Korzystając z portalu Jaslo4u.pl wyrażasz zgodę na użytkowanie mechanizmu plików cookie. Mechanizm ten ma na celu zapewnienie prawidłowego funkcjonowania portalu Jaslo4u.pl. Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności portalu Jasło4u.pl

Mindfield: chcemy nagrać płytę na światowym poziomie

9

Grupa Mindfield, o której pisaliśmy ostatnio w związku z jej planami i koncertami, pracuje nad nową płytą. I między innymi o płycie rozmawialiśmy z członkami zespołu podczas krótkiego wywiadu, którego nam udzielili.

Zespół, w składzie Karol "Panku" Pankiewicz, Konrad "Bobul" Bobula, Adam Kostrząb, Paweł Kędziora, do rozmowy oddelegował Karola Pankiewicza i Pawła Kędziorę.


Zespół

Karol Pankiewicz: Z Bobulem i Adamem próbowaliśmy brzdąkać jeszcze w szkole średniej. Pierwszy koncert zagraliśmy zresztą właśnie na przeglądzie w ogólniaku.

Paweł Kędziora: Ja przed dołączeniem do zespołu znałem tylko Panka - Bobula i Adama poznałem przez muzykę. A Marek to kumpel, który zawsze z nami jeździł na koncerty jako “piąty”. Po pewnym czasie, gdy zaczęliśmy eksperymentować z elektroniką, didżejką, samplami i programowaniem okazało się, że Marek mógłby się tym zajmować. Nie jest zawodowcem, ale wkręcił się i zna się na tym. Okazało się, że efekt jest bardzo fajny.

KP: Po prostu jesteśmy grupą dobrych znajomych, którzy spotykają się nie tylko na próbach. Nie ma w tym przypadkowości.


Gust

KP:Cóż, dawniej byłem “Metallicowco-Acidowcem”, ale dzięki zespołowi rozszerzyłem swoje polezainteresowań i obecnie kręci mnie bardzo różnorodna muzyka. Choćby Tool, za którym wcześniej nie przepadałem, ale oczywiście kapele jak Machine Head dalej są w moich "łaskach".

PK: Jeśli o mnie chodzi to podstawą jest mocniejsza odmiana rocka, ale jest to kropla w morzu miliona innych rzeczy: od Metaliki czy Acidów, jak w przypadku Panka, do Depeche Mode, Pink Floyd czy Dead Can Dance.

KP: Bobul lubi też muzykę etniczną, zresztą jest jednym z bardziej znanych producentów djembe w Polsce. W jego wypadku dawniej był tylko roots, a ostatnio Nine Inch Nails i tym podobne rzeczy.

PK: Adaś jak przystało na dobrego basistę jest funkowcem. I to się bardzo dobrze odbija na brzmieniu zespołu.

KP: Marek z kolei pracuje w sklepie muzycznym więc słucha chyba wszystkiego.

PK: I Hardcore’a i Depeche’ów.

KP: I jakichś takich hardkorów, że ja już tego nie mogę słuchać.

Koncerty

KP: Pierwszy koncert zagraliśmy 4 kwietnia 2008 roku, na pięcioleciu Krushera. Graliśmy wspólnie krótko, chyba od stycznia. Zagraliśmy około 5 kawałków i wyszło świetnie. Zostaliśmy bardzo fajnie przyjęci, dużo osób zaczęło nas utwierdzać w przekonaniu, że dalsze granie ma sens. A potem w miarę rozwoju stawialiśmy się przede wszystkim coraz ubożsi finansowo. 

PK: Graliśmy po knajpach, ale były też supporty dobrych kapel - dwa razy występowaliśmy np. przed Comą. Zresztą odzew był bardzo dobry, a nie na zasadzie “zagrali i poszli”.

KP: Trochę się baliśmy, bo gramy jednak nieco ciężej niż Coma. Ale oddźwięk był świetny co można zobaczyć na YouTube.

EP-ka

PK: Kasa na płytkę wzięła się stąd, że dostaliśmy pieniądze za drugie miejsce na juwenaliowym przeglądzie w Krośnie. Mieliśmy więc od czego wystartować.

KP: Inna rzecz, że wypłacono nam nagrodę nieprędko. W każdym razie chcieliśmy przeznaczyć kasę na studio. W zespole mamy taki system, że jak coś wpadnie za koncert to odkładamy to na wspólną kupkę, a nie dzielimy po kieszeniach. Dzięki temu możemy kupić coś dla zespołu.

PK: Chcieliśmy więc przygotować kilka numerów na Myspace. Demo. 

KP: Dziś zapewne zrobilibyśmy to samodzielnie. Wtedy jednak zaczęliśmy szukać studia. Wpadła nam w ręce EP-ka Krushera, spodobało nam się to, jak była nagrana a więc skontaktowaliśmy się z ich studiem, czyli Rapid Fire. Wytargowaliśmy dobrą cenę, a po przyjeździe okazało się, że wszystko zaczyna mieć ręce i nogi: Paweł - człowiek ze studia poświęcił nam sporo czasu, nie olał nas, siedział nad nami i dłubał przy muzyce.

PK: Efekt nas zaskoczył, bo chcieliśmy demówkę, a dostaliśmy bardzo porządny materiał. Facet jest zawodowcem i przy tym świetnym człowiekiem. Zabawne było to, że on siedzi raczej w klasyce rocka, a my wpadliśmy z głowami pełnymi pomysłów i on przy tym trochę zaczął poznawać sam siebie.

KP: Na przykład nie uciekł, gdy zobaczył bębny i didgeridoo.

PK:  No i nie zrąbał nas za potknięcia. To była prawdziwa współpraca, materiał został dopieszczony. Efekt zaskoczył nas tak bardzo, że postanowiliśmy nie wydawać go jako demo, lecz jako pierwsze EP. Staraliśmy się przy tym, aby było ładnie wydaje - ludzie zwracają na to uwagę. Jeśli dostają chłam, nawet nie wkładają go do odtwarzacza. Jeśli coś jest podane ładnie, to się zainteresują. I rzeczywiście w Radiu Rzeszów zwrócili uwagę na szatę graficzną, na oprawę. Oczywiście nie była ona robiona profesjonalnie, lecz własnymi siłami i umiejętnościami.

KP: Inna rzecz, że nie postawiliśmy na zarobek. Płyta jest sprzedawana po cenie przekraczającej koszt produkcji bodajże  2 złote, nie wspominając o cenie studia. Ludzie często się dziwili, że za 8 zł - czy 10, jak w przypadku digipacka - można kupić takie coś. Widziałem wiele dużo gorszych rzeczy sprzedawanych po 15 złotych. I to był dobry strzał, płytka się rozeszła: około 450 egzemplarzy.

PK: Ta płyta dała nam największego kopa. Pojawiły się głosy z radia, z Telewizji Rzeszów. Zupełnie przypadkiem polecieliśmy w Trójce, choć nie wysyłaliśmy tam płyty.

KP: Ktoś napisał nam na stornie, że słyszał nas w Trójce. Zdziwiłem się, bo nic tam nie wysyłaliśmy. Okazało się, że jest jakiś facet na jednym z portali, który nagrywa wszystkie audycje z Trójki. I gdzieś tam znalazł tę audycje mój ojciec. I rzeczywiście byliśmy tam. Redaktor z Trójki powiedział nam, że znalazł nas na Myspace i puszczał nas zresztą też w sieciowej jakości.

PK: Dopiero później wysłaliśmy mu płytę i polecieliśmy jeszcze kilka razy, już we właściwej jakości.

KP: EP było zresztą nominowane do nagrody Werbel 2010. Byliśmy u Jerzego Szlachty prowadzącego RockRadio. Pierwsze co zobaczył, to płytka, która wywołała pozytywne wrażenie. Gdy ją włączył powiedział nam, że jest bardzo dobrze nagrana. Później kilka razy nam pomagał, robiliśmy jakieś wywiady. I ktoś zdaje się nas zgłosił gdy szukano kandydatów do nominacji do Werbla 2010. Była to jedyna EP-ka wśród nominowanych kapel, resztę stanowiły oficjalnie wydane albumy, m in. Pectusa i Brown. To było bardzo miłe. O tym, że jesteśmy nominowani dowiedzieliśmy się przez przypadek.

