Nieprofesjonalne zachowanie czy osobiste porachunki?
61
Tuż po dożynkach w Szebniach otrzymaliśmy informację od jednego z członków zespołu De Star o tym, jak muzycy zostali potraktowani przez jednego z akustyków firmy nagłaśniającej imprezę.


Po koncercie, kiedy artyści zaczęli składać sprzęt, na scenę wpadł - jak twierdzi nasz rozmówca - pijany i wściekły znany w środowisku jasielskim akustyk, który próbował wyrzucić perkusję zespołu w błoto. Wywiązała się szamotania, podczas której muzycy usłyszeli stek wyzwisk. - Powiedział nam, że za wolno się zwijamy i wyrzucił „garczki” w błoto. Nie pozwolono nam złożyć sprzętu. My trzymaliśmy perkusję, a on ją wyszarpywał, kłócił się z nami, powiedział „wy...ć”. Był totalnie narąbany – relacjonuje członek De Star.
Przypomina także podobną sytuację, jaka miała miejsce podczas Dni Liwocza. Wtedy również imprezę nagłaśniała ta sama firma. – Gitarzysta dotknął strun palcami i kopnął go prąd. Na szczęście chłopak przeżył, udało się go uratować, ale nie życzę żadnemu muzykowi współpracy z tym człowiekiem – dodaje na zakończenie zbulwersowany muzyk.
(omega)


Po koncercie, kiedy artyści zaczęli składać sprzęt, na scenę wpadł - jak twierdzi nasz rozmówca - pijany i wściekły znany w środowisku jasielskim akustyk, który próbował wyrzucić perkusję zespołu w błoto. Wywiązała się szamotania, podczas której muzycy usłyszeli stek wyzwisk. - Powiedział nam, że za wolno się zwijamy i wyrzucił „garczki” w błoto. Nie pozwolono nam złożyć sprzętu. My trzymaliśmy perkusję, a on ją wyszarpywał, kłócił się z nami, powiedział „wy...ć”. Był totalnie narąbany – relacjonuje członek De Star.
Przypomina także podobną sytuację, jaka miała miejsce podczas Dni Liwocza. Wtedy również imprezę nagłaśniała ta sama firma. – Gitarzysta dotknął strun palcami i kopnął go prąd. Na szczęście chłopak przeżył, udało się go uratować, ale nie życzę żadnemu muzykowi współpracy z tym człowiekiem – dodaje na zakończenie zbulwersowany muzyk.
(omega)
