"Nie uczynię niczego, co byłoby sprzeczne z wolą mieszkańców"
Burmistrz Kołaczyc apeluje do mieszkańców Sieklówki, że nie podejmie żadnych działań zmierzających do budowy zakładu produkcji kompozytowych materiałów budowlanych ani do sprzedaży bądź dzierżawy działek. Oświadczenie zostało odczytane na ogłoszeniach w minioną niedzielę przez proboszcza miejscowej parafii.
Wracamy do tematu związanego z zainteresowaniem inwestora z Sandomierza działkami gminnymi w przysiółku Sieklówka Dolna, który szuka dobrej lokalizacji na realizację swojego przedsięwzięcia. Pierwsze protesty przeciwko budowie asfaltowni były organizowane w niedalekim Frysztaku. Ogromny opór społeczny zniechęcił firmę do dalszych działań na ich terenie. Niedługo jednak problem ten pojawił się w Sieklówce. Mieszkańcy w obawie, że władze miasta będą przychylne inwestorowi żądały od burmistrza zapewnień nie tylko słownych, ale również na piśmie. Tym bardziej, że firma wystąpiła do kołyczyckiego magistratu o udostępnienie informacji o środowiskowych uwarunkowaniach na realizację przedsięwzięcia pn. „budowa zakładu produkcyjnego kompozytowych materiałów budowlanych wraz z infrastrukturą towarzyszącą we wsi Sieklówka”. I tak się stało, burmistrz Stanisław Żygłowicz i jego zastępca Adam Kmiecik złożyli swoje podpisy wyrażając tym sprzeciw wobec realizacji planowanej inwestycji podkreślając, że ostateczną decyzję w tej sprawie może podjąć jedynie rada miejska. Mimo zapewnień, że nic złego w tym temacie się nie dzieje, wciąż w mieszkańcach Sieklówki tkwiła obawa i strach, że inwestor podejmie się budowy asfaltowni za zgodą władz miejskich.
29 października ubiegłego roku na sesji miejskiej w Kołaczycach podjęto dyskusję na temat niepokojącego miejscowych ludzi przedsięwzięcia. Na ręce przewodniczącego rady złożyli oni pisma będące ich głosem sprzeciwu wobec budowy asfaltowni w Sieklówce. - Obawiamy się, że budowa takiego zakładu w bliskiej odległości naszych domostw i gospodarstw rolnych może narazić mieszkańców na choroby układu oddechowego, układu krwionośnego, alergie oraz choroby nowotworowe. Pragniemy również zauważyć, ze transport wielotonowymi pojazdami poza powstawaniem hałasu, kurzu i pyłów powodować będzie degradację dróg lokalnych. Ponadto powstanie też utrudnienie dla pieszych. Mając powyższe na uwadze, zwracamy się do rady miasta i gminy Kołaczyce o wydanie negatywnej decyzji środowiskowej dla przedmiotowego zadania inwestycyjnego – napisali w jednym z pism skierowanych do rady. -My mieszkańcy Sieklówki i sąsiadującej z nią Lubli, których podpisy są dołączone do niniejszego pisma składamy na ręce przewodniczącego Rady Miejskiej w Kołaczycach stanowczy protest wobec wszelkich przedsięwzięciom mającym na celu powstanie na terenie miejscowości Sieklówka zakładu produkującego kompozytowe materiały budowlane wraz z infrastrukturą towarzyszącą, czyli wytwórni mas bitumicznych. Uważamy opierając się na opinii ekologów, lekarzy, że inwestycja ta doprowadzi do nieodwracalnych zmian w środowisku przyrodniczym i naszym zdrowiu. Taki zakład wywołuje hałas, wydziela toksyczny pył zawierający węglowodory aromatyczne, które uszkadzają materiał genetyczny i są przyczyną chorób nowotworowych, zwłaszcza u dzieci – apelują mieszkańcy.
W grudniu ubiegłego roku sołtys Sieklówki Stanisław Bigos, który pełni również mandat radnego miejskiego zorganizował spotkanie wiejskie z mieszkańcami. Wzięli w nim także udział włodarze miasta Kołaczyce oraz przedstawiciele powiatowych i gminnych struktur Prawa i Sprawiedliwości. Łącznie było blisko 200 osób. Burmistrz Stanisław Żygłowicz podkreślił, że 26 września 2019 r. wpłynął wniosek od inwestora o uzyskanie decyzji środowiskowej, a przepisy prawa obligują gminę do udzielenia takich informacji, nawet jeśli inwestor nie jest właścicielem nieruchomości.

