NFZ przelicza nasze życie na punkty
„Fundusz płaci za leczenie stwardnienia rozsianego tylko przez trzy miesiące. - Żeby załapać się do bezpłatnej terapii nowoczesnymi lekami hamującymi rozwój choroby, trzeba być młodym, krótko chorować i być w dobrej kondycji fizycznej, bo NFZ przelicza nasze życie na punkty - mówi Anna Drajewicz z Podkarpackiego Stowarzyszenia Chorych na Stwardnienie Rozsiane. Według Stowarzyszenia, system kwalifikujący do leczenia dyskryminuje wielu chorych, a nawet w ich przypadku kuracja trwa jedynie trzy lata.” – podają Super Nowości.
Później tylko nielicznych stać na leczenie, bo same zastrzyki kosztują 3,6 tys. zł miesięcznie. Wszyscy, których nie stać na kontynuację leczenia, po prostu rezygnują, a choroba pustoszy ich organizm.
Ta tragedia dotyczy coraz młodszych ludzi, są przypadki 15-latków, u których rozpoznano już chorobę. Najczęściej jednak na tą chorobę zapadają ludzie w wieku 20 - 40 lat. Najgorsze jest jednak to, że spośród około 60 tys. chorych tylko 3 tys. leczonych jest za pomocą nowoczesnych leków.
„Procedurę kwalifikacyjną przygotowali specjaliści. To lekarz decyduje o terapii i wejściu chorego do programu. Fundusz jest jedynie płatnikiem. Procedury zawierają zapis, że jeden pacjent może korzystać z programu kilkakrotnie.” - mówi reporterce Super Nowości Edyta Grabowska-Woźniak, rzeczniczka NFZ.
„Neurolodzy przyznają, że pieniędzy na leczenie chorych na stwardnienie powinno być nawet trzykrotnie więcej. Na razie większość korzysta ze standardowej (tańszej) terapii obejmującej leczenie silnymi środkami przeciwzapalnymi - sterydami hamującymi jedynie stany zapalne, które przy stwardnieniu prowadzą do niszczenia osłonek komórek nerwowych. Wyniszczenie organizmu i powikłania powodują jednak, że według PTSR polscy chorzy na "starej" terapii żyją krócej o 17 - 20 lat, nie mówiąc już o komforcie życia.” – czytamy dalej w Super Nowościach.
jnn
Więcej w Super Nowościach

