Pogodzona ze sobą...
7
Jedną z gwiazd tegorocznych Dni Jasła była Kasia Kowalska, która wystąpiła w niedzielne popołudnie. Mimo niesprzyjającej pogody fani i sympatycy jej talentu dopisali. A nam udało się z nią przez chwilę porozmawiać.



Szczęśliwa, pogodna, zdystansowana, piosenkarka, matka dwójki dzieci, czyli Kasia Kowalska z podwarszawskiego Sulejówka. Niedawno, 13 czerwca skończyła 36 lat, a w tym roku świętuje 16-lecie swojej pracy artystycznej. Jako nastolatka, na znak buntu przeciw powszedniości życia w małym miasteczku z ogoloną głową uciekła z domu na festiwal do Jarocina. Już wtedy muzyka była dla niej ogromnym źródłem siły i emocji. Dziś to ona, poprzez swoją muzykę daje innym ludziom wyjątkowe emocje i siłę, które pomagają się im zmierzyć z rzeczywistością. - Po tych wielu latach myślę, że wtedy byłam ciągle z czegoś niezadowolona. Jak wspomnę sobie teraz te czasy, podliczę plusy i minusy, to rzeczywiście było wtedy fantastycznie i jestem wkurzona na siebie, że byłam taka niezadowolona. Ale było minęło. To były świetne czasy, graliśmy świetne koncerty, wiele się działo. To były koncerty przede wszystkim w klubach, biletowane. Ludzie łaknęli muzyki. Jak przyjeżdżaliśmy na koncerty do różnych miast to zawsze było zawsze jakieś święto. To się dało czuć i takich momentów nie zapomina się nawet po 16 latach – wspomina Kasia Kowalska.
Debiutancka płyta „Gemini” z 1994 roku zdobyła status platynowej płyty. Kolejne lata to nieustająca praca. Przełom 1996/97 okazał się niezwykłym, choć niełatwym okresem w jej życiu. Zadebiutowała w filmie Macieja Dutkiewicza „Nocne graffitii”, a w maju 1997 roku na świat przyszła córka Aleksandra Julia, owoc burzliwego związku Kasi z Kostkiem Joriadisem. Kolejne dwa lata poświęciła wychowaniu Oli i pracy nad nowym albumem „Pełna obaw”. Następne lata Kasi dzieli między nagrywaniem płyt, koncertowaniem i wychowywaniem córeczki. Kolejny materiał, który został zrealizowany, pojechał z Kasią i zespołem do Japonii, kraju który ją tak zafascynował, że chciała go poznać. - Nie mogłabym jednak mieszkać w tak ogromnym mieście jakim jest Tokio. Za dużo ludzi, za dużo kolorów, za dużo hałasu, przedziwne znaki, kultura. Fascynujące na kilka tygodni, ale na dłużej nie chciałabym tam zostać – mówi Kasia.

Rok 2008 okazał się ponownie wyjątkowy. Kasia została mamą po raz drugi. Syn Ignacy Adam zazwyczaj towarzyszy jej podczas koncertów, w tę niedzielę został jednak w domu. Kasia przyznaje, że bardzo ją odmienił, poukładał ją wewnętrznie. - Jestem szczęśliwą mamą dwójki dzieci, w szczególności synka Ignacego, który w środę kończy rok. Moje szczęście jest nieopisane. Myślę, że on bardzo mi w głowie poukładał. Mam zupełnie inne podejście do wielu rzeczy, nabrałam dystansu, jestem bardziej pogodna, niż wcześniej. Stąd brała się ta chęć do pracy, do kontaktów z ludźmi, udzielania wywiadów. Zwykle tego nie robiłam, bo nie miałam na to ochoty. Teraz jestem bardziej pogodna, myślę, że to zasługa hormonów. Przez to mam chęć do pracy i nagrywania materiału. Teraz będziemy się przygotowywać do kolejnej płyty – zdradza szczęśliwa piosenkarka.
Kiedyś Kasia powiedziała, że życie to kilka chwil, reszta to szara rzeczywistość. Czas zweryfikował ten pogląd. Kiedy jest sama i ma chwilę spokoju to stara się celebrować te chwile, przeżywać je z pełną świadomością. Uważa, że każdy jest kowalem swojego losu. - Jeżeli człowiek postrzega swoje życie jako setki tylko upadków, a nie wzlotów, to takowe to życie będzie. Ja patrzę z dystansem na wszystkie moje pseudoupadki, ale też i wzloty. Dzięki temu całkiem przyjemnie mi się ostatnio żyje.
Katarzyna Pacwa-Wilk



Szczęśliwa, pogodna, zdystansowana, piosenkarka, matka dwójki dzieci, czyli Kasia Kowalska z podwarszawskiego Sulejówka. Niedawno, 13 czerwca skończyła 36 lat, a w tym roku świętuje 16-lecie swojej pracy artystycznej. Jako nastolatka, na znak buntu przeciw powszedniości życia w małym miasteczku z ogoloną głową uciekła z domu na festiwal do Jarocina. Już wtedy muzyka była dla niej ogromnym źródłem siły i emocji. Dziś to ona, poprzez swoją muzykę daje innym ludziom wyjątkowe emocje i siłę, które pomagają się im zmierzyć z rzeczywistością. - Po tych wielu latach myślę, że wtedy byłam ciągle z czegoś niezadowolona. Jak wspomnę sobie teraz te czasy, podliczę plusy i minusy, to rzeczywiście było wtedy fantastycznie i jestem wkurzona na siebie, że byłam taka niezadowolona. Ale było minęło. To były świetne czasy, graliśmy świetne koncerty, wiele się działo. To były koncerty przede wszystkim w klubach, biletowane. Ludzie łaknęli muzyki. Jak przyjeżdżaliśmy na koncerty do różnych miast to zawsze było zawsze jakieś święto. To się dało czuć i takich momentów nie zapomina się nawet po 16 latach – wspomina Kasia Kowalska.
Debiutancka płyta „Gemini” z 1994 roku zdobyła status platynowej płyty. Kolejne lata to nieustająca praca. Przełom 1996/97 okazał się niezwykłym, choć niełatwym okresem w jej życiu. Zadebiutowała w filmie Macieja Dutkiewicza „Nocne graffitii”, a w maju 1997 roku na świat przyszła córka Aleksandra Julia, owoc burzliwego związku Kasi z Kostkiem Joriadisem. Kolejne dwa lata poświęciła wychowaniu Oli i pracy nad nowym albumem „Pełna obaw”. Następne lata Kasi dzieli między nagrywaniem płyt, koncertowaniem i wychowywaniem córeczki. Kolejny materiał, który został zrealizowany, pojechał z Kasią i zespołem do Japonii, kraju który ją tak zafascynował, że chciała go poznać. - Nie mogłabym jednak mieszkać w tak ogromnym mieście jakim jest Tokio. Za dużo ludzi, za dużo kolorów, za dużo hałasu, przedziwne znaki, kultura. Fascynujące na kilka tygodni, ale na dłużej nie chciałabym tam zostać – mówi Kasia.

Rok 2008 okazał się ponownie wyjątkowy. Kasia została mamą po raz drugi. Syn Ignacy Adam zazwyczaj towarzyszy jej podczas koncertów, w tę niedzielę został jednak w domu. Kasia przyznaje, że bardzo ją odmienił, poukładał ją wewnętrznie. - Jestem szczęśliwą mamą dwójki dzieci, w szczególności synka Ignacego, który w środę kończy rok. Moje szczęście jest nieopisane. Myślę, że on bardzo mi w głowie poukładał. Mam zupełnie inne podejście do wielu rzeczy, nabrałam dystansu, jestem bardziej pogodna, niż wcześniej. Stąd brała się ta chęć do pracy, do kontaktów z ludźmi, udzielania wywiadów. Zwykle tego nie robiłam, bo nie miałam na to ochoty. Teraz jestem bardziej pogodna, myślę, że to zasługa hormonów. Przez to mam chęć do pracy i nagrywania materiału. Teraz będziemy się przygotowywać do kolejnej płyty – zdradza szczęśliwa piosenkarka.
Kiedyś Kasia powiedziała, że życie to kilka chwil, reszta to szara rzeczywistość. Czas zweryfikował ten pogląd. Kiedy jest sama i ma chwilę spokoju to stara się celebrować te chwile, przeżywać je z pełną świadomością. Uważa, że każdy jest kowalem swojego losu. - Jeżeli człowiek postrzega swoje życie jako setki tylko upadków, a nie wzlotów, to takowe to życie będzie. Ja patrzę z dystansem na wszystkie moje pseudoupadki, ale też i wzloty. Dzięki temu całkiem przyjemnie mi się ostatnio żyje.
Katarzyna Pacwa-Wilk
