Pacjenci bezpieczni, lekarze niezadowoleni
Po pierwszym stycznia lekarze ze szpitali w Jaśle, Łańcucie, Przeworsku, Krośnie, Tarnobrzegu i miejskiego w Rzeszowie będą pracować normalnie, choć na nowych zasadach, bo doszli do porozumienia z dyrektorami. W pozostałych placówkach rozmowy w sprawie organizacji pracy wciąż trwają. Jeżeli dzisiaj lekarze nie wyrażą zgody na pracę w zwiększonej liczbie godzin, zarządzeniem dyrektorów przejdą na pracę zmianową, która wzbudza wśród nich sprzeciw.
- Przede wszystkim nie będzie ciągłości opieki nad pacjentem, dziecko przyjęte przez jednego lekarza, zobaczy go dopiero po dwóch, trzech dniach i dopiero wtedy lekarz będzie mógł zapoznać się z przebiegiem podjętego przez siebie leczenia - mówi dr n. med. Józef Rusin, ordynator Oddziału Pediatrycznego w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie. - Obawiam się także, że przez pracę zmianową podupadnie system kształcenia rezydentów. Młodzi lekarze, którzy stanowią jedną trzecią załogi, niejednokrotnie będą sami na dyżurach i będą musieli jednoosobowo podejmować decyzje dotyczące leczenia.
Wyjście awaryjne
- To awaryjny system, ale jedyny z możliwych do wprowadzenia w chwili obecnej - mówi Janusz Solarz, dyrektor szpitala. - Zdaję sobie sprawę, że nie jest doskonały, ale wybrałem mniejsze zło, bo najważniejsze jest bezpieczeństwo pacjentów. Jestem otwarty na rozmowy i będę czynił dalsze próby dojścia do porozumienia z lekarzami. Na razie normalnie będzie pracować 7 oddziałów kontraktowych i laboratorium.
Będą rozmawiać dalej
Podobnie jest w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Rzeszowie. W ramach osobnych kontraktów dyżurować będzie neonatologia, izba przyjęć i onkologia. Inne oddziały również przymierzają się do tego, na razie złożyły swoje oferty. Kolejne rozmowy prowadzone będą w poniedziałek.
Zdaniem lekarzy, wprowadzenie dwuzmianowego, 12- godzinnego systemu pracy oznacza, że szpitalne oddziały, szczególnie te zabiegowe, nie będą mogły normalnie pracować. Przy dwóch, trzech lekarzach na zmianie możliwe będzie wykonywanie tylko zabiegów ratujących życie, z pominięciem wszystkich planowych operacji. Sytuacja może się okazać jeszcze trudniejsza niż podczas lekarskiego strajku. ![]()
ANNA MORANIEC/Super Nowości
