Przedwyborcze porządki
34
- Ten, kto się wstydzi Platformy Obywatelskiej nie może stać na czele jej struktur. Strukturami muszą kierować osoby, dla których PO jest tą opcją, z którą się utożsamiają, którą promują i przed którą się nie ukrywają. Po wielu analizach postanowiliśmy zrobić trochę porządku w PO dlatego, że przed nami wybory do sejmiku województwa podkarpackiego, wybory do samorządu i wybory prezydenckie – tłumaczyła decyzję o odwołaniu czterech zarządów PO na terenie Podkarpacia europosłanka Elżbieta Łukacijewska, podczas konferencji prasowej zorganizowanej w czwartek, 6 sierpnia br. w Jaśle.

Jak poinformowała dziennikarzy lokalnych mediów, zarząd Platformy Obywatelskiej województwa podkarpackiego przeprowadził analizę wyborów i współpracy szefów i członków poszczególnych struktur i zarządów podczas kampanii wyborczej. Po zapoznaniu się z sytuacją została podjęta decyzja o rozwiązaniu czterech struktur: w Jaśle, Lubaczowie, Łańcucie i Dębicy. - Wiąże się to z tym, że niestety ich szefowie nie reprezentowali interesu Platformy Obywatelskiej tak, jakbyśmy tego oczekiwali. Chcielibyśmy przekonywać do siebie Polaków i pokazać, że szefowie struktur to osoby otwarte na współpracę, ale przede wszystkim osoby, które się nie wstydzą i nie boją się szyldu „Platforma Obywatelska” – mówiła Łukacijewska.

Kmiecik nie wykorzystał swoich możliwości
Jej zdaniem PO w Jaśle miała komfortową sytuację, bo jej przewodniczący był jednocześnie starostą jasielskim. - Możliwości promowania tych wszystkich działań PO, które miały miejsce na terenie powiatu były bardzo istotne. Pokazywanie możliwości i tego, że ludzie Platformy Obywatelskiej są warci zaufania i wsparcia było bardzo dużo. Niestety my, czyli Zarząd Regionu odnosiliśmy wrażenie, że przewodniczący wstydził się PO, bo jakoś dziwnie zapadał na choroby wtedy, gdy trzeba było prowadzić akcje i wtedy, gdy trzeba było pokazywać swoją twarz – dodaje europosłanka.

Roman Kościow, wiceprzewodniczący zarządu powiatowego PO w Jaśle uważa, że wyczerpały się możliwości naprawienia tej sytuacji i pozytywnego funkcjonowania reszty zarządu z przewodniczącym. - Nie było porozumienia, nasze drogi rozchodziły się, przewodniczący miał inną wizję rozwijania PO, która naszym zdaniem nie gwarantowała powodzenia i funkcjonowania w ramach miasta. Takich sytuacji było wiele, ale oliwy do ognia dolała sprawa zawieszenia koalicji z PiS. Podjęliśmy taką uchwałę na zarządzie, przewodniczący poinformował o tym media, a dwa dni później, bez konsultacji z nami, obwieścił, że koalicja jest OK, że funkcjonuje i nie widzi zagrożenia dla niej – tłumaczy Kościow.
Pismo z odmowie dalszej współpracy z Kmiecikiem skierowane do Zarządu Regionu zostało podpisane przez 9 z 13 członków zarządu powiatowego PO w Jaśle.

Nie będzie samowoli
Zarząd Regionu wydelegował do Jasła, Lubaczowa, Łańcuta i Dębicy komisarzy, członków zarządu wojewódzkiego PO. W Jaśle tę funkcję powierzono Krzysztofowi Topolskiemu, szefowi krośnieńskich struktur. Rola komisarza polega na zorganizowaniu przyszłych wyborów wewnątrz struktur PO. Komisarz nie ma jednak możliwości przyjmowania nowych członków, ma przede wszystkim doprowadzić do zorganizowania wyborów wewnątrz partii. - Będę starał się zweryfikować to, co do tej pory działo się w jasielskiej Platformie. Muszę przedstawić sprawozdanie na Zarządzie Wojewódzkim, będzie przeprowadzona analiza wszystkich spotkań, uchwał, jakie były podejmowane przez zarząd koła czy zarządu powiatu. Będę działał w uzgodnieniu z Zarządem Wojewódzkim i panią przewodniczącą Elżbietą Łukacijewską. Proszę się nie obawiać o samowolę, czy wspieranie jednych i ganienie drugich. Nie możemy powiedzieć, że wszystko, co działo się w jasielskiej PO było złe – uspokaja Topolski.
W PO jest miejsce dla uczciwych
Łukacijewska przekonuje, że to są normalne decyzje, które podejmowane są w wielu partiach politycznych. - Proszę w tych decyzjach o rozwiązaniu zarządów nie upatrywać niezdrowej sensacji. Partia jest po to, aby przekonywać do siebie wyborców, a zarząd, zwłaszcza przewodniczący jest po to, aby promować Platformę, jej działania i je wspierać aktywnie, zwłaszcza kiedy są wybory.
W jasielskiej PO – zdaniem eurposłanki - jest zdecydowana większość wspaniałych ludzi, którzy chcieliby działać dla dobra ogółu, dla zmiany postrzegania polityki, demokratycznych rządów w mieście i powiecie, czy wspierania różnych problemów. Tylko trzeba dać im szansę. - Ta struktura zrobiła bardzo dobrą pracę, bardzo wielu ludzi cicho i spokojnie działało na rzecz PO, miasta i powiatu i należy się im szacunek. Każdą niezdrową sytuację będziemy piętnować i będziemy się nią zajmować – ostrzega Łukacijewska.
Zaznacza jednak, że w Platformie Obywatelskiej jest miejsce dla każdego, kto jest uczciwy, kto wchodzi do polityki po to, żeby służyć drugiemu człowiekowi i dla takich, którzy chcą w Polsce autentycznych zmian. Zapytana, czy Adam Kmiecik był nieuczciwy nie udzieliła jednoznacznej odpowiedzi – Nie mnie to oceniać. Jest cała struktura i wszystko zależy, co mamy na myśli mówiąc o uczciwości. Dla mnie nieuczciwy jest ten, kto ukradnie, kto oszukuje. Nigdy jednak bym się nie odważyła powiedzieć o drugim człowieku, że taki jest.
Koalicja - jest, ale jakby jej nie było
- Nie chcę mówić o koalicji w Jaśle, bo ona jest specyficzna pod każdym względem. Jestem jednak za takimi koalicjami, które współpracują ze sobą i nawzajem się wspierają, a nie zawierane są to po to, żeby kogoś ograć, a potem ograć tych, z którymi się stworzyło koalicję. Koalicja to jest równowaga, współdziałanie i współodpowiadanie. To smutne, gdy ktoś za cel polityczny uważa grę o stołki, bo wtedy to się źle kończy. Jestem zdania, że na stanowiskach mają być najlepsi ludzie, nieważne z jakich ugrupowań. Ważne, żeby byli przygotowani, dobrze wykształceni, tacy, dla których celem jest człowiek – wylicza zalety idealnej koalicji Łukacijewska.
Kilka dni temu jednemu z portali internetowych powiedziała: - Przed nami wybory samorządowe i prezydenckie. Nie możemy sobie pozwolić na to, by zarząd naszej partii w powiecie był dla nas niedostępny i w ogóle miał Platformę gdzieś. Zapytaliśmy więc co dokładnie oznacza ta niedostępność zarządu. Za przykład przytoczyła spotkanie zorganizowane w związku z powstawaniem centrum mikrochirurgii w Jaśle. - Kmiecik jako organ nadzorujący był nieobecny. To jest niedopuszczalne i to jest działanie na niekorzyść całego powiatu. Nie wyobrażam sobie, że przewodniczący, który równocześnie jest starostą nie bierze udziału w decyzjach, które mają rozwiązać problemy danego powiatu. Uzgadnialiśmy wielokrotnie, czego oczekuję od przewodniczącego jako szefa partii politycznej. Jeżeli zdecydował się być szefem, to na szefie zawsze ciąży największa odpowiedzialność.
Mówić jednym językiem
Zdaniem Łukacijewskiej na czele struktury powinna stanąć osoba, która odważnie mówi to, co myśli, nie boi się nacisków, jakie mają miejsce w Jaśle i osoba, która potrafi skupić ludzi wokół w siebie. - Nieraz dla dobra regionu czy województwa potrzebna jest współpraca partii nawet bardzo przeciwnych. Spotkałam się w Brukseli z panem Tomaszem Porębą i uzgodniliśmy ścisłą współpracę dla dobra województwa podkarpackiego. Możemy się różnić politycznie, gdy chodzi o dyskusje, natomiast o działania dla dobra ludzi mamy mówić jednym językiem, zabiegać o pieniądze, o wsparcie.

A co na to wszystko Adam Kmiecik? Nie uważa, że działał źle na rzecz partii. – Wina tkwi w całym zarządzie, nie tylko w przewodniczącym – ucina krótko.
Katarzyna Pacwa-Wilk
Jak poinformowała dziennikarzy lokalnych mediów, zarząd Platformy Obywatelskiej województwa podkarpackiego przeprowadził analizę wyborów i współpracy szefów i członków poszczególnych struktur i zarządów podczas kampanii wyborczej. Po zapoznaniu się z sytuacją została podjęta decyzja o rozwiązaniu czterech struktur: w Jaśle, Lubaczowie, Łańcucie i Dębicy. - Wiąże się to z tym, że niestety ich szefowie nie reprezentowali interesu Platformy Obywatelskiej tak, jakbyśmy tego oczekiwali. Chcielibyśmy przekonywać do siebie Polaków i pokazać, że szefowie struktur to osoby otwarte na współpracę, ale przede wszystkim osoby, które się nie wstydzą i nie boją się szyldu „Platforma Obywatelska” – mówiła Łukacijewska.
Kmiecik nie wykorzystał swoich możliwości
Jej zdaniem PO w Jaśle miała komfortową sytuację, bo jej przewodniczący był jednocześnie starostą jasielskim. - Możliwości promowania tych wszystkich działań PO, które miały miejsce na terenie powiatu były bardzo istotne. Pokazywanie możliwości i tego, że ludzie Platformy Obywatelskiej są warci zaufania i wsparcia było bardzo dużo. Niestety my, czyli Zarząd Regionu odnosiliśmy wrażenie, że przewodniczący wstydził się PO, bo jakoś dziwnie zapadał na choroby wtedy, gdy trzeba było prowadzić akcje i wtedy, gdy trzeba było pokazywać swoją twarz – dodaje europosłanka.
Roman Kościow, wiceprzewodniczący zarządu powiatowego PO w Jaśle uważa, że wyczerpały się możliwości naprawienia tej sytuacji i pozytywnego funkcjonowania reszty zarządu z przewodniczącym. - Nie było porozumienia, nasze drogi rozchodziły się, przewodniczący miał inną wizję rozwijania PO, która naszym zdaniem nie gwarantowała powodzenia i funkcjonowania w ramach miasta. Takich sytuacji było wiele, ale oliwy do ognia dolała sprawa zawieszenia koalicji z PiS. Podjęliśmy taką uchwałę na zarządzie, przewodniczący poinformował o tym media, a dwa dni później, bez konsultacji z nami, obwieścił, że koalicja jest OK, że funkcjonuje i nie widzi zagrożenia dla niej – tłumaczy Kościow.
Pismo z odmowie dalszej współpracy z Kmiecikiem skierowane do Zarządu Regionu zostało podpisane przez 9 z 13 członków zarządu powiatowego PO w Jaśle.
Nie będzie samowoli
Zarząd Regionu wydelegował do Jasła, Lubaczowa, Łańcuta i Dębicy komisarzy, członków zarządu wojewódzkiego PO. W Jaśle tę funkcję powierzono Krzysztofowi Topolskiemu, szefowi krośnieńskich struktur. Rola komisarza polega na zorganizowaniu przyszłych wyborów wewnątrz struktur PO. Komisarz nie ma jednak możliwości przyjmowania nowych członków, ma przede wszystkim doprowadzić do zorganizowania wyborów wewnątrz partii. - Będę starał się zweryfikować to, co do tej pory działo się w jasielskiej Platformie. Muszę przedstawić sprawozdanie na Zarządzie Wojewódzkim, będzie przeprowadzona analiza wszystkich spotkań, uchwał, jakie były podejmowane przez zarząd koła czy zarządu powiatu. Będę działał w uzgodnieniu z Zarządem Wojewódzkim i panią przewodniczącą Elżbietą Łukacijewską. Proszę się nie obawiać o samowolę, czy wspieranie jednych i ganienie drugich. Nie możemy powiedzieć, że wszystko, co działo się w jasielskiej PO było złe – uspokaja Topolski.
W PO jest miejsce dla uczciwych
Łukacijewska przekonuje, że to są normalne decyzje, które podejmowane są w wielu partiach politycznych. - Proszę w tych decyzjach o rozwiązaniu zarządów nie upatrywać niezdrowej sensacji. Partia jest po to, aby przekonywać do siebie wyborców, a zarząd, zwłaszcza przewodniczący jest po to, aby promować Platformę, jej działania i je wspierać aktywnie, zwłaszcza kiedy są wybory.
W jasielskiej PO – zdaniem eurposłanki - jest zdecydowana większość wspaniałych ludzi, którzy chcieliby działać dla dobra ogółu, dla zmiany postrzegania polityki, demokratycznych rządów w mieście i powiecie, czy wspierania różnych problemów. Tylko trzeba dać im szansę. - Ta struktura zrobiła bardzo dobrą pracę, bardzo wielu ludzi cicho i spokojnie działało na rzecz PO, miasta i powiatu i należy się im szacunek. Każdą niezdrową sytuację będziemy piętnować i będziemy się nią zajmować – ostrzega Łukacijewska.
Zaznacza jednak, że w Platformie Obywatelskiej jest miejsce dla każdego, kto jest uczciwy, kto wchodzi do polityki po to, żeby służyć drugiemu człowiekowi i dla takich, którzy chcą w Polsce autentycznych zmian. Zapytana, czy Adam Kmiecik był nieuczciwy nie udzieliła jednoznacznej odpowiedzi – Nie mnie to oceniać. Jest cała struktura i wszystko zależy, co mamy na myśli mówiąc o uczciwości. Dla mnie nieuczciwy jest ten, kto ukradnie, kto oszukuje. Nigdy jednak bym się nie odważyła powiedzieć o drugim człowieku, że taki jest.
Koalicja - jest, ale jakby jej nie było
- Nie chcę mówić o koalicji w Jaśle, bo ona jest specyficzna pod każdym względem. Jestem jednak za takimi koalicjami, które współpracują ze sobą i nawzajem się wspierają, a nie zawierane są to po to, żeby kogoś ograć, a potem ograć tych, z którymi się stworzyło koalicję. Koalicja to jest równowaga, współdziałanie i współodpowiadanie. To smutne, gdy ktoś za cel polityczny uważa grę o stołki, bo wtedy to się źle kończy. Jestem zdania, że na stanowiskach mają być najlepsi ludzie, nieważne z jakich ugrupowań. Ważne, żeby byli przygotowani, dobrze wykształceni, tacy, dla których celem jest człowiek – wylicza zalety idealnej koalicji Łukacijewska.
Kilka dni temu jednemu z portali internetowych powiedziała: - Przed nami wybory samorządowe i prezydenckie. Nie możemy sobie pozwolić na to, by zarząd naszej partii w powiecie był dla nas niedostępny i w ogóle miał Platformę gdzieś. Zapytaliśmy więc co dokładnie oznacza ta niedostępność zarządu. Za przykład przytoczyła spotkanie zorganizowane w związku z powstawaniem centrum mikrochirurgii w Jaśle. - Kmiecik jako organ nadzorujący był nieobecny. To jest niedopuszczalne i to jest działanie na niekorzyść całego powiatu. Nie wyobrażam sobie, że przewodniczący, który równocześnie jest starostą nie bierze udziału w decyzjach, które mają rozwiązać problemy danego powiatu. Uzgadnialiśmy wielokrotnie, czego oczekuję od przewodniczącego jako szefa partii politycznej. Jeżeli zdecydował się być szefem, to na szefie zawsze ciąży największa odpowiedzialność.
Mówić jednym językiem
Zdaniem Łukacijewskiej na czele struktury powinna stanąć osoba, która odważnie mówi to, co myśli, nie boi się nacisków, jakie mają miejsce w Jaśle i osoba, która potrafi skupić ludzi wokół w siebie. - Nieraz dla dobra regionu czy województwa potrzebna jest współpraca partii nawet bardzo przeciwnych. Spotkałam się w Brukseli z panem Tomaszem Porębą i uzgodniliśmy ścisłą współpracę dla dobra województwa podkarpackiego. Możemy się różnić politycznie, gdy chodzi o dyskusje, natomiast o działania dla dobra ludzi mamy mówić jednym językiem, zabiegać o pieniądze, o wsparcie.
A co na to wszystko Adam Kmiecik? Nie uważa, że działał źle na rzecz partii. – Wina tkwi w całym zarządzie, nie tylko w przewodniczącym – ucina krótko.
Katarzyna Pacwa-Wilk
