Płać i… płacz
Pan Karol prowadzi małą firmę w Jaśle. Od lat zajmuje się ubezpieczaniem mieszkańców naszego miasta. W ubiegłym tygodniu drogą pocztową otrzymał pismo, w którym nadawca powołując się na szereg aktów prawnych wzywa do uiszczenia opłaty w wysokości 195 zł dołączając uzupełniony blankiet polecenia przelewu.
Od razu zauważyłem, że z pismem, które otrzymałem jest coś nie w porządku choć wygląda na urzędowe. Pomyślałem, że to kolejna próba naciągnięcia mnie. Przeszukałem fora internetowe
i okazało się, że nie tylko ja je otrzymałem. W poprzednich latach wielokrotnie otrzymywałem podobne oferty. Kwoty usług były zbliżone. W takich przypadkach należy mieć się na baczności to jedyny sposób, aby ustrzec się błędu – tłumaczy.
Płatne czy nie?
W piśmie, które otrzymał Pan Karol czytamy, iż związku z wejściem w życie ustawy
z 29 lica 2011 roku Powstał Centralny Rejestr Podmiotów Krajowej Ewidencji Podatników CRP KEP. Jest to oczywiście prawda. Sęk w tym, że Ministerstwo Finansów nie pobiera opłaty za rejestrację podmiotów w CRP KEP. Specjalne oświadczenie w tej sprawie zostało opublikowane na stronach Ministerstwa Finansów 4 lipca bieżącego roku. Resort apeluje do przedsiębiorców o szczególną rozwagę w podejmowaniu współpracy z firmami, które oferują odpłatne wpisy w różnego rodzaju rejestrach.
Warto dodać, że w myśl obowiązujących przepisów dane gromadzone w CRP KEP objęte są tajemnica skarbową.
Za co faktycznie mam płacić?
Takie pytanie po wnikliwej analizie treści otrzymanego pisma zadał sobie nasz bohater. Okazuje się, że płatny wpis dotyczy Centralnego Rejestru Płatników i jest de facto komercyjnym rejestrem oferowanym przez firmę z siedzibą w Warszawie zajmującą się działalnością reklamową. Z treści pisma wynika jednoznacznie, że opłata określona jest jako woluntarna, a więc dobrowolna. W związku z tym, szczególnie kontrowersyjne wydaje się określenie przez firmę oferującą płatny wpis nieprzekraczalnego terminu jej wniesienia.

W sieci aż huczy od informacji o nieuczciwych firmach wyłudzających w ten sposób pieniądze. Fora dyskusyjne pękają w szwach od ostrzeżeń kierowanych przez osoby, które dały się oszukać bądź tych które w porę zorientowały się z czym tak naprawdę mają do czynienia. Sprawą zainteresowały się również największe dzienniki ukazujące się w naszym kraju. Mając na uwadze cwaniactwo i spryt firm oferujących tego typu usługi wydaje się, że jedynie czujność oraz szczególna ostrożność może uchronić przed wszelkiej maści naciągaczami.
PP
