Przystanek na dziko. Kto za to odpowiada?
Temat przystanku PKS przy ul. Floriańskiej był już kilkakrotnie podejmowany na sesjach Rady Powiatu Jasielskiego. Na ostatnim posiedzeniu znowu powrócił jak bumerang. Radny Tadeusz Górczyk próbował się dowiedzieć od kiedy ten przystanek tam jest i kto wydał pozwolenie na jego usytuowanie w tym miejscu. Okazuje się jednak, że z pozoru łatwe pytania nastręczyło wiele trudności.

- To trudne do wyjaśnienia. Ja wydawałem decyzję i zgodę na jego przeniesienie w związku z budową. Tak naprawdę nie ma nigdzie dokumentów kiedy ten przystanek powstał. O lokalizacji decyduje zarządca drogi – tłumaczy Adam Kmiecik, starosta jasielski.
Przystanek jest, pozwolenia nie ma
Brak dokumentacji pozwala więc domniemywać, że na lokalizację przystanku w tym miejscu nie ma i nie było żadnego pozwolenia. Tadeusz Górczyk, który był sekretarzem miasta do 6 grudnia 2006 roku pamięta, że przystanku w tym miejscu nie było. Zasięgnął informacji w starostwie, ale okazało się, że nie ma na to żadnych dokumentów. - Ze wszystkich rozmów i krótkiego dochodzenia w tej sprawie wszyscy oznajmiali, że ten przystanek był tam od zawsze, dlatego nie prowadziłem dochodzenia o zgodę. Ta informacja, że nie było go przed grudniem 2006 jest bardzo ważna, bo teraz może się okazać, że powstał bez niczyjej zgody – dodaje Kmiecik.
Jak piernik do wiatraka
Górczyk wystąpił więc z wnioskiem do Urzędu Miasta o umożliwienie wglądu w dokumentację postępowania, pytając jednocześnie burmistrz miasta o to kto, kiedy i na czyj wniosek wydał zgodę na usytuowanie przystanku PKS przy ul. Floriańskiej. Równolegle z takim samym zapytaniem do władz miasta wystąpił starosta jasielski. Obydwaj otrzymali odpowiedź, która w żaden sposób nie wyjaśniła sytuacji. - Przystanek autobusowy przy ul. Floriańskiej istniał już przed dniem 1 stycznia 2010 roku wobec powyższego burmistrz miasta Jasła nie posiada dokumentów w sprawie lokalizacji przystanku – czytamy w piśmie od burmistrz Marii Kurowskiej. - To się ma jak piernik do wiatraka – komentuje Górczyk.
PKS odsyła do Urzędu Miasta
Jego zdaniem brak dokumentów w tej sprawie oznacza tylko jedno: przystanek postawiony jest na dziko. Tę wersję w pewnym stopniu potwierdza sam prezes zarządu PKS w Jaśle Piotr Wygoda. – Nie wiem czy zwracaliśmy się o pozwolenie, bo ile wiem, to ten przystanek istnieje bardzo długo. Trudno ustalić, skąd się wziął przystanek w ciągu tych czterech lat – tłumaczy nam Wygoda.
Dodaje również, że wszystkie sprawy związane z lokalizacją przystanków leżą w gestii Urzędu Miasta, co w praktyce oznacza, że PKS korzysta tylko z tych, na które ma pozwolenie.
„Tam wsiadały fajne dziewczyny”
Z kolei radny Jan Muzyka przekonywał, że ten przystanek jest tam od zawsze. - Jak chodziłem do szkoły, to pamiętam, że wysiadałem na przystanku koło” przedszkolanek”, bo tam wsiadały fajne dziewczyny – żartuje Muzyka. Istotnie wiele lat temu przy ul. Floriańskiej był przystanek, ale należący do ZMKS-u i po tej samej stronie co szkoła, obecnie IILO. Został jednak zlikwidowany po licznych protestach mieszkańców ulicy, jak i nauczycieli.
Zmarnowane cztery kadencje
Ten, który jest obecnie po przeciwnej stronie szkoły powoduje dezorganizację w ruchu drogowym i ogromne korki. Przy chodniku parkują samochody, a autobusy zatrzymują się na środku drogi. - Nikt nie kontroluje tego ruchu. Zmienia się sposób reorganizacji ruchu i wracamy do punktu wyjścia, który był w roku ’90, czyli totalnie przykorkowane miasto. Wszystkie działania, które były prowadzone przez 4 kadencje rady miejskiej zostały zmazane czterema pociągnięciami na terenie miasta: likwidacją dojazdu do rynku i wystawieniem ronda przy JDK, a przede wszystkim przejścia na wysokości energetyki, ustawieniem świateł na Baczyńskiego i dołożeniem dwóch świateł przy wiaduktach – wylicza Tadeusz Górczyk.
Złoty środek
Starosta próbuje jednak znaleźć dobre strony tej sytuacji. - Jeżeli mieszkańcy tam wysiadają i chcą tam wsiadać to znaczy, że jest to potrzebne. Jest to uciążliwe, ale musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy tworzymy przystanki po to, żeby ułatwiać życie, czy po to, żeby je utrudniać. Ci, którzy korzystają ze zbiorowej komunikacji będą zadowoleni, bo chcą, żeby te przystanki były jak najbliżej. Ci, którzy jadą samochodami nie są zadowoleni. Trzeba znaleźć jakiś złoty środek, żeby pogodzić te racje – twierdzi Adam Kmiecik.
A Górczyk zapowiada, że będzie ten temat drążył.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl
