Pokaż czy masz telewizor, czyli jak wyciągnąć kaskę
Podobno w życiu można być pewnym dwóch rzeczy: śmierci i podatków. W polskim parlamencie można być pewnym trzech: co jakiś czas dyskusji o aborcji, pornografii i abonamencie radiowo-telewizyjnym. O aborcji już było, szykuje się batalia o pornografię, spokojnie możemy czekać na debatę o abonamencie. Oczywiście, poza biciem piany nic z tych dyskusji do tej pory nie wynikło. Wszystko rozbija się o mur niemożności. Ot, ten abonament. KRRiT podaje, że nie płaci go już ponad 50 % posiadaczy telewizorów. Wśród wielu pomysłów co zrobić w tej sytuacji był na przykład tak absurdalny, jak przymusowe opłacanie go przy rachunku za prąd. Najbliżej realizacji może być pomysł lotnych kontroli, które sprawdzałyby, czy w prywatnych mieszkaniach jest telewizor. Teoretycznie to się da zrobić, ale w praktyce idea trudna do realizacji, bo skąd wziąć armię ludzi, która przeistoczy się w drużyny kontrolerów wizytujących mieszkania. Te lotne brygady trzeba by wyposażyć w prokuratorskie uprawnienia, by mogły nachodzić prywatne posesje. Ale pospekulujmy.
Przypuśćmy, że taka brygada wpada do mieszkania, a tam pryszczaty młodzieniec ogląda "K jak klan"... na monitorze komputera. Kontrolerzy grzecznie przepraszają i wychodzą. Jeśli masz komputer z kartą telewizyjną możesz spać spokojnie, karząca ręka sprawiedliwości cię nie dosięgnie. Ustawodawca nie pomyślał o komputerze jako urządzeniu technicznie zdolnym do odbioru sygnału telewizyjnego. Jeśli natomiast ktoś kupił telewizor jedynie po to, by podłączyć go do kina domowego (znam takie przypadki) lub konsoli gier, ma problem. Kto ogląda, nie płaci. Kto nie ogląda, płaci. Absurd? Oczywiście. To jeszcze jedna przyczyna ustawodawczego bezruchu, bo niech się trafi narwany gość, który ma czas, chęć i pieniądze by takie praktyki zaskarżyć do Strassburga... Po wpadce z akcyzą na sprowadzane samochody rząd nie będzie ryzykował kolejnego przegranego procesu. Koło się zamyka.
Jest jednak jedno proste rozwiązanie: a sprzedać to wszystko w cholerę! "Jak to sprzedać?"- oburzy się ktoś- "to przecież nasze dobro narodowe realizujące społeczną misję". Jaką misję? Gdzie ta misja? Ja się pytam. TVP nadaje to samo co stacje komercyjne, tylko w gorszym wydaniu. Jedyny kanał z misją to TVP Kultura, ale by go utrzymać, wystarczy sprzedać grunt przy ulicy Woronicza wraz ze stojącym tam wieżowcem. Pieniędzy starczy na kilkanaście, co najmniej, lat. Przykładem może być Francja, która emituje TV5 i Planete nie wkładając państwowej ręki do kieszeni podatnika. Sprywatyzowana TVP będzie nadawać chłam identyczny jak państwowa, ale my nie będziemy musieli za to płacić. Czego Wam i sobie życzę.

