Nie jest godzien przyszłości naród, który nie pamięta o przeszłości
13
Uroczystą mszą świętą w kościele ojców Franciszkanów rozpoczęły się dziś (2 sierpnia) obchody dwóch rocznic: 65. wybuchu Powstania Warszawskiego oraz 66. zdobycia więzienia w Jaśle i odbicia więźniów, członków ruchu oporu. Po nabożeństwie uczestnicy przemaszerowali pod pomnik Armii Krajowej, gdzie odbył się apel poległych i złożono wiązanki kwiatów. W uroczystościach wzięły udział władze rządowe i samorządowe oraz dwoje dzieci Zbigniewa Cerkowniaka, jednego z uczestników sierpniowej nocy 1943 roku.





Podczas mszy modlono się w intencji ojczyzny, polecając Łasce Bożej tych, którzy oddali swoje życie za wolność i niepodległość Polski. - Są takie chwile, kiedy słowo „ojczyzna” nabiera szczególnego wymiaru. Nasze myślenie o ojczyźnie, o kraju, o narodzie wypełnia nasze wnętrze, nasze serce, naszą duszę. Kto z nas słysząc wczoraj przejmujący dźwięk warszawskich syren nie został ogłuszony tym przemożnym uczuciem szacunku i uznania dla tych, co 65 lat temu chwycili za broń, by bronić godności człowieka. Wspominając tamto wydarzenie, wielkie i wspaniałe, choć trudne kształtujemy swoje wnętrze, swoje myślenie, swoją świadomość. Bóg, honor, ojczyzna to najwyższe wartości, za które przyszło zapłacić najwyższą cenę – mówił podczas homilii ojciec Krzysztof Kozioł.


- My dzisiaj zbieramy się tutaj i będziemy się zbierać co roku, aby trwała pamięć o bohaterach naszego środowiska jasielskiego, ale i o bohaterach narodowych tych, którzy walczyli na wszystkich frontach, aby Polska była Polską, aby Polska była wolna. Schylam głowę przed ich ofiarą, ich wielkim cierpieniem, walecznością, odwagą i zapewniam, że będziemy pamiętać, bo przy takich pomnikach jak ten, przed którym stoimy tworzy się nowa tożsamość narodowa – mówiła Maria Kurowska, burmistrz Jasła.

Dla nas mieszkańców Jasła, początek sierpnia jest związany także z bohaterskim wyczynem dokonanym w nocy z 5 na 6 sierpnia 1943 roku. Sześciu mieszkańców Jasła przeprowadziło wówczas akcję „Pensjonat”, której celem było uwolnienie z jasielskiego więzienia członków ruchu oporu. W akcji wzięli udział: ppor. Zenon Sobota „Korczak” - dowódca, ppor. Zbigniew Cerkowniak „Boruta”, plut. pchor. Zbigniew Zawiła „Żbik”, kpr. pchor. Stanisław Kostka „Dąbrowa”, plut. Józef Okwieka „Trójka” oraz harcerz Stanisław Magura „Paw”. - Zdobyli to jasielskie więzienie bez wystrzału. Tylko jeden wystrzał był w środku przypadkowy, bo strażnik więzienny wydobył pistolet i wtedy dostał w rękę i tak się skończyło – mówi Zygmunt Kachlik, członek Armii Krajowej. Podczas akcji odbito 66 więźniów politycznych i umożliwiono ucieczkę 67 innym. - Nie jest godzien przyszłości naród, który nie pamięta o przeszłości, dlatego kultywujmy tę pamięć, gromadźmy się co roku na tych uroczystościach patriotycznych i dziękujmy rodzinom tych, którzy tutaj walczyli, za ich przodków, którzy tak wspaniale zachowali się w tej niezwykle ekstremalnej sytuacji. Wiemy, że zagrożenie życia było wielkie przy odbiciu tego więzienia, ale nie zabrakło im odwagi, zimnej krwi, nie zabrakło im pomysłu na to, jak zorganizować tą akcję, aby bez przelewu krwi więźniów uwolnić. Szafowali własnym życiem, aby ocalić życie innych – dodaje Kurowska.



O bohaterskim czynie jaślan przypomina dziś pomnik w kształcie bramy więziennej, z symboliczną kratą w środku. Miejsce, w którym się znajduje obelisk został nazwany Skwerem Zenona Soboty, zaś wszyscy uczestnicy pamiętnych wydarzeń otrzymali tytuły honorowych obywateli miasta Jasła. Do dziś żyje jeszcze jeden z uczestników - Stanisław Kostka „Dąbrowa”, który miał wziąć udział w uroczystości, jednak problemy ze zdrowiem nie pozwoliły mu na przyjazd do Jasła. Obecni byli za to: Anna Wojciechowska i Ryszard Cerkowniak, dzieci Zbigniewa Cerkowniaka „Boruty”. – Jestem zauroczona tym, co tutaj wyczyniacie. Mieliśmy już możliwość uczestniczyć z braćmi w odsłonięciu tablicy pamiątkowej w Jaśle, jak się okazało poświęconej sześciu AK-owcom. Wśród tych sześciu był mój ojciec. Od tego zaczęła się moja wiedza, szukanie informacji o moim ojcu – mówiła pani Anna.
Katarzyna Pacwa-Wilk





Podczas mszy modlono się w intencji ojczyzny, polecając Łasce Bożej tych, którzy oddali swoje życie za wolność i niepodległość Polski. - Są takie chwile, kiedy słowo „ojczyzna” nabiera szczególnego wymiaru. Nasze myślenie o ojczyźnie, o kraju, o narodzie wypełnia nasze wnętrze, nasze serce, naszą duszę. Kto z nas słysząc wczoraj przejmujący dźwięk warszawskich syren nie został ogłuszony tym przemożnym uczuciem szacunku i uznania dla tych, co 65 lat temu chwycili za broń, by bronić godności człowieka. Wspominając tamto wydarzenie, wielkie i wspaniałe, choć trudne kształtujemy swoje wnętrze, swoje myślenie, swoją świadomość. Bóg, honor, ojczyzna to najwyższe wartości, za które przyszło zapłacić najwyższą cenę – mówił podczas homilii ojciec Krzysztof Kozioł.


- My dzisiaj zbieramy się tutaj i będziemy się zbierać co roku, aby trwała pamięć o bohaterach naszego środowiska jasielskiego, ale i o bohaterach narodowych tych, którzy walczyli na wszystkich frontach, aby Polska była Polską, aby Polska była wolna. Schylam głowę przed ich ofiarą, ich wielkim cierpieniem, walecznością, odwagą i zapewniam, że będziemy pamiętać, bo przy takich pomnikach jak ten, przed którym stoimy tworzy się nowa tożsamość narodowa – mówiła Maria Kurowska, burmistrz Jasła.
Dla nas mieszkańców Jasła, początek sierpnia jest związany także z bohaterskim wyczynem dokonanym w nocy z 5 na 6 sierpnia 1943 roku. Sześciu mieszkańców Jasła przeprowadziło wówczas akcję „Pensjonat”, której celem było uwolnienie z jasielskiego więzienia członków ruchu oporu. W akcji wzięli udział: ppor. Zenon Sobota „Korczak” - dowódca, ppor. Zbigniew Cerkowniak „Boruta”, plut. pchor. Zbigniew Zawiła „Żbik”, kpr. pchor. Stanisław Kostka „Dąbrowa”, plut. Józef Okwieka „Trójka” oraz harcerz Stanisław Magura „Paw”. - Zdobyli to jasielskie więzienie bez wystrzału. Tylko jeden wystrzał był w środku przypadkowy, bo strażnik więzienny wydobył pistolet i wtedy dostał w rękę i tak się skończyło – mówi Zygmunt Kachlik, członek Armii Krajowej. Podczas akcji odbito 66 więźniów politycznych i umożliwiono ucieczkę 67 innym. - Nie jest godzien przyszłości naród, który nie pamięta o przeszłości, dlatego kultywujmy tę pamięć, gromadźmy się co roku na tych uroczystościach patriotycznych i dziękujmy rodzinom tych, którzy tutaj walczyli, za ich przodków, którzy tak wspaniale zachowali się w tej niezwykle ekstremalnej sytuacji. Wiemy, że zagrożenie życia było wielkie przy odbiciu tego więzienia, ale nie zabrakło im odwagi, zimnej krwi, nie zabrakło im pomysłu na to, jak zorganizować tą akcję, aby bez przelewu krwi więźniów uwolnić. Szafowali własnym życiem, aby ocalić życie innych – dodaje Kurowska.


O bohaterskim czynie jaślan przypomina dziś pomnik w kształcie bramy więziennej, z symboliczną kratą w środku. Miejsce, w którym się znajduje obelisk został nazwany Skwerem Zenona Soboty, zaś wszyscy uczestnicy pamiętnych wydarzeń otrzymali tytuły honorowych obywateli miasta Jasła. Do dziś żyje jeszcze jeden z uczestników - Stanisław Kostka „Dąbrowa”, który miał wziąć udział w uroczystości, jednak problemy ze zdrowiem nie pozwoliły mu na przyjazd do Jasła. Obecni byli za to: Anna Wojciechowska i Ryszard Cerkowniak, dzieci Zbigniewa Cerkowniaka „Boruty”. – Jestem zauroczona tym, co tutaj wyczyniacie. Mieliśmy już możliwość uczestniczyć z braćmi w odsłonięciu tablicy pamiątkowej w Jaśle, jak się okazało poświęconej sześciu AK-owcom. Wśród tych sześciu był mój ojciec. Od tego zaczęła się moja wiedza, szukanie informacji o moim ojcu – mówiła pani Anna.
Katarzyna Pacwa-Wilk
