Nocny „drift” pod szkołą zakończył się holem
83
Wczoraj późnym wieczorem pod Podkarpacką Szkołą Wyższą im. ks. Władysława Findysza kilku kierowców sprawdzało swoje umiejętności w jeździe na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Jednego z nich trzeba było w konsekwencji wyciągać z zaspy liną holowniczą.
W „zabawie” brało udział trzy samochody. Gdy jeden z nich przeceniwszy swoje możliwości wypadł z toru i utknął w śniegu, kompani musieli wyciągać go za pomocą liny holowniczej. Na szczęście, nikt nie ucierpiał, nie doszło też do żadnego uszkodzenia. Nikt z zewnątrz nie został też zaangażowany w całą sytuację, gdyż kierowcy poradzili sobie sami.
Tego typu zabawy nie należą do rzadkości. Jak powiedziano nam w PSW na parkingu szkolnym zdarzają się one dość często. Policja wie o tym, czasem nam pomaga i interweniuje ale nadal jest to problem – powiedzieli nam przedstawiciele szkoły. Jest to niebezpieczne przede wszystkim dla tych, którzy to robią. Mogą uszkodzić siebie, ale też inne pojazdy.
Policjanci mówią jednak, iż nie kojarzą by mieli do czynienia z wypadkami bądź uszkodzeniami w wyniku tego rodzaju zabaw. Kierowcy zaś wskazują, że umiejętności radzenia sobie na śliskiej nawierzchni nie można nabyć inaczej, jak przez doświadczenie. Często jednak próbują zdobywać je w miejscach, gdzie na mocy znaków nie wolno im wjeżdżać, a ponadto, trudno uwierzyć, że ich motywacją jest jedynie chęć podnoszenia kwalifikacji.
Sprawę uznaliśmy za na tyle interesującą, iż niebawem możecie szukać na jaslo4u.pl obszernego materiału na temat jasielskich drifterów.
(Ks)
W „zabawie” brało udział trzy samochody. Gdy jeden z nich przeceniwszy swoje możliwości wypadł z toru i utknął w śniegu, kompani musieli wyciągać go za pomocą liny holowniczej. Na szczęście, nikt nie ucierpiał, nie doszło też do żadnego uszkodzenia. Nikt z zewnątrz nie został też zaangażowany w całą sytuację, gdyż kierowcy poradzili sobie sami.
Tego typu zabawy nie należą do rzadkości. Jak powiedziano nam w PSW na parkingu szkolnym zdarzają się one dość często. Policja wie o tym, czasem nam pomaga i interweniuje ale nadal jest to problem – powiedzieli nam przedstawiciele szkoły. Jest to niebezpieczne przede wszystkim dla tych, którzy to robią. Mogą uszkodzić siebie, ale też inne pojazdy.
Policjanci mówią jednak, iż nie kojarzą by mieli do czynienia z wypadkami bądź uszkodzeniami w wyniku tego rodzaju zabaw. Kierowcy zaś wskazują, że umiejętności radzenia sobie na śliskiej nawierzchni nie można nabyć inaczej, jak przez doświadczenie. Często jednak próbują zdobywać je w miejscach, gdzie na mocy znaków nie wolno im wjeżdżać, a ponadto, trudno uwierzyć, że ich motywacją jest jedynie chęć podnoszenia kwalifikacji.
Sprawę uznaliśmy za na tyle interesującą, iż niebawem możecie szukać na jaslo4u.pl obszernego materiału na temat jasielskich drifterów.
(Ks)
