Mieszkańcy Sobniowa wygrali, ale teraz będą patrzeć władzy na ręce
45
Nie będzie sortowni wraz z kompostownią w Jaśle. Tak zadecydowali radni Rady Miejskiej Jasła podczas poniedziałkowej sesji. Dziewięcioma głosami „przeciw”, sześcioma „za” oraz sześcioma wstrzymującymi się projekt uchwały został odrzucony.


Obecni na sesji mieszkańcy osiedla Sobniów nie kryli radości, ale też i niepewności - Nie jesteśmy jednak do końca przekonani, że to się więcej nie powtórzy. Będziemy teraz wnikliwiej patrzeć władzy na ręce. Przedtem ufaliśmy pani burmistrz i radnym, a jednak za naszymi plecami robiono takie rzeczy. Zaufaliśmy 2,5 roku temu, kiedy pani burmistrz mówiła, że przeładunkownia śmieci zostanie stąd przeniesiona, że znajdzie inne miejsce. Przez 2,5 roku nic nie robiliśmy, nie patrzyliśmy na ręce, a potem, pocztą pantoflową dowiedzieliśmy się, że jednak będzie tu sortownia i kompostownia, rozbudowana tam na starym śmietnisku – mówi Anna Frączek.

Wysypisko śmieci w Sobniowie funkcjonuje od 50 lat. Z końcem października 2007 roku przestało oficjalnie istnieć, ale na jego miejscu powstała przeładunkowania śmieci. Władze miasta podjęły więc decyzję o budowie sortowni odpadów wraz z kompostownią. Segregatornia miałaby być obiektem zamkniętym, gdzie sortowano by odpady, natomiast kompostowanie przebiegałoby w tunelach foliowych. Koszt inwestycji szacowano na 7 mln 700 tys. zł, z czego dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego byłoby możliwe do wysokości 5 mln zł. W sortowni byłyby segregowane wszystkie odpady pochodzące z terenu Jasła, zarówno te odbierane jako śmieci zmieszane, jak i te pochodzące ze wstępnej selekcji, prowadzonej u źródła. - Niech się radni zastanowią, czy zafundowaliby sobie pod własnym domem albo innym mieszkańcom miasta takie szczęście. To nie dotyczy tylko ulicy Żniwnej czy Bławatnej, ale całego miasta. Stare wysypisko, na którym planowana była budowa sortowni jest ok. 1800 metrów od Rynku, niech więc każdy mieszkaniec sobie to uświadomi – mówiła Krystyna Zięba.

Wiceburmistrz Ryszard Pabian uważa jednak, że nigdzie na terenie miasta nie ma odpowiedniego miejsca na taką inwestycję. - Te protesty będą pojawiać się wszędzie, a za tą lokalizacją przemawiało to, że mamy plan zagospodarowania przestrzennego, który pozwala na takie przedsięwzięcie i w dodatku ten teren jest własnością miasta Jasła – zaznacza wiceburmistrz.

W obronie mieszkańców Sobniowa stanęła radna Elżbieta Bernal, nie szczędząc słów krytyki pod adresem burmistrz Marii Kurowskiej - Wystarczająco długo mieliśmy uciążliwości, brud, smród, zatruwanie środowiska, powietrza i wód gruntowych. Obecna władza perfidnie sięga po teren, który przygotowała poprzednia władza i chce dalej nas na siłę uszczęśliwiać. Pod symbolem Prawa i Sprawiedliwości chce się nas karać. Gdzie sprawiedliwość, gdzie prawo? Nie zgadzamy się i będziemy protestować do końca. Chcemy zadośćuczynienia za tyle lat trudności.
Radna przypomniała także Kurowskiej o jej spotkaniu z mieszkańcami osiedla, które odbyło się 15 października 2007 roku. - Pani burmistrz stwierdziła wówczas definitywnie, że nie będzie przeładunku na zamkniętym wysypisku w Sobniowie. Wysypisko kończy działalność z dniem 31 października 2007 roku i maksymalnie jeden rok będzie potrzeba korzystania z tej bazy. A dzisiaj dostajemy projekt uchwały z lokalizacją wysypiska tyle, że pod inną nazwą. Trzeba dotrzymywać słowa i rozmyślnie je wypowiadać. To są rozgrywki polityczne, a miało być dobro mieszkańców – mówiła zdenerwowana Bernal.

Burmistrz próbowała odpierać zarzuty - Argumenty pani radnej Bernal szły w tym kierunku, jak gdyby na Sobniowie miał powstać zakład utylizacji śmieci, taki który dalej będzie zanieczyszczał to środowisko. To nie ma powstać następne wysypisko, tylko to ma być zwyczajnie przeładunkownia śmieci, czyli sortownia i kompostownia.
Mieszkańcy Sobniowa przynieśli na sesję petycję podpisaną przez 250 osób, w której protestują przeciwko takiej lokalizacji składowiska śmieci. - Nie chcemy sortowni i kompostowni na starym śmietnisku. Jest to bardzo uciążliwe, bo mamy to już od 50 lat i najżywszy czas przenieść to gdzie indziej, w inne miejsce, gdzie nie ma domów, nie ma ludzi i nie będzie to tak uciążliwe – tłumaczyła Anna Frączek.

Błędy Kurowskiej wypomniał także radny Krzysztof Czeluśniak, zarzucając jej brak niezależnych ekspertyz oraz niedotrzymanie obietnicy sprzed 2 lat. – Pani burmistrz dała słowo honoru, że będzie to tylko rok. Nie dotrzymała tego słowa, ale za to zrezygnowała z inwestycji dofinansowanej przez Unię Europejską, wartej 50 mln zł na rzecz 5 mln, bo zbliża się kampania wyborcza i pani burmistrz chce u ludzi zapunktować. Patrzmy na perspektywę całego miasta i ta inwestycja w tym miejscu jest moim zdaniem niedopuszczalna. - przekonywał Czeluśniak.
Po burzliwej trwającej blisko 3 godziny dyskusji rada podjęła decyzję – projekt w tej wersji został odrzucony. - Na razie ta segregatornia nie powstanie, natomiast musimy się liczyć, że w związku z koniecznością wypełniania tych zadań, czyli uzyskiwania takiej a nie innej ilości tych parametrów dotyczących odpadów, koszt ponoszony przez mieszkańców będzie zwiększony (obecnie jest to 6,60 za osobę – przy. red.) – podsumowuje Pabian.
Mieszkańcy Sobniowa tę bitwę wygrali, zapowiadają jednak, że na tym nie koniec. - Nie zakończyliśmy naszej walki na odrzuconym projekcie uchwały. Chcemy także, aby z tego terenu została usunięta przeładunkownia i o to będziemy zabiegać – mówi stanowczo Krystyna Zięba.
Katarzyna Pacwa-Wilk
Obecni na sesji mieszkańcy osiedla Sobniów nie kryli radości, ale też i niepewności - Nie jesteśmy jednak do końca przekonani, że to się więcej nie powtórzy. Będziemy teraz wnikliwiej patrzeć władzy na ręce. Przedtem ufaliśmy pani burmistrz i radnym, a jednak za naszymi plecami robiono takie rzeczy. Zaufaliśmy 2,5 roku temu, kiedy pani burmistrz mówiła, że przeładunkownia śmieci zostanie stąd przeniesiona, że znajdzie inne miejsce. Przez 2,5 roku nic nie robiliśmy, nie patrzyliśmy na ręce, a potem, pocztą pantoflową dowiedzieliśmy się, że jednak będzie tu sortownia i kompostownia, rozbudowana tam na starym śmietnisku – mówi Anna Frączek.
Wysypisko śmieci w Sobniowie funkcjonuje od 50 lat. Z końcem października 2007 roku przestało oficjalnie istnieć, ale na jego miejscu powstała przeładunkowania śmieci. Władze miasta podjęły więc decyzję o budowie sortowni odpadów wraz z kompostownią. Segregatornia miałaby być obiektem zamkniętym, gdzie sortowano by odpady, natomiast kompostowanie przebiegałoby w tunelach foliowych. Koszt inwestycji szacowano na 7 mln 700 tys. zł, z czego dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego byłoby możliwe do wysokości 5 mln zł. W sortowni byłyby segregowane wszystkie odpady pochodzące z terenu Jasła, zarówno te odbierane jako śmieci zmieszane, jak i te pochodzące ze wstępnej selekcji, prowadzonej u źródła. - Niech się radni zastanowią, czy zafundowaliby sobie pod własnym domem albo innym mieszkańcom miasta takie szczęście. To nie dotyczy tylko ulicy Żniwnej czy Bławatnej, ale całego miasta. Stare wysypisko, na którym planowana była budowa sortowni jest ok. 1800 metrów od Rynku, niech więc każdy mieszkaniec sobie to uświadomi – mówiła Krystyna Zięba.
Wiceburmistrz Ryszard Pabian uważa jednak, że nigdzie na terenie miasta nie ma odpowiedniego miejsca na taką inwestycję. - Te protesty będą pojawiać się wszędzie, a za tą lokalizacją przemawiało to, że mamy plan zagospodarowania przestrzennego, który pozwala na takie przedsięwzięcie i w dodatku ten teren jest własnością miasta Jasła – zaznacza wiceburmistrz.
W obronie mieszkańców Sobniowa stanęła radna Elżbieta Bernal, nie szczędząc słów krytyki pod adresem burmistrz Marii Kurowskiej - Wystarczająco długo mieliśmy uciążliwości, brud, smród, zatruwanie środowiska, powietrza i wód gruntowych. Obecna władza perfidnie sięga po teren, który przygotowała poprzednia władza i chce dalej nas na siłę uszczęśliwiać. Pod symbolem Prawa i Sprawiedliwości chce się nas karać. Gdzie sprawiedliwość, gdzie prawo? Nie zgadzamy się i będziemy protestować do końca. Chcemy zadośćuczynienia za tyle lat trudności.
Radna przypomniała także Kurowskiej o jej spotkaniu z mieszkańcami osiedla, które odbyło się 15 października 2007 roku. - Pani burmistrz stwierdziła wówczas definitywnie, że nie będzie przeładunku na zamkniętym wysypisku w Sobniowie. Wysypisko kończy działalność z dniem 31 października 2007 roku i maksymalnie jeden rok będzie potrzeba korzystania z tej bazy. A dzisiaj dostajemy projekt uchwały z lokalizacją wysypiska tyle, że pod inną nazwą. Trzeba dotrzymywać słowa i rozmyślnie je wypowiadać. To są rozgrywki polityczne, a miało być dobro mieszkańców – mówiła zdenerwowana Bernal.
Burmistrz próbowała odpierać zarzuty - Argumenty pani radnej Bernal szły w tym kierunku, jak gdyby na Sobniowie miał powstać zakład utylizacji śmieci, taki który dalej będzie zanieczyszczał to środowisko. To nie ma powstać następne wysypisko, tylko to ma być zwyczajnie przeładunkownia śmieci, czyli sortownia i kompostownia.
Mieszkańcy Sobniowa przynieśli na sesję petycję podpisaną przez 250 osób, w której protestują przeciwko takiej lokalizacji składowiska śmieci. - Nie chcemy sortowni i kompostowni na starym śmietnisku. Jest to bardzo uciążliwe, bo mamy to już od 50 lat i najżywszy czas przenieść to gdzie indziej, w inne miejsce, gdzie nie ma domów, nie ma ludzi i nie będzie to tak uciążliwe – tłumaczyła Anna Frączek.
Błędy Kurowskiej wypomniał także radny Krzysztof Czeluśniak, zarzucając jej brak niezależnych ekspertyz oraz niedotrzymanie obietnicy sprzed 2 lat. – Pani burmistrz dała słowo honoru, że będzie to tylko rok. Nie dotrzymała tego słowa, ale za to zrezygnowała z inwestycji dofinansowanej przez Unię Europejską, wartej 50 mln zł na rzecz 5 mln, bo zbliża się kampania wyborcza i pani burmistrz chce u ludzi zapunktować. Patrzmy na perspektywę całego miasta i ta inwestycja w tym miejscu jest moim zdaniem niedopuszczalna. - przekonywał Czeluśniak.
Po burzliwej trwającej blisko 3 godziny dyskusji rada podjęła decyzję – projekt w tej wersji został odrzucony. - Na razie ta segregatornia nie powstanie, natomiast musimy się liczyć, że w związku z koniecznością wypełniania tych zadań, czyli uzyskiwania takiej a nie innej ilości tych parametrów dotyczących odpadów, koszt ponoszony przez mieszkańców będzie zwiększony (obecnie jest to 6,60 za osobę – przy. red.) – podsumowuje Pabian.
Mieszkańcy Sobniowa tę bitwę wygrali, zapowiadają jednak, że na tym nie koniec. - Nie zakończyliśmy naszej walki na odrzuconym projekcie uchwały. Chcemy także, aby z tego terenu została usunięta przeładunkownia i o to będziemy zabiegać – mówi stanowczo Krystyna Zięba.
Katarzyna Pacwa-Wilk
