Operacja Adriana udała się. Widać pierwsze efekty!
Adrian Chlebowski od niemal dziesięciu lat cierpi na nieuleczalną chorobę Huntingtona. Jego stan zdrowia pogorszył się do tego stopnia, że nie mógł samodzielnie chodzić, jeść i wykonywać podstawowych czynności. Dzięki pomocy i wparciu finansowemu wielu osób Adrian jest szczęśliwy. Od 1 czerwca na nowo cieszy się życiem.
Przypomnijmy. 25-letni Adrian cierpi na nieuleczalną chorobę zwaną pląsawicą Huntingtona. To dziedziczna choroba mózgu, powodująca obumieranie jego komórek. Osoby takie tracą możliwość kontrolowania ruchów i emocji. Objawami choroby są drażliwość, nerwowość, depresja, problemy ruchowe, także zaburzenia poznawcze. Prowadzi do niepełnosprawności i śmierci człowieka. Jedyną szansą dla Adriana była operacja polegająca na wszczepieniu do jąder mózgu eletrod. Podjęcie takie decyzji nie było dla jego rodziny łatwe, gdyż barierę stanowiły względy finansowe. Koszt zabiegu opiewał na 60 tysięcy złotych. Dla Jolanty Chlebowskiej, mamy Adriana była to kwota nie do udźwignięcia, gdyż jest jedynym żywicielem rodziny.

Walcząc o życie syna postanowiła szukać wsparcia. W akcje charytatywną chętnie włączyły się władze miasta, przedsiębiorcy z Jasła, Krosna i okolic, mieszkańcy Jasła oraz media. Dzięki ich pomocy w trzy miesiące udało się zebrać pieniądze. 1 czerwca Adrian przeszedł operację, która trwała osiem godzin. - Każda operacja nawet najmniejsza niesie ze sobą ryzyko. Adrian jest po operacji mózgu. Tym bardziej bałam się, że może dojść do wylewu, krwotoku, zakażenia, czy uszkodzenia narządu. Każda minuta wyczekiwania, każda godzina dłużyły się w nieskończoność – opowiada Jolanta Chlebowska, mama Adriana. - Operacja udała się mimo negatywnych objawów, które wystąpiły po operacji. Lekarze wyjaśnili mi, że to normalna reakcja na ciało obce w mózgu. Przez pierwsze trzy dni z Adrianem było bardzo źle. Nie mówił, nie przełykał, nie mógł się sam odwrócić na bok – dodaje.

Adrian po operacji był bardzo słaby, jednak nie trwało to długo. Po wyjściu ze szpitala i przyjeździe do ośrodka rehabilitacyjnego w Porębce jego samopoczucie się poprawiło. Uśmiechał się, zaczął samodzielnie poruszać się. - Po operacji syn zaczyna mi uciekać i nie nadążam za nim – śmieje się pani Jola. Końcem czerwca kończy rehabilitację, ale już 6 lipca wyjeżdża na kolejną do Zaździerza koło Płocka. - Adrian bardzo się bał operacji, wielokrotnie mi o tym mówił. Teraz jest radosny, pogodny, otwarty do wszystkich. Najważniejsze, że widoczne są efekty, a jeszcze większych spodziewam się po ustawieniu przez lekarzy aparatu. Wiedziałam, że zabieg pozwoli mu wrócić do zdrowia na tyle, aby mógł samodzielnie się ubrać, wykopać, chodzić, czy zjeść. Dzięki wykluczeniu ruchów mimowolnych będzie samodzielny. Do tego dążyliśmy, to było w naszym planie – opowiada J. Chlebowska.

Cała rodzina jest wdzięczna za okazaną pomoc, bez której Adrian nie mógłby liczyć na lepsze życie. To dzięki wsparciu lokalnej społeczności, firm, urzędów możliwe było zebranie 60 tys. zł.

- Dziękuję wszystkim osobom, dzięki którym udało się uzbierać pieniądze. Nie spodziewałam się że tak dużego odzewu na nasz apel. Słowami nie jestem wstanie wyrazić swojej wdzięczności – dziękuje mama Adriana.

Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl
