Przejście podziemne pod ulicą Metzgera odstrasza jaślan
Łączące dworce PKS z PKP przejście podziemne pod ulicą Metzgera od jakiegoś czasu odstrasza mieszkańców Jasła. Powód – nocą spożywany jest tam alkohol – a pozostałości po tym fakcie powodują, iż również w dzień miejsce to omijane jest przez jaślan szerokim łukiem.




Temat ten poruszyli na łamach portalowego forum nasi Czytelnicy. - To jedna wielka ubikacja, nie polecam tamtędy przechodzić szczególnie jak jest gorąco na dworze – ostrzega innych użytkowników forumowicz o nicku Prostak. Z tej racji udaliśmy się tam celem sprawdzenia stanu, w jakim znajduje się obiekt dyskusji. I rzeczywiście – nasi Czytelnicy niewiele minęli się z prawdą. Nie zastaliśmy tam – zapewne z racji wczesnej pory – osób pijących alkohol, jednak wygląd przejścia z pewnością pozostawia wiele do życzenia.
Jak się dowiedzieliśmy, miejsce to podlega Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad i właśnie przez tę instytucję jest zarządzane. Wypowiedzi na interesujący nas temat udzielił nam kierownik rejonu Krosno rzeszowskiego oddziału GDDKiA Mariusz Błyskal.


- W miarę możliwości własnymi siłami sprzątamy to miejsce. Ale sytuacja jest tego typu, że w mieście Jaśle w okolicach dworca kolejowego – z tego co wiem – nie ma szalet miejskich, co sprzyja dodatkowemu zanieczyszczaniu przejścia podziemnego. Jeśli zaś chodzi o kwestię bezpieczeństwa publicznego w tym miejscu – są to kompetencje straży miejskiej i policji – a nie nasze. Poza tym wydaje mi się, że ludzie spożywający alkohol w podziemnym przejściu dla pieszych – bo przecież te butelki stąd się tam biorą – jak również brak szaletów miejskich w pobliżu dworca kolejowego nie są najlepszą wizytówką miasta.
Zdaniem Błyskala, sytuacja mogłaby ulec poprawie w momencie zwiększenia częstotliwości patrolowania rejonów przejścia przez straż miejską.



Paweł Szynal, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Jaśle: - To przejście ma być sprzątane dwa razy w tygodniu. Oczywiście dokonujemy tam okresowych kontroli jak wygląda to sprzątanie – ostatnia taka kontrola – miała miejsce 9 sierpnia i było tam w miarę czysto. Jeżeli jest bardzo brudno, to powiadamiamy Urząd Miasta i jest to sprzątane. Natomiast my, jako straż miejska pracujemy do godziny 22, także jeżeli odbywają się tam jakieś incydenty później – w godzinach nocnych – to już pozostaje niestety jedynie policja. Wcześniej jeżdżą tam nasze patrole i sprawdzają to, ale po godzinie 22 nie mamy już pracowników, oprócz tych na monitoringu. A tam niestety monitoring nie sięga.
Zdaniem Czytelników naszego portalu, do rozwiązania problemu przyczynić mógłby się właśnie monitoring.
- To jest już sprawa bardziej złożona. Nie za bardzo zależy od nas to, gdzie te kamery są. Był pisany cały projekt, i tam były wyznaczone miejsca, gdzie te kamery mogą być montowane. Teraz ma to być systematycznie rozszerzane – dodaje Szynal.
- Ewentualny monitoring tego miejsca przy pomocy kamer – jest to już sprawa policji lub władz miasta. My, jako Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie posiadamy systemu monitorowania tego typu miejsc. Takie urządzenia się przydają – tutaj również by się przydały – ale tak jak mówię, my takich systemów nie zakładamy. Owszem, wykorzystujemy monitoring drogowy, ale np. podczas intensywnych opadów śniegu, do sprawdzania warunków panujących na newralgicznych odcinkach dróg. - podsumowuje Mariusz Błyskal.


Z monitoringiem, czy bez monitoringu, na który – patrząc racjonalnie – przynajmniej w najbliższym czasie w przejściu podziemnym się nie zanosi, dużo zależy także od korzystających z tego miejsca. Porządek jest tam gdzie jest mało brudzących a nie tam gdzie jest dużo sprzątających – twierdzi Mariusz Błyskal. Niedostateczna ilość szaletów (na dworcu PKP jest jeden Toi-Toi) jest niewątpliwie problemem – jednak jest rzeczą oczywistą – że przejście podziemne nie powinno spełniać ich funkcji. A kultura niektórych ludzi, to już odrębny temat.
Jakub Hap
