Podałem rękę Kaddafiemu. W Libii sytuacja dalej jest niespokojna.
Mało kto wie, że w połowie lat siedemdziesiątych Libia zakupiła w Polsce cztery okręty desantowe. Do bazy Marynarki Wojennej w Świnoujściu przysłano przyszłe załogi tych jednostek. Byłem jednym z oficerów, którzy szkolili Libijczyków. Dyscyplina i nieludzkie traktowanie podwładnych przekraczało wyobraźnię Europejczyka. Za najmniejsze przewinienie libijscy podoficerowie bili po twarzach marynarzy. Jedną z wymyślnych kar było wsypywanie piasku do butów, w których marynarze chodzili przez cały dzień bez skarpet.
Potem odprowadzałem jeden z okrętów do Libii. W porcie na okręt przyszedł pułkownik Kaddafi. Przywitałem go przy trapie. Podał mi rękę i rozpoczął się chrzest okrętu w wydaniu arabskim. Butelkę szampana zastąpiło parę baranów wprowadzonych na okręt. Poderżnięto im gardła i krwią pomazano cały pokład. Nadano mu nazwę IBN EL HADRAMI.

Zdjęcie przedstawia okręt typu „773KL” lub wg. kodu NATO „Północny C”, na który prowadziłem do Bengazi (Dane okrętu: wyporność pełna: 1192 tony, wymiary: 81,3×8,6 m, zanurzenie: 2,2 dziób, 2,30 rufa. Dwa silniki 5000 KM, dwie śruby. Uzbrojenie: armaty przeciwlotnicze, AK-230 sprzężone z radarem, dwie wyrzutnie rakiet 140 WM-18, lądowisko dla helikoptera).
Jacek Sobota - Jaślanin

Powyżej - zdjęcie naszego Czytelnika. Za relację dziękujemy.