Plany

KP: Chcemy nagrać porządną płytę na światowym poziomie. Nie polskim - światowym. Wzięliśmy się ostro do roboty, choć obowiązki i rozjazdy utrudniają nam pracę pełną parą. Zgrywamy kawałki na komputer, żeby wejść do studia i mieć maksymalnie 5 % możliwości ruszania konstrukcją utworów. Napewno mamy już ponad pół płyty.

PK: Ostatnio nagrywaliśmy trochę na wariata: wpadliśmy z połową materiału, a reszta powstawała na bieżąco i to słychać.

KP: Wokale powstawały - nie licząc Unchanged i Halo - dość przypadkowo. Jechaliśmy do Krakowa nagrać wokale do 4 numerów, a po drodze pisaliśmy teksty i linie melodyczne.

PK: Dzisiejsza technologia daje na szczęście takie możliwości, że możęmy dużo wypracować w domowych warunkach. Siadamy przy komputerach, każdy nagrywa swoje i dłubiemy przy tym. Do studia wejdziemy dopiero gdy wszystko będzie idealnie skomponowane.

KP: W studiu chcemy skupić się nad znalezieniem odpowiedniego brzmienia, a nie nad tym jak zagrać którą partię. Nie ma to być przy tym kolekcja numerów. Nie chodzi o koncept album, ale kawałki mają układać się w całość.



Jasło

KP: Czuję się bardzo związany z Jasłem, i zawsze to podkreślam.

PK: Ja też uwielbiam Jasło, ciężko jednak powiedzieć, żeby było tutaj łatwo o rozwój muzyczny.

KP: Co tu dużo mówić, jest tragicznie.

PK: W tym sensie, że w Jaśle nie ma po prostu gdzie grać. Kluby są pozamykane.

KP: Z próbami też jest problem. Swego czasu graliśmy na Żółkowie, potem możliwość grania tam się skończyła i wróciliśmy na stare śmieci, w okolice parku. Fajnie, że możemy tu sobie grać ale...–

PK: ... ale chcielibyśmy mieć miejsce, gdzie nie przeszkadzalibyśmy sąsiadom. Po co robić problemy, skoro powinno być miejsce do tego przystosowane.

[rozmawiał Kamil Sokołowski]

Reklama

Komentarze: 9

Dodaj komentarz Widok:
0
@ madagaskar ;D
dnia 11.10.2010, 20:00 · Zgłoś
pozdrowienia dla Panka i powodzenia ;D
Odpowiedz
0
@ interesant
dnia 11.10.2010, 18:41 · Zgłoś
Cześć Marek! :D
Odpowiedz
0
@ aaa
dnia 11.10.2010, 18:04 · Zgłoś
na światowy poziom im brakuje, ogolnie ich muzyka nudzi
Odpowiedz
0
@ Dave
dnia 11.10.2010, 17:05 · Zgłoś
... chciałbym aby kiedyś nagrali cover z klimatów Metallicowo-Acidowych czyli Seek And Destroy. Może być przerobiony na styl Mindfieldowy :-)
Odpowiedz
0
@ simon
dnia 10.10.2010, 20:38 · Zgłoś
dawajcie do przodu nie ma totamto :D Panku pozdro dla ciebie
Odpowiedz
0
@ Dave
dnia 10.10.2010, 18:45 · Zgłoś
Panku, chcę riffa w stylu "Ride The Ligtning" :-)
Odpowiedz
0
@
dnia 10.10.2010, 17:10 · Zgłoś
Animol - ładne fotki :)
Odpowiedz
0
@ m
dnia 10.10.2010, 15:43 · Zgłoś
bardzo dobry wywiad :) no i czekam na płytę z niecierpliwością ;)
Odpowiedz
0
@ Iii nie powiem
dnia 10.10.2010, 13:53 · Zgłoś
Pozdro dla Adaśka :P
Odpowiedz
Dodaj komentarz
Piszesz jako:

Jaslo4u.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy. Użytkownik ponosi odpowiedzialność za treść komentarzy zgodnie z Polskim Prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy niezgodnych z regulaminem.