Osiedlowy staw to obraz nędzy i rozpaczy
Te dwa krótkie słowa w zupełności wystarczą do opisania stawu na osiedlu Sobniów w Jaśle. Zarośnięty i zamulony spędza okolicznym mieszkańcom sen z powiek. Dlaczego należący do miasta akwen znajduje się w tak opłakanym stanie?

Mieszkańcy osiedla Sobniów zmuszeni są żyć w sąsiedztwie stawu, którym od lat nikt się nie interesuje. Zarastający akwen trudno byłoby nazwać wizytówką okolicy. Obecnie staw raczej straszy niż przysparza okolicznym mieszkańcom pozytywnych wrażeń, choć wspominają oni, że kiedyś zażywano w nim kąpieli. Teraz staw to obraz nędzy i rozpaczy. Dlaczego miasto, które jest jego właścicielem traktuje akwen po macoszemu?
Być może powodem są rozbieżne interesy mieszkańców, którzy mają odmienne wizje co do roli jaką staw miałby pełnić. Obecnie do stawu prowadzi kanał, który jest elementem powstałego niedawno systemu odprowadzania wody deszczowej. Sęk w tym, że przy opadach deszczu ktoś „majstruje” przy rurze odprowadzającej nadmiar wody do stawu tak, aby nie mogła ona do niego swobodnie wpływać. Dodatkowym problemem, jest niedrożność mnicha łączącego staw należący do miasta z znajdującym się w rękach prywatnych przez co swobodny przepływ wody między nimi jest właściwie niemożliwy.
Władze miasta są w pełni świadome stanu w jakim staw się znajduje. O planach jego zagospodarowania mówi Antoni Pikul, zastępca burmistrza. Trzy lata temu została opracowana koncepcja, która zakładała ujęcie wód opadowych spływających ul. Sobniowską potokiem od strony Łask. Zaprojektowany został kolektor, którego budowę zrealizowało w tym roku Starostwo Powiatowe w Jaśle. Zrodziła się wtedy również uzupełniająca propozycja. Według niej nadmiar wody której kolektor nie byłby w stanie przyjąć miałby być odprowadzany do stawu, który podobnie jak pozostałe stawy w rejonie pełniłby rolę polderu przyjmującego pierwsze uderzenie wody. Nadmiar deszczówki spływałby z jednego stawu do drugiego. W sposób naturalny woda mogłaby przepływać trafiając do systemu kanalizacji burzowej w ciągu ul. Sobniowskiej – nakreśla Antoni Pikul.
W przeszłości pojawiały się różnorakie propozycje rozwiązania problemu stawu przy ul. Granicznej z jego zasypaniem włącznie. Mówiono wówczas o powstaniu w tym miejscu boiska sportowego, które mogłoby służyć uczniom pobliskiej szkoły. Pomysł ten jednak nigdy nie uzyskał aprobaty ze strony władz miasta, które widzą w stawie element systemu odprowadzania wody opadowej.

Planujemy przebudowę stawów w kierunku Łask, tych oczywiście których jesteśmy właścicielami, aby przystosować je do pełnienia funkcji suchych zbiorników na wodę opadową. Wówczas będziemy rozmawiać z właścicielami pobliskich działek, szczególnie z właścicielem stawu sąsiadującego z tym należącym do miasta, aby udrożnić przepływ wody z jednego stawu do drugiego. W najbliższym czasie dokładnie obejrzymy co na stawie się dzieje. Od mieszkańców Sobniowa otrzymujemy sygnały, że w stawie utrzymuje się zbyt wysoki poziom wody co może być niebezpieczne dla brzegów stawu i grobli, którą przebiega droga do szkoły. Sprawdzimy, kto jest za tę sytuację odpowiedzialny – mówi Antoni Pikul, zastępca burmistrza Jasła.
Problemem nie jest jedynie zamulenie i sukcesywne zarastanie stawu. Jego wody powodują podmywanie brzegów, w tym nasypu ziemnego oddzielającego go od sąsiedniego akwenu, który znajduje się w rękach prywatnych. Rozmiękczanie ziemi w tym miejscu stanowić może realne niebezpieczeństwo. W tej sytuacji koniecznym będzie obniżenie poziomu wody w stawie. Okoliczni mieszkańcy zwracają uwagę na brak właściwego zabezpieczenia terenu wokół akwenu.

Problem ze stawem jest aktualny od trzydziestu lat. Każda władza obiecuje, że coś z tym zrobi. Od ośmiu lat wychowuję dwójkę małych dzieci. Obawiam się, że staw, który nie jest ogrodzony może stać się przyczyną tragedii. U nas robi się coś dopiero wtedy kiedy coś się stanie – mówi Krzysztof Jagielski, mieszkaniec osiedla.
O tym, że mieszkańcom zależy na unormowaniu sytuacji związanej ze stawem świadczy fakt, iż podczas tegorocznego spotkania konsultacyjnego z burmistrzem Ryszardem Pabianem poświęcili problemowi wiele miejsca. Liczą oni na to, że miasto poważnie potraktuje ich apele i szybko podejmie konieczne działania, aby poprawić obecny stan w jakim akwen się znajduje.
PP