- Jesteśmy po tej samej stronie – mówił wiceburmistrz Adam Kmiecik. - Nie ma, nie było i dopóki ja tutaj jestem nie będzie ( asfaltowni- przyp.red.) niezależnie od tego, czy powiecie, że mam prawo dbać o Sieklówkę. Nie mam. Zgodnie z prawem w studium uwarunkowań jest napisane "zabytkowe parki podworskie" i to jest wystarczający hamulec – dodał A. Kmiecik.
Oliwy do ognia dolała informacja znajdująca się na stronie internetowej jasielskiego PiS-u. Czytamy na niej, że pięciu radnych z Rady Miejskiej w Kołaczycach wystąpiło z klubu PiS. - "Z klubu PiS wystąpiło pięciu radnych, którzy wcześniej w większości podpisali deklarację lojalności. Nie jesteśmy teraz pewni ich stanowiska wobec działań zmierzających do budowy asfaltowni. Radni, którzy pozostali w klubie PiS, tj. Andrzej Maziarz, Rafał Reczek, Paweł Zemrys, Józef Hendzel i Stanisław Bigos są przeciwni budowie i liczą się z wolą mieszkańców Sieklówki" – czytamy na stronie pisjaslo.pl. O sprawie tej mówił podczas grudniowym spotkaniu Jan Kutyna, pełnomocnik PiS w gminie Kołaczyce. - Do rady miejskiej wystawiłem dwie osoby, Stanisława Bigosa i Kazimierza Barańskiego. Był taki wymóg, że kto chce startować z PiS musi się podpisać, że będzie należał do klubu PiS, inaczej złoży mandat. Takie deklaracje zostały podpisane, natomiast pewni ludzie odeszli a mandatu nie złożyli. Jak można takim ludziom wierzyć? Zastanówcie się przy wyborze – podkreślał.

O tym również wspominał pełnomocnik PiS w powiecie jasielskim Adam Pawluś. - Sprawa, która mnie nurtuje to pewna współpraca z gminą. Jeżeli będzie taki dalszy trend, że radni, którzy podpisywali lojalność i startowali z list PiS nagle występują z klubu radnych PiS to jest zły kierunek. To może grozić złą współpracą z władzami PiS nie tylko w powiecie jasielskim, ale w województwie i w kraju. Dlatego ostrzegam przed takim działaniem – sygnalizował A. Pawluś.
Faktem jest, że przewodniczący rady miejskiej w Kołaczycach Edward Zbylut został wyrzucony z klubu PiS. Za co? Wiadomym jest, że za chęć wyjścia gminy z Powiatowo-Gminnego Związku Komunikacyjnego w Powiecie Jasielskim. W związku z tym czterech radnych: Kazimierz Barański, Stanisław Rogaczewski, Elżbieta Bronowicz i Stanisław Uryniak w ramach solidarności i wsparcia dla radnego Zbyluta wystąpili z klubu PiS. To sprawiło, że w obecnej sytuacji burmistrz Kołaczyc ma większość w radzie. Insynuacje, że radni, którzy nie są związani z PiS-em mogą być za powstaniem asfaltowni nie mają żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Nie spotkaliśmy się ze stanowiskiem, aby choć jeden radny dążył do realizacji przedsięwzięcia, które rodzi tak ogromne obawy wśród mieszkańców. Radni wsłuchują się w ich głosy i deklarują, że nie będą podejmować żadnych ruchów dążących do sprzedaży bądź dzierżawy działki, którą zainteresowany jest inwestor.

Co więcej w ostatnią niedzielę w kościele w Sieklówce proboszcz odczytał mieszkańcom oświadczenie wydane przez władze miejskie Kołaczyc, a dotyczące budowy asfaltowni. Z jego treści wynika, że burmistrz 6 grudnia ubr. zawiesił postępowanie w sprawie, do czasu przedłożenia przez wnioskodawcę raportu o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko. Dodał również, że jako burmistrz nie uczyni niczego, co byłoby sprzeczne z wolą mieszkańców Sieklówki. -"Nie podejmę żadnych działań zmierzających do budowy zakładu produkcji kompozytowych materiałów budowlanych w Sieklówce. Nie będę podejmował działań zmierzających do sprzedaży bądź wydzierżawienia działek, a bez prawa dysponowania gruntem inwestor nie może przystąpić do żadnych działań zmierzających do budowy. Informuję, że również tego typu działań nie będzie podejmował zastępca burmistrza Kołaczyc, który jest zobowiązany do realizowania woli burmistrza i prezentowania tego samego stanowiska" - to fragment oświadczenia wydanego przez władze miejskie Kołaczyc. - W minioną niedzielę wystosowaliśmy list do mieszkańców ogłoszony przez proboszcza, a podpisany przeze mnie i zastępcę burmistrza Adama Kmiecika. Uważamy, że sprawa asfaltowni została zakończona. Poprosiliśmy księdza, aby zatrzymał to pismo w aktach parafii jako dowód tego, że jesteśmy przeciwni budowie i zgodnie z wolą mieszkańców żadnych asfaltowni nie będzie, bo ani rada ani my nie wyrazimy na to zgody – skwitował Stanisław Żygłowicz, burmistrz miasta Kołaczyce.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl

