Przez bałagan na rynku mamy szczury w domach!
Jaślanie mieszkający w sąsiedztwie rynku mają dość aroganckiego zachowania handlarzy, którzy nie sprzątają swoich stanowisk po skończonej pracy. Nie pomogły rozmowy z kupcami i prośby o utrzymywanie porządku. Rynek wygląda jak slumsy! Jest sodoma gomora jak w Indiach!- mówią zbulwersowani mieszkańcy.

Państwo Maria i Kazimierz Filipowie mieszkają tuż obok rynku. Jak podkreślają, problemy z handlarzami nie pojawiły się ostatnio, czy rok temu, ale ma to miejsce już od kilku lat. Wstyd im, gdy do Jasła przyjeżdżają goście z daleka i widzą bałagan jaki pozostawiają po sobie kupcy.
- Tak mnie uczono, że tam gdzie się pracuje zostawia się po sobie porządek. W sobotę, w niedzielę przyjeżdżają ludzie z różnych stron i mówią, że to wygląda jak cygańskie slumsy – mówi Maria Filip. - W ciągu dnia trudno przejść chodnikiem, bo pozastawiany jest towarem, a na wieczór na stołach leży kopiec skrzynek. Wiadomo, że każdy chce handlować i zarabiać, ale niech po sobie zostawi porządek. W Krośnie, w Rzeszowie, czy Gorlicach jest czysto, aż chce się popatrzeć. Też przywożą towar, swoje stoły rozkładają, ale po pracy je zabierają. Przez ten bałagan mamy do czynienia ze szczurami w domach! – dodaje.


Najgorsze dla mieszkańców są skrzynki, które pozostawiają handlarze po pracy. Ich zdaniem są to doskonałe warunki dla szczurów i innych gryzoni. Wiele do życzenia mają również stoły. Pokrzywione, poniszczone, śmieci powpychane między ich szczebelki – to obraz jasielskiego rynku. Tego nie mogą znieść jaślanie, którzy po wielokrotnych rozmowach z kupcami nie doszli do żadnego kompromisu w tej sprawie. - Im się wydaje, że to jest ich prywatny folwark. Burmistrz powinien nakazać, aby na koszt handlujących wywieźć skrzynki. Jest regulamin, ale nikt się do niego nie stosuje – podkreśla Kazimierz Filip. - Na rynku brakuje porządku, chodzi głównie o skrzynki. Po zakończonej pracy powinni po sobie sprzątać, a jak jest to każdy widzi. Jest sodoma gomora jak w Indiach – wtóruje Piotr Kapanowski.

To niejedyny problem, który doskwiera mieszkającym tuż obok rynku mieszkańcom, bo oprócz braku ładu zakłócana jest nagminnie cisza nocna. Kolejny zgryz stanowi parking przy placu targowym. - Kierowcy parkują w taki sposób, że blokują przejazd innym pojazdom. Nie stosują się do znaku, który został tam zamieszczony. To sprawia, że samochody jeżdżą po chodniku. Tak jest codziennie – mówi Danuta Steliga. - Nikt także nie przestrzega ciszy nocnej. Kupcy przyjeżdżają na rynek o której godzinie chcą. Chcemy, aby zachowywali się po ludzku. Niestety, do nich nic nie dociera, zachowują się jakby byli panami sytuacji. Nasze uwagi przyjmują śmiechem – dodaje.


Władze miasta wiedzą o tym, że sytuacja na jasielskim „zielonym rynku” jest napięta od wielu lat. To nie pierwsza interwencja mieszkańców w tej sprawie. Choć burmistrz rozmawiał z kupcami zwracając uwagę na pozostawianie ładu i porządku na swoim miejscu pracy, po dniu handlu, to mimo to temat ten ciągle jest aktualny.
- Kupcy mają zostawiać czyste blaty, aby administrator zielonego rynku mógł go uprzątać. Takie zarządzenie ustne burmistrza zostało wydane. Dwa lata temu grupa kupców poprosiła, o możliwość pozostawiania skrzynek na jednym poziomie (położone na blatach), po dniu handlu. Rzeczywiście, przez pewien czas te ustalenia były dotrzymywane. Jednak jest kilku kupców, którzy wbrew wspólnym ustaleniom pozostawiają coraz więcej skrzynek również pod blatami, co uniemożliwia skuteczne sprzątanie nawierzchni placu – przyznaje zastępca burmistrza Antoni Pikul.
Pierwsze kroki w celu wyeliminowania uciążliwości dla mieszkających wokół rynku podjęte zostały dwa lata temu. Wówczas wzmożone były patrole strażników miejskich. Ponadto została namalowana linia na chodniku wskazująca handlującym dokąd mogą rozkładać towar. - Kupcom, którzy się do tego nie stosowali wystawiano mandaty. Problem, w tym, że po przejściu Straży Miejskiej momentalnie towar zostaje przesunięty na środek chodnika. Taka jest mentalność niektórych handlujących – podkreśla zastępca burmistrza. - W tej sytuacji po raz kolejny wrócimy do dyscyplinowania kupców w zakresie sprzątania stanowisk pracy na zasadzie wcześniej umówionej, czyli ograniczonej ilości skrzynek tylko na blatach w jednej warstwie. Pani administrator zostanie poinformowana o bezwzględnym wymaganiu utrzymywania porządku na stanowiskach przez kupców. Jeżeli nadal będą zalegać skrzynki zarówno pod stołami lub więcej niż jedna warstwa - wówczas służby porządkowe wyniosą je poza plac targowy – wyjaśnia zastępca burmistrza A. Pikul.
Ilona Dziedzic
czarnecka.ilona@gmail.com

