Pożegnali senatora
78
Kilka tysięcy ludzi żegnało w minioną niedzielę senatora Stanisława Zająca, który zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem 10 kwietnia br. Na pogrzeb przybyli m.in. marszałek Senatu Bogdan Borusewicz i Marek Kuchciński, wiceprezes PiS. Obecni byli także przedstawiciele klubów parlamentarnych oraz władze samorządowe województwa podkarpackiego.



Ks. Stanisław Słowik: Nie dyskutują już o aborcji i eutanazji
Homilię podczas uroczystej mszy świętej, która odbyła się w kościele farnym wygłosił ksiądz Stanisław Słowik, dyrektor rzeszowskiej Caritas. Przypomniał, że Stanisław Zając został wybrany w wyborach do Sejmu w 1991 r. z listy Akcji Katolickiej. W 1997 wystartował z listy AWS i został ponownie posłem, a potem wicemarszałkiem Sejmu. Był także dwukrotnie posłem wybranym z listy PiS w 2005 r. i 2007 r.; a w 2008 r. po śmierci senatora Mazurkiewicza, wystartował i wygrał w wyborach uzupełniających do Senatu.

– Dziś, gdy stajemy przy trumnie jednego z 96 lotniczego dramatu trzeba stwierdzić, czas skończyć z metodami dyżurnych obśmiewaczy tego co polskie, tradycyjne, katolickie, nasze. Ci spod Smoleńska byli z różnych partii i różnych opcji. Razem stanęli przed Bogiem i teraz już nie dyskutują o aborcji, eutanazji. Teraz już wiedzą – jest życie po życiu. Jego prawa i jego przykazania to normy, których nie można zmieniać, bo kto przekreśla Boga, przekreśla człowieka. Smoleńska ofiara niech będzie granicą by dalej wedle założeń ofiar uprzątać dom ojczysty z grzechów naszych, win przeklętych. Niech będzie biedny, ale czysty – mówił ksiądz Stanisław Słowik.
Bogdan Borusewicz: Ta strata jest olbrzymia
Marszałek Senatu podkreślił wyjątkowość Stanisława Zająca i jako człowieka i jako polityka. - Był człowiekiem mądrym i dobrym. Był politykiem, od którego nigdy nie słyszałem słów nienawiści. Nawet w ostrej polemice widział w drugim człowieka. Był politykiem, z którym można dyskutować i spierać się i rozstawać w szacunku – wspominał zmarłego tragicznie senatora, marszałek Senatu.

Walczył o prawdę
List w imieniu Jarosława Kaczyńskiego odczytał Marek Kuchciński, wiceprzewodniczący PiS. Wspominając senatora napisał, że poległ on za Polskę w miejscu, które jest symbolem kłamstwa wobec naszego narodu. Dodał również, że był zawsze radosny, szanował każdego, nigdy nie odmawiał pomocy i troszczył się o sprawy zwykłych ludzi. - Był doradcą i przyjacielem Solidarności, nigdy nie odmawiał pomocy. Te słowa wciąż powtarzają się we wspomnieniach o Stanisławie. Był niezwykle skuteczny w staraniach wspierających rozwój Podkarpacia. Podziwialiśmy go za pracowitość i pamiętamy jak troszczył się o sprawy zwykłych ludzi. Ujmował nas swym spokojem, łagodnością i szacunkiem dla każdego człowieka. Stanisław Zając walczył o prawdę, do końca utożsamiał się z państwem opartym na prawdzie, a potem w codziennej pracy publicznej – czytał Kuchciński.




Po mszy kondukt przeszedł ulicami miasta, a następnie udał się na cmentarz przy ulicy Mickiewicza, gdzie spoczął śp. senator Stanisław Zając. Tam żegnali go najbliżsi, rodzina i przyjaciele.
Spełnimy Twoje marzenie
W swoim wystąpieniu Mirosław Karapyta, wojewoda podkarpacki dziękował parlamentarzyście za to co zrobił.

- Żegnamy Cię dziś Staszku w poczuciu głębokiej wdzięczności za ten ostatni dar ofiary za Polskę, jaki złożyłeś wraz z innymi w smoleńskim lesie. Ale też dziękujemy Ci za to, co czyniłeś, za Twoje życie, które poświęciłeś służbie innym, swojej rodzinnej ziemi jasielskiej, Podkarpaciu, Polsce. Różniliśmy się czasem i spieraliśmy, ale to zawsze były spory o rzeczy istotne dla regionu i merytoryczne. Ale wiele nas łączyło. Choćby budowa zbiornika Kąty-Myscowa. Nie doczekałeś spełnienia tego marzenie, które dzielili z Tobą mieszkańcy ziemi jasielskiej. Pozostawiłeś to marzenie nam, jako zadanie do zrealizowania. Zapewniam Cię, że podejmiemy to wyzwanie i dołożymy wszelkich starań, aby je wypełnić – powiedział wojewoda.
Fenomen polskiej polityki
Zdaniem Andrzeja Matusiewicza, przewodniczącego Sejmiku Województwa Podkarpackiego Stanisław Zając był fenomenem polskiej sceny politycznej.

