„Nie strzelać! Gatunek zagrożony: turysta plecakowy”. Weronika Łukaszewska i Sławek Sanocki pokonują kolejne kilometry szlaku Sentiero Italia
Weronika Łukaszewska i Sławek Samocki z satysfakcją odhaczyli już przejście przez Apeniny Północne. Deszcz i silny wiatr dały się podróżnikom mocno we znaki. Teraz, gdy wkroczyli do Umbrii i Marchii, wreszcie towarzyszy im słońce. Problemy nie zniknęły jednak jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Miejscami utrzymanie szlaku pozostawia wiele do życzenia. Jakby tego było mało, to podróżnicy muszą zachować maksimum czujności z uwagi na aktywność myśliwych.

Dla Włochów wrzesień i październik jest okresem urlopów. W tym czasie wielu mieszkańców Półwyspu Apenińskiego opuszcza swoje domostwa, aby eksplorować zakątki swojego kraju.
- W malutkiej miejscowości Chiaserna są tłumy! Odbywają się tutaj coroczne targi koni. Muzykę country słyszymy jeszcze czterysta metrów wyżej, kiedy dochodzimy do schronu - wspomina Sławek Sanocki.

Szlak nie jest już tak popularny jak w północnej części Apeninów. Jego fragmenty nie są więc tak dobrze utrzymane, jak te w Apeninach Północnych. - Za Coglio trafiamy na urwisko. Jest bardzo wąski pas ziemi tuż nad przepaścią. Kilka godzin wcześniej Weronika wpadła w dziurę o głębokości metra, idąc takim właśnie pasem, brzegiem zerwanej drogi. Postanowiliśmy, że nie będziemy ryzykować. Widzieliśmy informację o kilku osuwiskach na tym odcinku. Niestety, nie udało nam się znaleźć obejścia szlakiem. Zeszliśmy zatem do drogi wybierając wędrówkę po nawierzchni asfaltowej - mówi Sławek Sanocki.

Jedno jest niezmienne. Góry wciąż zachwycają parę wędrowców swoim pięknem. W rejonie Monte Nerone (1525 m n.p.m.) natrafili na zjawiskowe formy krasowe. Niesamowite wrażenie zrobiła na Weronice i Sławku skalna brama wyżłobiona w wapiennych skałach. Arco di Fondarca ma aż 80 metrów wysokości. Płynąca woda wypłukała tutaj ogromną grotę, w której mały człowiek jest kompletnie niezauważalny. W Grotta delle Nottole odkryto zabytki pochodzące z epoki brązu.

Podróżnicy, coraz częściej napotykają na szlaku myśliwych. W rejonie szlaku polowania trwają w najlepsze. - Kiedy w sobotę po piątej rano w środku lasu minął nas samochód trochę się zdziwiliśmy. Kilka kilometrów dalej zobaczyliśmy więcej aut zaparkowanych przy drodze. Polowanie. Po przejściu kolejnego kilometra byliśmy już pewni. Strzał padł kilkanaście metrów od nas! Krzyczymy, żeby nie strzelać. Myśliwy też jest zaskoczony naszą obecnością. Idziemy dalej, a z mroku wyłaniają się kolejni mężczyźni ze strzelbami. Stoją przy drodze, którą idziemy. Kolejnego dnia weszliśmy w sam środek polowania. Tym razem na dziki. W dolinie, którą idziemy musi być kilkunastu myśliwych. Co chwila padają strzały. Nie wiemy nawet z której strony. Czujemy się jak na poligonie. Gwizdki przy plecaku bardzo się teraz przydają. Dajemy tak o sobie znać w gęstych zaroślach. W Ligurii były tabliczki z informacją, że polowania są w środy i niedziele w październiku, listopadzie i grudniu. W Marchii i Umbrii tabliczki są o zakazie albo o możliwości polowania. Nie ma dokładnych informacji. W takim wypadku nie mieliśmy wyjścia, musieliśmy podjąć ryzyko. Postanowiliśmy, że w razie czego będziemy wołać: „Nie strzelać! Gatunek zagrożony: turysta plecakowy” - mówi Weronika Łukaszewska.

Wędrówka Wielkim Szlakiem Włoskim to dla Weroniki i Sławka nie tylko codzienne zmagania fizyczne, to także okazja do obcowania z historią. Szlak prowadzi tutaj do średniowiecznej Nursji. To nie tylko miasto rodzinne św. Benedykta i św. Scholastyki. Słynie również z wyrobów wędliniarskich, przede wszystkim z dziczyzny. Delikatesy można spotkać tutaj na każdym kroku. Umbria nazywana jest „włoską ziemią świętych”. Pierwsi chrześcijanie schronili się w tutejszych lasach i jaskiniach przed prześladowaniami ze strony pogańskich Rzymian. Później te odludne tereny stały się ostoją dla eremitów. W jednej z pustelni, Erremo di Serrasanta, położonej na szczycie góry, podróżnicy postanowili spędzić noc.

Rejon na granicy Umbrii, Marchii i Abruzji jest jednym z najbardziej aktywnych sejsmicznie obszarów Półwyspu Apenińskiego. - W Abruzji w 1915 roku miało miejsce jedno z najtragiczniejszych trzęsień ziemi. Zginęło w nim ponad 30 tysięcy ludzi. W czasie ostatniego wielkiego trzęsienia w 2009 roku legło w gruzach całe miasto L’Aquila. Zginęło 309 osób. W 2016 roku Visso, Nursja, Amatrice i wiele innych miejscowości zostało w większości zniszczonych. Mimo że od katastrofy minęło 8 lat, odbudowa nadal trwa, a widok zniszczeń jest przejmujący - mówi Sławek Sanocki.

Wędrówkę szlakiem Sentiero Italia możecie śledzić na stronie internetowej viamountains.com
Sponsorem wyprawy jest firma JAFAR. Partnerem Miasto Jasło. Partnerami technicznymi: Brubeck, Cumulus. Patronat medialny nad wyprawą objął portal www.jaslo4u.pl.
red.

