Pobito kierowcę na dworcu PKS
80
Sceny niczym z gangsterskiego filmu rozegrały się w czwartek, 10 grudnia br. na jasielskim dworcu PKS. Z relacji naszych czytelników dowiedzieliśmy się, że do stojącego tam autobusu weszło trzech mężczyzn, z których jeden uderzył pięścią w twarz kierowcę, a po krótkiej szamotaninie na placu, uciekł białym dostawczym samochodem. Tyle nasi czytelnicy.
Policja natomiast przekazała nam bardziej szczegółowe informacje. Jak się okazuje, tego feralnego dnia kierowca PKS-u wracając z Brzysk, w Jaśle na przejściu przy ulicy Mickiewicza musiał gwałtownie zahamować, gdyż na jezdnię wtargnął pieszy. Jadący za nim samochód dostawczy (prawdopodobnie Ford Transit) również musiał zahamować, a zdenerwowany kierujący użył nawet sygnału dźwiękowego. W tym miejscu sprawa powinna się zakończyć, bo zarówno autobus, jak i Ford udali się w swoich kierunkach. Jednak na dworcu PKS okazało się coś zgoła innego.
Kiedy z autobusu wysiedli już wszyscy pasażerowie, zaczęli wsiadać następni. Wśród nich nagle pojawiło się trzech mężczyzn, z których jeden powiedział do kierowcy: „ja cię teraz nauczę jeździć”, po czym uderzył go pięścią w twarz. Napadnięty kierowca chciał go zatrzymać, doszło do szamotaniny, w wyniku której obydwaj wypadli z autobusu. Kierowca PKSu się przewrócił, a przeciwnik wykorzystując jego chwilową nieuwagę uderzył go jeszcze raz pięścią w twarz. Po tym napastnik wraz z kolegami uciekł do stojącego nieopodal samochodu i odjechał.
W wyniku zdarzenia kierowca doznał rozcięcia łuku brwiowego oraz zasinienia na twarzy. Policja, która została poinformowana o całym zajściu, rozpoczęła czynności pod kątem przestępstwa z art. 157 kk, tj. dotyczącego uszkodzenia ciała. Sprawca nadal jest nieznany, wiadomo jedynie, że samochód, którym się poruszał napastnik ma numery rejestracyjne z terenu powiatu jasielskiego.
- Na razie nie wiadomo jaka kara spotka napastnika. Czynności, które są prowadzone w tej sprawie mają ustalić stopień obrażeń ciała, jakich doznał kierowca na skutek tego zdarzenia. Jeżeli te obrażenia naruszyły czynność narządu jego ciała, na czas powyżej 7 dni, to wtedy napastnikowi grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Jeżeli jest poniżej 7 dni, to jest postępowanie ścigane z oskarżenia prywatnego – mówi nadkomisarz Zbigniew Mijal, zastępca naczelnika Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Powiatowej Policji w Jaśle.
Katarzyna Pacwa-Wilk
Policja natomiast przekazała nam bardziej szczegółowe informacje. Jak się okazuje, tego feralnego dnia kierowca PKS-u wracając z Brzysk, w Jaśle na przejściu przy ulicy Mickiewicza musiał gwałtownie zahamować, gdyż na jezdnię wtargnął pieszy. Jadący za nim samochód dostawczy (prawdopodobnie Ford Transit) również musiał zahamować, a zdenerwowany kierujący użył nawet sygnału dźwiękowego. W tym miejscu sprawa powinna się zakończyć, bo zarówno autobus, jak i Ford udali się w swoich kierunkach. Jednak na dworcu PKS okazało się coś zgoła innego.
Kiedy z autobusu wysiedli już wszyscy pasażerowie, zaczęli wsiadać następni. Wśród nich nagle pojawiło się trzech mężczyzn, z których jeden powiedział do kierowcy: „ja cię teraz nauczę jeździć”, po czym uderzył go pięścią w twarz. Napadnięty kierowca chciał go zatrzymać, doszło do szamotaniny, w wyniku której obydwaj wypadli z autobusu. Kierowca PKSu się przewrócił, a przeciwnik wykorzystując jego chwilową nieuwagę uderzył go jeszcze raz pięścią w twarz. Po tym napastnik wraz z kolegami uciekł do stojącego nieopodal samochodu i odjechał.
W wyniku zdarzenia kierowca doznał rozcięcia łuku brwiowego oraz zasinienia na twarzy. Policja, która została poinformowana o całym zajściu, rozpoczęła czynności pod kątem przestępstwa z art. 157 kk, tj. dotyczącego uszkodzenia ciała. Sprawca nadal jest nieznany, wiadomo jedynie, że samochód, którym się poruszał napastnik ma numery rejestracyjne z terenu powiatu jasielskiego.
- Na razie nie wiadomo jaka kara spotka napastnika. Czynności, które są prowadzone w tej sprawie mają ustalić stopień obrażeń ciała, jakich doznał kierowca na skutek tego zdarzenia. Jeżeli te obrażenia naruszyły czynność narządu jego ciała, na czas powyżej 7 dni, to wtedy napastnikowi grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Jeżeli jest poniżej 7 dni, to jest postępowanie ścigane z oskarżenia prywatnego – mówi nadkomisarz Zbigniew Mijal, zastępca naczelnika Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Powiatowej Policji w Jaśle.
Katarzyna Pacwa-Wilk
