Pawluś doniósł na Kmiecika
Adam Palwuś, etatowy członek zarządu zwrócił się do Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie z pismem o „zbadanie zgodności z obowiązującym prawem działań podejmowanych przez organy samorządowe gminy Skołyszyn oraz przedsiębiorców przy poborze żwiru i piasku na terenie tej gminy, a zwłaszcza w miejscowości Przysieki”.
Kawaler Krzyża Odrodzenia Polski nie ma odwagi cywilnej?
Sprawa trafiła do rąk zastępcy prokuratora Andrzeja Kiełtyki w lipcu 2009 roku, w czasie kiedy starosta Adam Kmiecik, przebywał na urlopie. Sam zainteresowany dowiedział się o tym znacznie później. W tym czasie radny Tadeusz Górczyk kilkakrotnie podejmował próby uzyskania informacji na ten temat. Najpierw od Adama Pawlusia, potem od starosty Adama Kmiecika. W styczniu br. z dokumentów dowiedział się, że Pawluś poświadczył, iż nie złożył żadnego doniesienia do prokuratury.

- W lutym złożyłem zapytanie do starosty, czy toczy się jakiekolwiek postępowanie przeciwko niemu i otrzymałem to doniesienie, które zostało złożone 30 lipca 2009 roku dosłownie na ręce Andrzeja Kiełtyki, zastępcy prokuratora Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie. Chciałem zapytać panie Adamie, czy to wypada, żeby kawaler Krzyża Odrodzenia Polski nie miał odwagi cywilnej powiedzieć: tak, złożyłem takowe doniesienie? – zaatakował etatowego członka zarządu Górczyk.
Doniósł na swojego pracodawcę
Temat ujrzał światło dzienne podczas sesji Rady Powiatu Jasielskiego we wtorek, 31 sierpnia, podczas której radny zarzucił Pawlusiowi przekroczenie kompetencji. – Panie Pawluś, jest pan prawnikiem, więc powinien pan wiedzieć, że przekroczył pan swoje uprawnienia wysyłając to pismo. Gdyby to zrobił Adam Pawluś, to miał do tego prawo, ale pan to zrobił jako członek zarządu powiatu jasielskiego nadając temu pismu numer. To urzędowe pismo, które pan podpisał. Jest to o tyle szokujące, że jest pan prawnikiem z wykształcenia, więc powinien pan zdawać sobie sprawę z tego typu ruchu. Dla mnie zaskakujące jest, że zastępca prokuratora Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie osobiście przyjmuje zgłoszenie, a nie sekretariat – mówi zdumiony radny Tadeusz Górczyk.

„To było wyjaśnienie, a nie doniesienie”
Jego zdaniem forma pisma nosi znamiona doniesienia, a nie - jak tłumaczy Pawluś - wyjaśnienia. – Panie Górczyk! Panie radny! Jeżeli zna pan język polski i rozumie pan słowo „doniesienie” i słowo „wyjaśnienie”, to jest chyba istotna różnica. Nie było to doniesienie na starostę Adama Kmiecika, tylko na szereg czynności, które budzą wiele wątpliwości w związku z działaniami różnych organów, w tym organów samorządowych, w szczególności gminy Skołyszyn – argumentował Pawluś.
W piśmie złożonym do prokuratora etatowy członek zarządu zarzuca Kmiecikowi działanie niezgodne z prawem, cyt.: „Starosta twierdzi, że teren objęty wnioskiem o koncesję nie jest położony w obszarze narażonym na niebezpieczeństwo powodzi (...) W rzeczywistości teren jest obszarem bezpośredniego zagrożenia powodzią i zgodnie z art. 82 ust.2 pkt 3 ustawy „Prawo wodne” zabronione jest wykonywanie robót oraz czynności, które mogą utrudnić ochronę przed zalaniem terenu, a zwłaszcza zabroniona jest zmiana jego ukształtowania”.
Interesy wójta budzą wątpliwości?
Zgodnie z literą prawa osobą decyzyjną na terenie danej gminy jest wójt. To on na podstawie m.in. uchwał podjętych przez radę gminy podejmuje decyzje. Tak też było i w tym przypadku. Adam Pawluś uważa jednak, że wójt dba tylko o interesy gminy i przedsiębiorców, co - jego zdaniem - budzi szereg wątpliwości, które należy wyjaśnić. - Gmina dba tylko o interes przedsiębiorców, którzy mają swoje korzyści, ale nie myśli o tym, że mieszkańcy Przysiek mają wodę po sam dach – mówi zdenerwowany Pawluś.

Starosta postąpił zgodnie z prawem
Z kolei starosta Adam Kmiecik wyjaśnia, że postąpił zgodnie z obowiązującym prawem. - Osobą decyzyjną jest wójt gminy. Jeżeli wójt to ustali i złoży odpowiednie dokumenty do starostwa, a Urząd Górniczy zaopiniuje je pozytywnie, to starosta nie ma innego wyjścia jak podjąć taką decyzję. Jeżeli ja dostaję komplet dokumentów, który jest prawidłowy, to ja taką decyzję muszę wydać, bo to jest w zakresie moich obowiązków – przekonuje Kmiecik.
Starosta dodaje, że nie wiedział kiedy to pismo zostało złożone. - Dowiedziałem się znacznie później. Zostały wszczęte działania przez prokuraturę, czyli prokurator złożył sprzeciw do tej decyzji. Jeszcze raz zostało to rozpatrzone i identyczna decyzja została jeszcze raz wydana. Nie można – zdaniem A. Kmiecika - nie wydać koncesji na pozyskiwanie żwiru jeżeli przedsiębiorca przedłoży odpowiednie dokumenty. - Starosta nie ma możliwości tego nie zatwierdzić, skoro dokumenty są pozytywne. To wójt, rada gminy są gospodarzami. Nie mam innej możliwości, jak podpisać prawidłowo złożony komplet dokumentów – dodaje Kmiecik.
Nielojalny pracownik
Jego zdaniem Pawluś zachował się nielojalne i nadwerężył jego zaufanie. Załatwianie sprawy poprzez prokuraturę było zupełnie niepotrzebne. - Mieszanie prokuratury do tego było niepotrzebne, bo to nie był początek tej sprawy. Nie chcę rozpatrywać tego w aspekcie politycznym. Ta decyzja była jednak dobra i miałem rację, o czym świadczy to, że ta decyzja do dziś jest prawomocna. To jest złe załatwienie sprawy. To brak lojalności wobec pracodawcy. Zaufanie zostało naruszone – mówi starosta.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl
