon nie można w ogóle wyjść, czy go otworzyć. W domu mamy dziecko, które jest alergikiem. Teraz okna myjemy co tydzień, a w lecie co drugi, trzeci dzień, bo było czarno. W domu jest tak samo. Od momentu rozpoczęcia remontu syn kaszle, kicha, ma katar i musiał wziąć leki ze sterydami. Wcześniej nie było takiej potrzeby, aby je podawać – zaznacza Natalia Rusztowicz. - W tamtym roku mieliśmy piękną jesień i można było wietrzyć mieszkania codziennie. Niestety, przez niedokończoną drogę trzeba było się dusić w zamkniętych pomieszczeniach – dodaje mąż Paweł Rusztowicz.
Woda nie spływa z posesji

To niejedyny problem z jakim przychodzi zmierzyć się tym ludziom. Fosy, które jak zapewniają spełniały rolę odwodnienia zostały zasypane. Mieszkańcy narzekają, że woda opadowa zalega im na działce pod domem.


- Problem jest zarówno z wodami opadowymi, jak również gruntowymi, zwłaszcza spływającymi z pól położonych na wzniesieniu. Cały ten teren nie ma praktycznie żadnego odwodnienia. Są stare dreny. One odprowadzały wodę ze strumyka, który tutaj niedaleko sobie płynie. Trzeba zwrócić uwagę, że w dawnych czasach był głęboki, niezamulony i ta woda mogła sobie spływać. W tym momencie, dopóki poziom wody nie opadnie w strumyku woda cały czas stoi na posesjach, wokół nich, a droga dojazdowa również jest zalana – tłumaczy Anna Łazur, mieszkanka Nawsia Kołaczyckiego. – W momencie, kiedy woda przelewała się z gór schodziła drogą i wpadała do tego rowu. Obecnie nie ma gdzie odejść. Gdy dowiedzieliśmy się, że rowy będą zasypane zgłosiliśmy temat do burmistrza, sołtysa, radnych, Wód Polskich. Przede wszystkim chodzi nam o to, aby ten teren odwodnić szczególnie, że wydawane są kolejne pozwolenia na budowę – podkreśla.

Sołtys Nawsia Kołaczyckiego Jan Rączka, który uważa, że rowy zostały zasypane niezgodnie z przepisami. - Remont drogi rozpoczęli w ubiegłym roku. Wykonano jedynie odwodnienie i tak pozostawiono, przy czym zmienili stosunki wodne nie pytając się właścicieli gruntów przyległych działek, a przepisy mówią, że należy to z nimi uzgodnić. Uważam, że jest to zrobione niezgodnie z prawem wodnym. Mieszkańcy planują złożyć wniosek, aby odwodnienie z tych gruntów od południowej strony drogi powiatowej wykonać w kierunku domu ludowego, po to, aby domy nie były podtapiane, a na ich posesjach nie powstawały zlewiska wód – zaznacza sołtys.
Mini remont za 50 tys. zł w niczym nie pomógł..

