Korzystając z portalu Jaslo4u.pl wyrażasz zgodę na użytkowanie mechanizmu plików cookie. Mechanizm ten ma na celu zapewnienie prawidłowego funkcjonowania portalu Jaslo4u.pl. Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności portalu Jasło4u.pl

Pracownicy sklepów są katowani kolędami

7

 Werbelki, dzwoneczki, tubalne ho ho ho - i tak przez kilkanaście godzin na dobę. To, co dla klientów ma być przyjemnym dodatkiem do zakupów, dla pracowników centrów handlowych jest udręką trudną do zniesienia. Dla nich grudzień to najgorszy miesiąc w roku - miesiąc kolęd, których muszą słuchać całymi dniami - pisze DZIENNIK.

 

W galeriach handlowych, hipermarketach, a nawet na bazarach od otwarcia do zamknięcia z głośników płyną polskie kolędy i amerykańskie piosenki bożonarodzeniowe. Cel jest oczywisty: mają nakłonić klientów do jak największych zakupów. "Wywołać zachowania impulsywne, sprzyjające szybkiemu i często bezrefleksyjnemu wydawaniu pieniędzy" - mówi prof. Andrzej Falkowski, psycholog marketingu.

 

Jednak kolęd nie słuchają tylko klienci. Przez kilkanaście godzin na dobę świąteczne piosenki towarzyszą przede wszystkim kasjerkom, ochroniarzom, bezimiennym rzeszom pracowników z ogromnych centrów handlowych. "Istnieje ogromne ryzyko, że oni zamiast świątecznego nastroju poczują najzwyklejsze rozdrażnienie, a kolędy i radosne piosenki świąteczne mogą być dla nich katorgą" - przyznaje Falkowski.

 

Potwierdza to 32-letni Tomasz, który przez kilka lat pracował w sklepie Go Sport w warszawskim centrum handlowym Promenada. Zapytany o repertuar świąteczny aż się wzdryga. "Praca przez 12 godzin i jedna 60-minutowa płyta" - mówi krótko. I opowiada: "Kilkanaście razy słyszysz dokładnie to samo. Upiorne werbelki, dzwoneczki, tubalne ho ho ho i cukierkowa stylistyka. Niedobrze się robi. Po powrocie do domu marzyłem już tylko o wszechogarniającej ciszy. Nawet reklamy telewizyjne z Mikołajem wzbudzały we mnie agresję".

 

Zdaniem ekspertów to całkowicie prawidłowa reakcja. "Powtarzanie non stop tych samych kolęd po prostu wykańcza personel" - przyznaje Jakub Jabłonka, właściciel firmy Spin Media dostarczającej muzykę do sklepów. - Może kupujący są zadowoleni, ale pracownicy na pewno nie, a przecież od ich formy zależy, jak klient będzie potraktowany. Muzyka musi być odpowiednim, niedrażniącym tłem - podkreśla.

 

Pani Dorota, kasjerka ze stołecznego sklepu Marcpol, w którym dopiero od tygodnia z głośników rozbrzmiewają dzwony i dzwonki już czuje się zmęczona. "Aż strach pomyśleć, co będzie za dwa tygodnie" - mówi. "Klient zrobi zakupy i sobie pójdzie, a ja tu siedzę cały dzień". 23-letnia Dagmara Roztecka z Legionowa, która dorabia jako hostessa w hipermarketach, też nie czuje świątecznej atmosfery. "Może i cieszyłabym się kolędami, gdybym nie musiała ich cały czas słuchać" - podsumowuje.

 

Wygląda jednak na to, że szefowie kompletnie nie zdają sobie sprawy, jakie katusze muszą znosić ich ludzie. "My współpracujemy ze specjalistyczną firmą, która zajmuje się realizacją nagłośnienia. Ona właśnie dba o to, aby nie zamęczać nikogo kolędami, które mogą się przejeść i wydaje mi się, że konkurencja postępuje podobnie" - mówi DZIENNIKOWI Przemysław Skory, rzecznik Tesco. Jednak kolędy się przejadają. "Podczas świętowania w domu człowiek z przymusu je śpiewa" - mówi Katarzyna Kaźmierczak ze stoiska z wędlinami w markecie Real w Łodzi. "Zaczynam traktować kolędy tak jak natarczywą reklamę".

 

Czy udręczeni pracownicy mogą coś zrobić, żeby poprawić swój los? Henryk Michałowicz, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich nie daje im nadziei. "Nie ma żadnej ścieżki prawnej, aby zmusić pracodawcy do rezygnacji z puszczania kolęd" - mówi otwarcie. "Jedyne, co mogę radzić, to zwyczajną rozmowę z szefem".

 

Po dwóch miesiącach słuchania kolęd mogą pojawić się fobie

SŁAWOMIR CICHY: Pracownicy hipermarketów muszą dzień w dzień przez kilka godzin słuchać kolęd. Czy można od tego zwariować?

MIROSŁAW GIZA*: Na szczęście organizm stara się bronić przed takimi anomaliami, wypierać negatywne bodźce. Być może część kasjerek po kilku dniach już nie słyszy muzyki z głośników.

 

A ile razy można wysłuchać tej samej melodii bez szkody dla organizmu?

To zależy od progu indywidualnej wrażliwości. Po godzinie, dwóch pojawia się rozdrażnienie, a po kilku godzinach najmniejsza iskra może wywołać wybuch.

 

Jakie mogą być skutki pracy w takich warunkach?

Z błahego powodu może dojść do karczemnej awantury z klientami. Bo klienci po godzinnej dawce jednostajnej muzyki chcą jak najszybciej opuścić miejsce, które ich drażni. Wtedy pracownicy marketu stają się ich osobistymi wrogami. Wystarczy, że terminal nie czyta kart albo w kasie skończy się papier i między negatywnie nakręconym pracownikiem a rozdrażnionym klientem wybucha emocjonalne spięcie.

 

A czy po dwóch miesiącach pracy wśród kolęd można jeszcze cieszyć się ze Świąt?

Tak, jeśli pracownik hipermarketu potrafi oddzielić pracę od spraw domowych. Gorzej, jeśli nawet po godzinach utożsamia się z pracą. Wówczas Święta są udręką. Mogą nawet pojawić się fobie.

*Mirosław Giza jest psychoterapeutą. Prowadzi praktykę w Katowicach

 

Reklama

Komentarze: 7

Dodaj komentarz Widok:
0
@ myśliciel
dnia 09.12.2007, 14:33 · Zgłoś
Tak to prawdziwy problem.Uwazam,ze trzeba zniesc wszelkie swieta i do roboty!!!
Odpowiedz
0
@ nina
dnia 09.12.2007, 09:52 · Zgłoś
współczuję pracownikom sklepów :( Swięta zamieniaja się dla nich w koszmar:no::no:
Odpowiedz
0
@ To ja sie dorzuce to wątku "poza ko
dnia 08.12.2007, 17:12 · Zgłoś
Gdzie politycy najczęściej całują Panią Prezydentową??
ODP: W PISie ;):lol:
Odpowiedz
0
@ HeyU vs ..niesamowite...
dnia 08.12.2007, 11:13 · Zgłoś
tak poza konkursem :P

wiertarka po japońsku???

massa hukku
Odpowiedz
0
@ HeyU
dnia 07.12.2007, 18:50 · Zgłoś
:lol: a co mają powiedzieć słuchacze radia m... :lol: temat studnia :D
Odpowiedz
0
@ ..niesamowite...
dnia 07.12.2007, 18:23 · Zgłoś
problemy w tym kraju sa iscie nieprzecietne..jak nie teletubisie to koledy...czy robotniycy narzekaja na ciagly halas dzwigow wiertarek mlotow itp?? pracownikom marketow coraz bardziej sie w glowach przewraca..nie pasuje to dowidzenia po co te dyskusje...
Odpowiedz
0
@ anioł
dnia 07.12.2007, 16:08 · Zgłoś
katowani to są renciści kturych sie s pycha na marginers społeczeństwa a sklepowe niech nie obrażają boga że są katowane
Odpowiedz
Dodaj komentarz
Piszesz jako:

Jaslo4u.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy. Użytkownik ponosi odpowiedzialność za treść komentarzy zgodnie z Polskim Prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy niezgodnych z regulaminem.