Niedział pokonał Bączka w Szczytnie
Rewanż, o który zabiegał Waldemar Bączek z klubu Katana Szczytno miał być dla niego korzystny. Jednak Rafał Niedziałkowski z Jasła nie dał mu tej szansy i w pierwszej rundzie pokonał swojego rywala. Po nokaucie Niedziała zapadła cisza wśród kibiców.

Po raz pierwszy spotkali się w Jaśle na gali MMA. To był czas Niedziała, który swoją pierwszą walkę zawodową wygrał pokonując Waldemara Bączka ze Szczytna. Po paru miesiącach przygotowań doszło do rewanżu w rodzinnym mieście Rafała rywala.
Atmosfera była napięta
Przygotowania do walki z Bączkiem rozpoczęły się tydzień po starciu z Wojciechem Bulińskim. MMA trenował z Damianem Krawczykiem z klubu Halny Nowy Sącz, a techniki i ciosów w boksie nauczał go Tomasz Pykosz. - Cieszę się, że treningi nie poszły na marne. Widać było, że Rafał kontrolował walkę od samego początku. Zrobił duże postępy, to była walka w innym stylu niż wcześniej – skomentował Tomasz Pykosz.
Jak podkreślił Rafał, walka stoczona została w szybkim tempie. - Siadł lewy sierpowy i po nim Bączek upadł. W parterze dokończyłem walkę, którą przerwał sędzia.
Przyznał jednak, że jego przeciwnik dużo pracował i był dobrze przygotowany. Po wygranej widownia pełna kibiców umilkła. - Doping dla Waldemara Bączka był niezwykły i atmosfera napięta. Widać było, że kibice ze Szczytna liczyli na wygraną swojego zawodnika. Trzeba mu przyznać, że był dobrze przygotowany – mówi trener Pykosz.
Waldemar Bączek próbował dwa razy sprowadzić Rafała do parteru, jednak bezskutecznie. Niedział kończy treningi i walki na czas wakacyjny. Od września weźmie się za intensywną pracę, bo jak mawia - To jest moje hobby. Dopóki będę miał siły będę walczył. To jest jak „narkotyk” - wciąga. Uwielbiam tę adrenalinę.
Ilona Czarnecka
ilona.czarnecka@jaslo4u.pl

