NFZ nie chce oddać pieniędzy
15
Kwotę 2,5 mln zł Szpital Specjalistyczny w Jaśle próbuje wyegzekwować od Narodowego Funduszu Zdrowia za nadwykonania w 2008 roku. Pierwsza rozprawa, podczas której dyrekcja placówki dążyła do ugody nie spotkała się ze zrozumieniem ze strony NFZ.

– Narodowy Fundusz nie zgodził się na polubowne załatwienie sprawy i teraz wnosimy pozew z wyliczeniem i uzasadnieniem, więc sprawa będzie się toczyć dalej. Przed sądem musimy wykazać dlaczego dochodzimy i jakie są nasze roszczenia, a to może potrwać – mówi Zbigniew Betlej, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Jaśle.
Szpital Specjalistyczny w Jaśle, podobnie jak większość placówek na Podkarpaciu domaga się zwrotu pieniędzy na wykonane usługi w ubiegłym roku. Taka sytuacja, jak nas zapewnia dyrektor, zdarzyła się po raz pierwszy. Do tej pory Fundusz zawsze zwracał pieniądze za nadwykonania, w tym roku jednak brakło pieniędzy. - Placówki szpitalne były przyzwyczajone do tego, że kontrakty były co prawda podpisywane na określoną kwotę, ale za nadwykonania NFZ zwracał. W ubiegłym roku nie mieliśmy już pieniędzy, żeby zapłacić za te nadwykonania. Zwróciliśmy tylko za te, które ratują życie – tłumaczy Marek Jakubowicz, rzecznik prasowy Narodowego Funduszu Zdrowia w Rzeszowie. Dyrekcja jasielskiego szpitala żąda zwrotu pieniędzy za wyświadczone usługi. – My ponieśliśmy koszty przyjmując pacjentów. W poprzednich latach NFZ zawsze zwracał nam pieniądze. Co mamy teraz powiedzieć pacjentowi? Przecież pewnych schorzeń nikt nie zatrzyma. Nadal więc przyjmujemy pacjentów i nadal ponosimy koszty, a w tym roku już przekroczyliśmy limity. Może więc dojść do takiej sytuacji, że będzie bardzo dużo niezadowolonych pacjentów, bo do planowanych zabiegów będą przesuwani w kolejce na dalsze terminy – martwi się Betlej
Zdaniem rzecznika NFZ, wina leży w nieodpowiednim zarządzaniu daną placówką. - Szpitale liczyły na to, że być może w tym roku sytuacja ulegnie poprawie i nie założyły sobie dyscypliny w świadczeniach. Teraz do ubiegłorocznych nadwykonań doszły te za pierwsze półrocze tego roku, a NFZ nadal nie ma z czego zapłacić – mówi Jakubowicz.
Skierowanie sprawy do sądu było już ostatecznością. - Czekaliśmy do ostatniej chwili prowadząc rozmowy, licząc na to, że te nadwykonania zostaną zapłacone. Jednak po informacjach w NFZ, że takiej możliwości nie ma, zostaliśmy zmuszeni do złożenia pozwów – wyjaśnia Zbigniew Betlej.
Jeżeli sprawa zostanie rozstrzygnięta na korzyść szpitali, wówczas NFZ będzie musiał zwrócić pieniądze za nadwykonania. Skąd je weźmie? - Nie wiem. Decyzje mogą zapaść tylko na szczeblu centralnym – dodaje Jakubowicz.
Katarzyna Pacwa-Wilk

– Narodowy Fundusz nie zgodził się na polubowne załatwienie sprawy i teraz wnosimy pozew z wyliczeniem i uzasadnieniem, więc sprawa będzie się toczyć dalej. Przed sądem musimy wykazać dlaczego dochodzimy i jakie są nasze roszczenia, a to może potrwać – mówi Zbigniew Betlej, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Jaśle.
Szpital Specjalistyczny w Jaśle, podobnie jak większość placówek na Podkarpaciu domaga się zwrotu pieniędzy na wykonane usługi w ubiegłym roku. Taka sytuacja, jak nas zapewnia dyrektor, zdarzyła się po raz pierwszy. Do tej pory Fundusz zawsze zwracał pieniądze za nadwykonania, w tym roku jednak brakło pieniędzy. - Placówki szpitalne były przyzwyczajone do tego, że kontrakty były co prawda podpisywane na określoną kwotę, ale za nadwykonania NFZ zwracał. W ubiegłym roku nie mieliśmy już pieniędzy, żeby zapłacić za te nadwykonania. Zwróciliśmy tylko za te, które ratują życie – tłumaczy Marek Jakubowicz, rzecznik prasowy Narodowego Funduszu Zdrowia w Rzeszowie. Dyrekcja jasielskiego szpitala żąda zwrotu pieniędzy za wyświadczone usługi. – My ponieśliśmy koszty przyjmując pacjentów. W poprzednich latach NFZ zawsze zwracał nam pieniądze. Co mamy teraz powiedzieć pacjentowi? Przecież pewnych schorzeń nikt nie zatrzyma. Nadal więc przyjmujemy pacjentów i nadal ponosimy koszty, a w tym roku już przekroczyliśmy limity. Może więc dojść do takiej sytuacji, że będzie bardzo dużo niezadowolonych pacjentów, bo do planowanych zabiegów będą przesuwani w kolejce na dalsze terminy – martwi się Betlej
Zdaniem rzecznika NFZ, wina leży w nieodpowiednim zarządzaniu daną placówką. - Szpitale liczyły na to, że być może w tym roku sytuacja ulegnie poprawie i nie założyły sobie dyscypliny w świadczeniach. Teraz do ubiegłorocznych nadwykonań doszły te za pierwsze półrocze tego roku, a NFZ nadal nie ma z czego zapłacić – mówi Jakubowicz.
Skierowanie sprawy do sądu było już ostatecznością. - Czekaliśmy do ostatniej chwili prowadząc rozmowy, licząc na to, że te nadwykonania zostaną zapłacone. Jednak po informacjach w NFZ, że takiej możliwości nie ma, zostaliśmy zmuszeni do złożenia pozwów – wyjaśnia Zbigniew Betlej.
Jeżeli sprawa zostanie rozstrzygnięta na korzyść szpitali, wówczas NFZ będzie musiał zwrócić pieniądze za nadwykonania. Skąd je weźmie? - Nie wiem. Decyzje mogą zapaść tylko na szczeblu centralnym – dodaje Jakubowicz.
Katarzyna Pacwa-Wilk
