Pamięć dla ofiar. Prawda dla żyjących
Po raz 5 jaślanie uczcili pamięć zmarłych w katastrofie smoleńskiej. Z roku na rok, coraz mniej mieszkańców miasta bierze udział we wspomnieniowych uroczystościach. Czy Smoleńsk dzieli zamiast łączyć?
Od rana w mieście trwały obchody 5 rocznicy katastrofy lotniczej, w której zginęli m.in. przedstawiciele najwyższych władz RP. Jasło poniosło dużą stratę. W lesie smoleńskim życie zakończył senator Stanisław Zając. Jego pamięć jest wśród Jaślan żywa. Z samego rana znajomi senatora, przedstawiciele władz miasta oraz rodzina złożyli kwiaty na grobie zmarłego. Po południu w jasielskiej farze odbyła się msza święta. Eucharystii przewodniczył biskup rzeszowski Jan Wątroba.

- Udali się do Katynia, by zadać pytanie o 25 tysięcy zamordowanych polskich żołnierzy – przypominał w homilii prałat Stanisław Słowik. Ksiądz prałat przypomniał zasługi nieżyjącego senatora. - Kochał Kościół, Ojczyznę, Podkarpacie i Jasło. Występował skutecznie o wsparcie finansowe wielu inicjatyw w naszym regionie – wyliczał Słowik.

Według duchownego, Smoleńsk stał się źródłem niezgody. – Zginęli nie na wycieczce turystycznej, ale podczas podróży do Katynia, gdzie mieli zaświadczyć o naszej pamięci – podkreślał. Nie może być tak, abyśmy zaniechali prawdy o katastrofie. - . Tak jak chodziło o uznanie ofiar Katynia, tak teraz chodzi o to, aby nastąpił zwrot ku poznaniu sprawy smoleńskiej. To jest walka o jedność polskiej wspólnoty narodowej. Nie żądamy niczego tylko prawdy w tym nieszczęściu – dodał Słowik.

Mszę zakończyło odśpiewanie hymnu „Boże coś Polskę”. Następnie w asyście pocztów sztandarowych uczestnicy uroczystości udali się pod pomnik ofiar katyńskich obok I Liceum Ogólnokształcącego. Przy obelisku Wojciech Piękoś odczytał nazwiska wszystkich 96 ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. Na zakończenie uroczystości złożono kwiaty i zapalono znicze.
PP
