Powrót do korzeni. Mieszkańcy DPS w Foluszu na Międzynarodowym Festiwalu Transgranicznym
Grupa mieszkańców Domu Pomocy Społecznej w Foluszu uczestniczyła w VI Bukowińskich Spotkaniach ze Sztuką, które odbyły się pod koniec września w Mołdawii. Spotkanie z ludźmi, historią, sztuką, tradycją i folklorem ziemi ukraińskiej i mołdawskiej dostarczyła im niezapomnianych przeżyć. - Wyjazd miał charakter integracji, spotkania z Polakami mieszkającymi za granicą, ale na terenach, które są zapomniane albo trudno dostępne. W tym wypadku i jedno i drugie – mówi portalowi jaslo4u.pl Rafał Gużkowski, dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Foluszu.

Pomysł wyjazdu zrodził się początkiem tego roku. Wtedy jednak brano pod uwagę Rumunię. - Umówiłem się z organizatorem tego typu wyjazdów, żebyśmy się wybrali do Rumunii z mieszkańcami DPS. Potem pomyśleliśmy sobie: spróbujmy być trochę bardziej ryzykowni w działaniach i jedźmy do Mołdawii. Bardziej nas tam oczekują i są bardziej wzruszeni tymi wizytami – dodaje Gużkowski. Jak postanowili tak zrobili. Pod koniec września grupa mieszkańców DPS w Foluszu wraz z opiekunami oraz mieszkańcy DPS w Moczarach i osoby niepełnosprawne intelektualnie z Leska wyruszyli w podróż do miejsc, gdzie zatrzymał się czas.


Trasa do Bielec, bazy wypadowej na Mołdawii wiodła przez Kamieniec Podolski na Ukrainie, gdzie uczestnicy wycieczki wzięli udział we mszy świętej w kaplicy Serca Jezusowego parafii Św. Mikołaja Biskupa. Kolejne dni to wizyta w oddalonych od cywilizacji wioskach: Pietropawłówka i Grigorówka. Tam, gdzie - jak nam opowiada Przemysław Sudyka, opiekun grupy - nie korzysta się ze współczesnych ,,cudów” techniki, a ludzie jak przed wiekami zajmują się rolnictwem i wypiekają w piecu chleb. Spotkanie z miejscowymi to okazja do spróbowania lokalnych potraw: mamałygi, bryndzy, chleba, owoców i warzyw. To także możliwość posłuchania przyśpiewek i opowieści o zwyczajach i tradycjach wsi. Podopieczni DPS zwiedzili także upalny i zabytkowy Stary Orhei.


W drodze powrotnej zatrzymali się w Załuczu na Ukrainie. - Jak wyjeżdżałem, to myślałem sobie: „cóż my biedacy z DPS-u możemy dać tym, których odwiedzimy”. Lecz, gdy zobaczyłem warunki w jakich żyją nasi rodacy na Ukrainie i w Mołdawii, to poczułem się jak bogacz. Ci wspaniali ludzie otwarci na wszystko co polskie, mają jeszcze domy pod strzechą i żyją z tego co sami posadzą i zbiorą. Zawieźliśmy im nasze pieśni patriotyczne i ludowe, a oni dawali na stół wszystko co mieli, ze łzami radości w oczach – mówi wzruszony pan Alfred, uczestnik wyjazdu.




Ta podróż miała także inny wymiar. Uświadomiła, że inni mogą mieć jeszcze gorzej, a my możemy im pomóc. - My jesteśmy społecznie nisko, bo sami niewiele mamy to jeszcze możemy coś dać innym – dodaje dyrektor DPS w Foluszu.
(kp)
Fot. Przemysław Sudyka i Aleksandra Marcinkowska