- Drogi Staszku, jesteś dla nas wszystkich wzorem polityka, który bezinteresownie wykonywał służbę publiczną, kierują się troską o dobro wspólne. Różniłeś się pięknie, w polemice zawsze szanując adwersarza. Twoje odejście, jak i pozostałych członków delegacji na czele z prezydencką parą nabierze sensu, gdy emocje, wzruszenie, cierpienie i ból po starcie zastąpi nasza praca nad sobą, nasza praca dla Polski. To jest Twój niepisany testament, to testament ofiar Katynia – mówił, żegnając zmarłego tragicznie Matusiewicz.
Następnie przekazał rodzinie pamiątkową odznakę „Zasłużony dla województwa podkarpackiego”, którą senator został pośmiertnie wyróżniony.
Zawsze miał czas dla ludzi
Wzruszony Tadeusz Majchrowicz, przewodniczący Zarządu Regionu Podkarpacie NSZZ „Solidarność” wspomniał parlamentarzystę nie tylko swojego przyjaciela, ale również jako polityka wielkiego formatu.

- Zawsze miałeś czas dla ludzi, zawsze odbierałeś telefon, nawet gdy byłeś w innej części świata, wypełniając mandat posła czy senatora. Zawsze można było liczyć na Twoją radę, na pomoc w otwarciu zamkniętych drzwi w urzędzie państwowym czy ministerstwie. Dziś ogarnia nas żal i przygnębienie, bo tu na ziemi tracimy wielkiego przyjaciela, polityka wielkiego formatu i wielkiego serca. Trudno nam będzie żyć nie mając oparcia w Tobie.
Wszystko dokładnie zaplanował
Senator Zdzisław Pupa, który jako ostatni rozmawiał z zmarłym przyjacielem w dzień wylotu do Katynia, podkreślał jego dobroć, serdeczność i ciepło. - Zastanawiali się niektórzy jak potrafiłeś wygrywać wszystkie wybory, jak to się działo. Ty potrafiłeś rozmawiać z każdym i z tym na wysokim stanowisku i z tym, który potrzebował pomocy egzystencjonalnej. Ty pomagałeś, wspierałeś, szukałeś rozwiązań. Pamiętam jak po jednej z debat, jeszcze w III kadencji, kiedy byłeś wicemarszałkiem Sejmu mówiłeś zadowolony, że udało się poprowadzić właściwie debatę w ważnej sprawy. Jeden z kolegów parlamentarzystów powiedział Ci żartobliwie, że Ty to wszystko ustawiłeś, ze zaplanowałeś, zrobiłeś tak, żeby wyszło dobrze. Dzisiejszej uroczystości nie zaplanowałeś, zaplanował to Wszechmogący.
Obiecujemy, że dalej będziemy Ci zawracać głowę...
Mówił tłumiąc z trudem łzy Bogdan Rzońca, wicemarszałek województwa podkarpackiego. Dla niego zmarły tragicznie senator był bliskim przyjacielem. Przypomniał także jego liczne zasługi nie tylko te dla jasielskiej ziemi, ale i dla całego kraju.

- Zawsze robiłeś rzeczy wielkie, piękne i dobre. I zawsze dbałeś o krzywdzonych ludzi, takich jak ci w Katyniu. Wcale nie zginąłeś w jakiejś przeklętej ziemi, tylko na ziemi uświęconej wcześniej przez polskich patriotów, o których chciał zapomnieć świat. Za Twoje dobro dziękują Ci pewnie teraz pacierzem starzy ludzie z hospicjum jasielskiego, które budowałeś. Za Twoją miłość – rodzina, wnuk i wnuczka, która rozminęła się z dziadkiem Staszkiem tu na ziemi. Dziękuję Ci za to, że umiałeś przebaczać.
Przed mszą św. odczytano postanowienie o pośmiertnym odznaczeniu senatora Zająca Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi w służbie państwu i społeczeństwu”. Kilka dni wcześniej Sejmik Województwa. Podkarpackiego uhonorował go odznaką i tytułem „Zasłużony dla województwa podkarpackiego".