Mieszkańcy drugiej części wsi również wysyłali dwie petycje, pierwszą w listopadzie, drugą w styczniu br. Oczekiwali, że będzie kontynuowana dalsza realizacja tej drogi. - Starostwo Powiatowe w Jaśle w odpowiedzi na petycje wykonało mały remont, który przetrwał około dwóch tygodni i droga była w stanie jeszcze gorszym. Kosztowało to około 50 tys. zł. Gmina Kołaczyce partycypowała w tych kosztach dokładając 25 tys. zł. W styczniu była kolejna petycja, w której zaznaczyliśmy, że droga jest w stanie tragicznym. W odpowiedzi otrzymaliśmy, że inwestycja będzie zrealizowana do końca 2020 r. zgodnie z budżetem Starostwa Powiatowego w Jaśle oraz z pozyskaniem środków zewnętrznych – wyjaśnia Adam Iwanicki, radny Rady Miejskiej w Kołaczycach.
Temat inwestycji drogowej w Nawsiu Kołaczyckim poruszyli na ostatniej sesji radni miejscy w Kołaczycach. Obradom przysłuchiwali się radni powiatowi Magdalena Stasiowska i Janusz Przetacznik. - Na chwilę obecną 26 lutego zarząd przyjął do wykonania 423 metry drogi na najgorszym odcinku. Koszt tej realizacji wynosi 650, 992, 25 zł. Ze strony powiatu było wysłane pismo z prośbą o partycypację w kosztach. Drugi odcinek, który będzie spełniał wymogi techniczne zostanie zgłoszony o dofinansowanie do Funduszu Dróg Samorządowych – poinformowała radna Magdalena Stasiowska dodając, że ten fragment drogi, który powiat obecnie chce wyremontować obejmuje wykonanie nowej nawierzchni asfaltowej z krawężnikami wraz z podbudową, ale w tym momencie bez chodników. Radny Iwanicki chciał usłyszeć od radnej Stasiowskiej, co było powodem, że wstrzymała się od głosu w sprawie przesunięcia 1 mln zł na dokończenie remontu w Nawsiu Kołaczyckim. Taki wniosek do budżetu powiatu na 2020 r. złożył radny Janusz Przetacznik. - Uważam, że ściągnięcie 1mln zł z inwestycji na szpitalu nie godziło się z tym, co wewnętrznie myślę, więc było mi trudno podjąć decyzję. Nie zagłosowałam ani za ani przeciw. Wstrzymałam się. W szpitalu leczy się każdy z nas jeżeli zaistnieje taka potrzeba – odpowiedziała.
Burmistrz Kołaczyc poinformował radnych o jaką kwotę zwrócił się powiat do gminy na współfinansowanie remontu 423 metrów drogi. - Starosta wystąpił, abyśmy jako gmina dołożyli połowę kosztów, a więc ponad 325 tys. zł. W tej chwili szukamy w budżecie tych pieniędzy, sprawdzamy, czy jesteśmy w stanie ich wesprzeć, ale na ten moment po konsultacji ze skarbnikiem nie ma takiej możliwości. Inwestycje są zaplanowane, a kredytów też nie będziemy zaciągać – skomentował burmistrz Stanisław Żygłowicz. Zdaniem radnego Rady Powiatu w Jaśle Janusza Przetacznika, finansowanie tej inwestycji nie było korzystne dla gminy Kołaczyce, która do pierwszego etapu prac dołożyła 320 tys. zł, a powiat ponad 250 tys. zł. - Jestem zaszokowany. Z tego wynika, że nie jest finansowane po połowie. Dlaczego te pieniądze nie wróciły? Jaki gospodarz przystępuje do inwestycji jeśli nie ma zapewnionego finansowania – mówił na sesji radny Aleksander Śliż.
PZD wyjaśnia
Do sprawy drogi powiatowej w Nawsiu Kołaczyckim, tak szeroko komentowanej zarówno przez mieszkańców Nawsia Kołaczyckiego, jak i radnych miejskich w Kołaczycach, postanowiła odnieść się dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Jaśle – Katarzyna Kaszowicz. W pierwszej kolejności nawiązała do kwestii finansowania pierwszego etapu prac dotyczącego budowy kanalizacji deszczowej. - Koszt wykonania dokumentacji projektowej wynosił 71 955,00 zł, a robót budowlanych 570 406,38 zł, czyli razem 642 361,38 zł. Gmina Kołaczyce dołożyła 320 000,00 zł, co w łącznym rozrachunku daje udział po 50% powiatu i gminy. Powiat Jasielski walkę o środki finansowe na drogę w Nawsiu Kołaczyckim rozpoczął jeszcze na początku 2018 roku. Powiat aplikował w kwietniowym naborze do Funduszu Dróg Samorządowych, jednak ze względu na brak normatywnej szerokości chodnika w km 0+220 drogi, tj. przy budynku mieszkalnym nr 39, wniosek odrzucono. Dlatego powiat jasielski podjął decyzję o rozpoczęciu prac z udziałem środków własnych i dotacji od gminy Kołaczyce – wówczas wykonano prace związane z kolektorem wody deszczowej. Powiat liczył, że na dalsze prace związane z podbudową i nawierzchnią uda się zdobyć środki z rezerwy celowej budżetu państwa na usuwanie skutków klęsk żywiołowych, jako że droga została wykazana w protokole z szacowania strat powodziowych z 2011 roku. Niestety i tu się to nie udało. Wytyczne Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji przekazane przez wojewodę podkarpackiego pod koniec stycznia br. jasno precyzowały, że aplikować po środki mogą wyłącznie straty z 2016 roku i młodsze - wyjaśnia dyrektor K. Kaszowicz. - Dlatego mając zamkniętą drogę do uzyskania środków zewnętrznych, powiat zdecydował o wykonaniu prac ze środków własnych, zaoszczędzonych na utrzymaniu zimowym, na które jeszcze w dniu dzisiejszym zostanie ogłoszony przetarg nieograniczony. Ze względu na ograniczony budżet wykonane zostaną prace na początkowym, najtrudniejszym 423-metrowym odcinku. Wykonane zostaną prace w newralgicznym miejscu zbliżenia do domu nr 39, a na dalsze będzie można się ubiegać o środki z FDS - dodaje dyrektor PZD w Jaśle.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl

