Przestępstwo zgwałcenia jest już ścigane z urzędu
Tropienie gwałciciela nie jest już zależne od woli jego ofiary – dzięki nowelizacji Kodeksu karnego oraz Kodeksu postępowania karnego, która weszła w życie 27 stycznia zmianie uległ tryb ścigania przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajowości.
Choć wydawałoby się, że zmiana przepisów prawa umożliwiająca ściganie sprawcy zgwałcenia z urzędu powinna zostać wprowadzona już dawno temu, z ustaleń PAP wynika, iż nie wszyscy eksperci na obowiązującą od trzech tygodni nowelizację reagują entuzjastycznie. Mimo, iż zdaniem cytowanego przez agencję prof. Zbigniewa Ćwiąkalskiego – byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w pierwszym rządzie Donalda Tuska – regulacja pozwalająca na ściganie przestępców seksualnych bez wniosku ich ofiar jest dobrym posunięciem i położy kres bezkarności gwałcicieli część karnistów uważa, iż może ona doprowadzić do zbytniego naruszania intymności pokrzywdzonych. Tak twierdzi mec. Monika Zdrojewska z Uniwersytetu Łódzkiego – w jej opinii ofiary zgwałcenia nie powinny być zmuszane do uczestnictwa we wszczynanym z urzędu postępowaniu dowodowym z racji, iż sfera jakiej ono dotyczy jest wyjątkowo intymna.
Jak informuje Wydział Komunikacji Społecznej i Promocji Ministerstwa Sprawiedliwości nowelizacja Kodeksu karnego oraz Kodeksu postępowania karnego zmieniająca tryb ścigania przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajowości odnosi się do zgwałcenia, nadużycia stosunku zależności lub wykorzystania krytycznego położenia oraz wykorzystania bezradności innej osoby lub upośledzenia umysłowego lub choroby psychicznej w celu doprowadzenia do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności.
Nowe przepisy narzucają również ścisłe procedury prowadzenia przesłuchań ofiar wymienionych powyżej przestępstw seksualnych – celem tych wytycznych jest troska o poszkodowanych i zminimalizowanie ich negatywnych przeżyć.
jh