Stanisław Zając był przewodniczącym klubu senackiego PiS, pełnił też funkcje przewodniczącego senackiej komisji obrony narodowej. W latach 1997 - 2001 był wicemarszałkiem Sejmu. Miał 60 lat.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl
<FOTORELACJA I. Kościół Farny. Fot.: MARFOT/M. Maczuga>
<FOTORELACJA II. Kondukt żałobny. Pożegnanie na cmentarzu. Fot. Tomasz Wrona/Jaslo4u.pl>
<FOTORELACJA II. Kondukt żałobny. Pożegnanie na cmentarzu. Fot. Tomasz Wrona/Jaslo4u.pl>



Ks. Stanisław Słowik: Nie dyskutują już o aborcji i eutanazji
Homilię podczas uroczystej mszy świętej, która odbyła się w kościele farnym wygłosił ksiądz Stanisław Słowik, dyrektor rzeszowskiej Caritas. Przypomniał, że Stanisław Zając został wybrany w wyborach do Sejmu w 1991 r. z listy Akcji Katolickiej. W 1997 wystartował z listy AWS i został ponownie posłem, a potem wicemarszałkiem Sejmu. Był także dwukrotnie posłem wybranym z listy PiS w 2005 r. i 2007 r.; a w 2008 r. po śmierci senatora Mazurkiewicza, wystartował i wygrał w wyborach uzupełniających do Senatu.

– Dziś, gdy stajemy przy trumnie jednego z 96 lotniczego dramatu trzeba stwierdzić, czas skończyć z metodami dyżurnych obśmiewaczy tego co polskie, tradycyjne, katolickie, nasze. Ci spod Smoleńska byli z różnych partii i różnych opcji. Razem stanęli przed Bogiem i teraz już nie dyskutują o aborcji, eutanazji. Teraz już wiedzą – jest życie po życiu. Jego prawa i jego przykazania to normy, których nie można zmieniać, bo kto przekreśla Boga, przekreśla człowieka. Smoleńska ofiara niech będzie granicą by dalej wedle założeń ofiar uprzątać dom ojczysty z grzechów naszych, win przeklętych. Niech będzie biedny, ale czysty – mówił ksiądz Stanisław Słowik.

Bogdan Borusewicz: Ta strata jest olbrzymia
Marszałek Senatu podkreślił wyjątkowość Stanisława Zająca i jako człowieka i jako polityka. - Był człowiekiem mądrym i dobrym. Był politykiem, od którego nigdy nie słyszałem słów nienawiści. Nawet w ostrej polemice widział w drugim człowieka. Był politykiem, z którym można dyskutować i spierać się i rozstawać w szacunku – wspominał zmarłego tragicznie senatora, marszałek Senatu.

Walczył o prawdę
List w imieniu Jarosława Kaczyńskiego odczytał Marek Kuchciński, wiceprzewodniczący PiS. Wspominając senatora napisał, że poległ on za Polskę w miejscu, które jest symbolem kłamstwa wobec naszego narodu. Dodał również, że był zawsze radosny, szanował każdego, nigdy nie odmawiał pomocy i troszczył się o sprawy zwykłych ludzi. - Był doradcą i przyjacielem Solidarności, nigdy nie odmawiał pomocy. Te słowa wciąż powtarzają się we wspomnieniach o Stanisławie. Był niezwykle skuteczny w staraniach wspierających rozwój Podkarpacia. Podziwialiśmy go za pracowitość i pamiętamy jak troszczył się o sprawy zwykłych ludzi. Ujmował nas swym spokojem, łagodnością i szacunkiem dla każdego człowieka. Stanisław Zając walczył o prawdę, do końca utożsamiał się z państwem opartym na prawdzie, a potem w codziennej pracy publicznej – czytał Kuchciński.




Po mszy kondukt przeszedł ulicami miasta, a następnie udał się na cmentarz przy ulicy Mickiewicza, gdzie spoczął śp. senator Stanisław Zając. Tam żegnali go najbliżsi, rodzina i przyjaciele.
Spełnimy Twoje marzenie
W swoim wystąpieniu Mirosław Karapyta, wojewoda podkarpacki dziękował parlamentarzyście za to co zrobił.

- Żegnamy Cię dziś Staszku w poczuciu głębokiej wdzięczności za ten ostatni dar ofiary za Polskę, jaki złożyłeś wraz z innymi w smoleńskim lesie. Ale też dziękujemy Ci za to, co czyniłeś, za Twoje życie, które poświęciłeś służbie innym, swojej rodzinnej ziemi jasielskiej, Podkarpaciu, Polsce. Różniliśmy się czasem i spieraliśmy, ale to zawsze były spory o rzeczy istotne dla regionu i merytoryczne. Ale wiele nas łączyło. Choćby budowa zbiornika Kąty-Myscowa. Nie doczekałeś spełnienia tego marzenie, które dzielili z Tobą mieszkańcy ziemi jasielskiej. Pozostawiłeś to marzenie nam, jako zadanie do zrealizowania. Zapewniam Cię, że podejmiemy to wyzwanie i dołożymy wszelkich starań, aby je wypełnić – powiedział wojewoda.
Fenomen polskiej polityki
Zdaniem Andrzeja Matusiewicza, przewodniczącego Sejmiku Województwa Podkarpackiego Stanisław Zając był fenomenem polskiej sceny politycznej.

- Drogi Staszku, jesteś dla nas wszystkich wzorem polityka, który bezinteresownie wykonywał służbę publiczną, kierują się troską o dobro wspólne. Różniłeś się pięknie, w polemice zawsze szanując adwersarza. Twoje odejście, jak i pozostałych członków delegacji na czele z prezydencką parą nabierze sensu, gdy emocje, wzruszenie, cierpienie i ból po starcie zastąpi nasza praca nad sobą, nasza praca dla Polski. To jest Twój niepisany testament, to testament ofiar Katynia – mówił, żegnając zmarłego tragicznie Matusiewicz.
Następnie przekazał rodzinie pamiątkową odznakę „Zasłużony dla województwa podkarpackiego”, którą senator został pośmiertnie wyróżniony.
Zawsze miał czas dla ludzi
Wzruszony Tadeusz Majchrowicz, przewodniczący Zarządu Regionu Podkarpacie NSZZ „Solidarność” wspomniał parlamentarzystę nie tylko swojego przyjaciela, ale również jako polityka wielkiego formatu.

- Zawsze miałeś czas dla ludzi, zawsze odbierałeś telefon, nawet gdy byłeś w innej części świata, wypełniając mandat posła czy senatora. Zawsze można było liczyć na Twoją radę, na pomoc w otwarciu zamkniętych drzwi w urzędzie państwowym czy ministerstwie. Dziś ogarnia nas żal i przygnębienie, bo tu na ziemi tracimy wielkiego przyjaciela, polityka wielkiego formatu i wielkiego serca. Trudno nam będzie żyć nie mając oparcia w Tobie.
Wszystko dokładnie zaplanował
Senator Zdzisław Pupa, który jako ostatni rozmawiał z zmarłym przyjacielem w dzień wylotu do Katynia, podkreślał jego dobroć, serdeczność i ciepło. - Zastanawiali się niektórzy jak potrafiłeś wygrywać wszystkie wybory, jak to się działo. Ty potrafiłeś rozmawiać z każdym i z tym na wysokim stanowisku i z tym, który potrzebował pomocy egzystencjonalnej. Ty pomagałeś, wspierałeś, szukałeś rozwiązań. Pamiętam jak po jednej z debat, jeszcze w III kadencji, kiedy byłeś wicemarszałkiem Sejmu mówiłeś zadowolony, że udało się poprowadzić właściwie debatę w ważnej sprawy. Jeden z kolegów parlamentarzystów powiedział Ci żartobliwie, że Ty to wszystko ustawiłeś, ze zaplanowałeś, zrobiłeś tak, żeby wyszło dobrze. Dzisiejszej uroczystości nie zaplanowałeś, zaplanował to Wszechmogący.
Obiecujemy, że dalej będziemy Ci zawracać głowę...
Mówił tłumiąc z trudem łzy Bogdan Rzońca, wicemarszałek województwa podkarpackiego. Dla niego zmarły tragicznie senator był bliskim przyjacielem. Przypomniał także jego liczne zasługi nie tylko te dla jasielskiej ziemi, ale i dla całego kraju.

- Zawsze robiłeś rzeczy wielkie, piękne i dobre. I zawsze dbałeś o krzywdzonych ludzi, takich jak ci w Katyniu. Wcale nie zginąłeś w jakiejś przeklętej ziemi, tylko na ziemi uświęconej wcześniej przez polskich patriotów, o których chciał zapomnieć świat. Za Twoje dobro dziękują Ci pewnie teraz pacierzem starzy ludzie z hospicjum jasielskiego, które budowałeś. Za Twoją miłość – rodzina, wnuk i wnuczka, która rozminęła się z dziadkiem Staszkiem tu na ziemi. Dziękuję Ci za to, że umiałeś przebaczać.
Przed mszą św. odczytano postanowienie o pośmiertnym odznaczeniu senatora Zająca Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi w służbie państwu i społeczeństwu”. Kilka dni wcześniej Sejmik Województwa. Podkarpackiego uhonorował go odznaką i tytułem „Zasłużony dla województwa podkarpackiego".


Stanisław Zając był przewodniczącym klubu senackiego PiS, pełnił też funkcje przewodniczącego senackiej komisji obrony narodowej. W latach 1997 - 2001 był wicemarszałkiem Sejmu. Miał 60 lat.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl
