Niezwykłe wotum
Sługa Boży Jan Paweł II osobiście przekazał Matce Bożej Częstochowskiej przestrzelony 13 maja 1981 r. pas papieski
Nigdy nie zapomnę wyjątkowego Apelu Jasnogórskiego 19 czerwca 1983 roku, w którym na zakończenie rozważań Jan Paweł II wspomniał o zamachu na jego życie w dniu 13 maja 1981 roku na Placu św. Piotra. Powiedział wówczas: "Zeszłego roku (1982) w dniu 13 maja byłem w Fatimie, aby dziękować i zawierzać. Dziś pragnę tu, na Jasnej Górze, pozostawić, jako wotum, widomy znak tego wydarzenia, przestrzelony pas sutanny".
Po Apelu Jasnogórskim, Jan Paweł II w swoich apartamentach - z wielkim, osobistym wzruszeniem - przekazał na moje ręce ten przestrzelony pas od papieskiej sutanny, który był umieszczony w specjalnym futerale. Na futerale widoczny był duży herb papieski.
Przekazując ten niezwykły dar - wotum naznaczone krwią, ponownie zaznaczył, że już wprawdzie podczas pielgrzymki do Fatimy dziękował Maryi za uratowanie życia, ale czuje też duchową potrzebę pozostawienia na Jasnej Górze znaku tragicznego wydarzenia, bo przecież tutaj też zawierzał siebie, Ojczyznę, Kościół i świat Matce Bożej. Przy tej okazji wyraził życzenie, aby tego wotum na razie nie pokazywać publicznie. Ponadto dodał: "Niech on tu zostanie!".
Wzruszenie Ojca Świętego udzieliło się również ks. prał. Stanisławowi Dziwiszowi, który zapłakał i odszedł. Natomiast Ojciec Święty wyraził chęć udania się na osobistą modlitwę do kaplicy Matki Bożej. Zapewniłem wówczas Ojca Świętego, że może przejść bezpiecznie do tej kaplicy, bo tam nie ma już nikogo. Osobiście Mu towarzyszyłem, niosąc z szacunkiem w swoich rękach przekazane wotum, które po przyjściu do kaplicy Cudownego Obrazu złożyłem na ołtarzu przed Obrazem Matki Bożej. Jan Paweł II uklęknął na klęczniku przed Cudownym Obrazem Jasnogórskiej Bogarodzicy Maryi i w tej pozycji pozostał na modlitwie osobistej około dwóch godzin, tj. od 22.00 do 24.00. Była to dla mnie najwspanialsza lekcja i zarazem przykład, jak trzeba się modlić. Przecież Ojciec Święty był wyjątkowo zmęczony, bo w ciągu dnia wygłosił dziewięć katechez i spotkał się z wieloma grupami. Ponadto był po operacji i zamachu na jego życie, a więc powinien odpocząć, bo czekał go kolejny, intensywny dzień pracy. Tak modlić się może człowiek niezwykłej wiary i gorącej miłości względem Boga i Maryi. W jego modlitewnej postawie wyczuwało się wówczas jakieś niezwykłe zanurzenie w inną, Bożą rzeczywistość.
Gdy zbliżała się już północ, do kaplicy przyszedł ks. kard. Franciszek Macharski - arcybiskup i metropolita krakowski, ale i on nie miał odwagi prosić Ojca Świętego, aby udał się już na spoczynek. Dostrzegł to jednak sam Papież i rozpoczął odmawianie modlitwy liturgicznej na zakończenie dnia.
Podczas wszystkich pielgrzymek na Jasną Górę widok rozmodlonego Papieża w kaplicy klasztoru, w późnych godzinach nocnych, budził u wszystkich moich współbraci pragnienie, wręcz głód modlitwy, nawet po tak bardzo "upracowanym" dniu - na różnych pełnionych dyżurach. Kolejne dni pracy rozpoczynał Ojciec Święty modlitwą już o godz. szóstej rano.
Dla mnie osobiście, Jan Paweł II jest nie tylko świadkiem wiary, nadziei i miłości, ale wymownym wzorem człowieka niezwykłej modlitwy.
(relacja o. Józefa S. Płatka OSPPE, b. generała Zakonu Ojców Paulinów)
Źródło

