Ranił z premedytacją, czy w obronie własnej?
- Obudził mnie krzyk ok. 3.30. Zadzwoniłam szybko na policję, bo jeszcze nie wiedziałam co się dzieje. Krzyczę przez okno: „Piotrek”, a on mi mówi, że już dzwonił na policję i na pogotowie. Jak zleciałam na dół, to syn trzymał Sabinę i płakał „co oni ci zrobili?”– płacze Anita G., matka 22-letniego Piotra, któremu postawiono trzy zarzuty spowodowania ciężkich obrażeń ciała. Chłopak, który przyznał się do zarzucanych mu czynów przebywa w areszcie w Sanoku. Dwaj pozostali uczestnicy zdarzenia w szpitalu walczą o życie.

Ludzie widzieli, ale nie chcą mówić
Godzina 3 nad ranem. Noc z piątku na sobotę. Jednak mieszkańcy jednego z bloków przy ul. Krasińskiego nie mogą spać. Pod ich oknami trwa bójka. Mogłoby się wydawać, że to zwykła bijatyka pomiędzy kilkoma podpitymi chłopakami. Tak naprawdę jednak rozgrywa się dramat. Dramat trzech rodzin, w wyniku którego dwóch ciężko rannych trafia do szpitala, jeden do aresztu. – Widziałam to, ale nie chcę się na ten temat wypowiadać – mówi nam sąsiadka państwa G., która chowa się za drzwiami. - Słyszałam, że dwie dziewczyny kłóciły się pod blokiem, ale sąsiadka zwróciła im uwagę, że jest już późno. Przeniosły się więc na ławkę pod drzewo, a potem pod ” Groszek” (sklep w jednym z bloków przy ul. Krasińskiego – przyp. red.) – mówi nam kolejna napotkana osoba. Trudno jednak kogokolwiek namówić na dłuższą rozmowę, a zeznania świadków, jak się dowiedzieliśmy, różnią się między sobą do tego stopnia, że uniemożliwiają odtworzenie przebiegu wydarzeń.
Stara miłość nie rdzewieje?
My próbujemy dowiedzieć się co zaszło w nocy z 6 na 7 sierpnia. Udaje nam się porozmawiać z Anitą G. matką oskarżonego oraz Sabiną H., jego dziewczyną, która została ranna podczas bójki. - Siedzieliśmy pod blokiem, ale słyszeliśmy odgłosy burdy dobiegające sprzed znajdującej się w pobliżu restauracji. Piotrek poszedł zobaczyć co tam się dzieje, ale nie przypuszczał, że spotka Kingę. Ta jak go zobaczyła, to go zaczepiła, zresztą nie pierwszy raz. Miała do niego pretensje, chociaż niewiadomo o co – zaczyna opowieść 17-letnia Sabina, obecna dziewczyna Piotra G.
Kinga
Zerwała z Piotrkiem 3 lata temu. Chłopak długo nie mógł się z tego otrząsnąć, ale kiedy poznał Sabinę, odżył. Od roku tworzyli szczęśliwą parę, co najwyraźniej nie spodobało się Kindze. - Ona rozstała się z synem 3 lata temu. Pół roku temu dzwoniłam do jej matki i powiedziałam, żeby porozmawiała z córką, bo ona gnębi Piotrka. Groziła mu, wypisując głupoty na portalu. Prosiłam, żeby porozmawiała z Kingą, żeby do czegoś złego nie doszło. Może coś przeczuwałam. Matka chyba z nią rozmawiała, bo kilka dni później Kinga spotkała Sabinę w szkole i zaczęła ją straszyć – mówi pani Anita. Wśród znajomych była dziewczyna Piotra G. ma opinię osoby niezrównoważonej. – Czasem zachowuje się jak oszalała, jest agresywna i niebezpieczna – mówią, prosząc o anonimowość. Sabina zna Kingę, głównie z opowiadań swojego chłopaka. - Piotrek chodził z nią przez dwa lata, więc poznał ją wystarczająco dobrze. Mówił mi, że czasami zachowywała się jakby nie była sobą – twierdzi dziewczyna.
„Czego ty od nas jeszcze chcesz?”
Tej feralnej nocy Kinga po raz kolejny dała pokaz swoich możliwości. Według relacji Sabiny, dawna miłość Piotra zauważyła byłego chłopaka i natychmiast do niego podeszła. On jednak nie miał ochoty na rozmowę i poprosił Kingę, żeby go zostawiła w spokoju. Ta jednak nie dawała za wygraną i szła za Piotrem. - Ja siedziałam na ławce przed sąsiednim blokiem z kolegą i zobaczyłam, że Piotrek rozmawia z jakąś dziewczyną. Na początku jej nie poznałam, dopiero potem zobaczyłam i podeszłam do nich. Pytam ją: czego ty od nas chcesz? Zostaw nas w spokoju. Ona była chyba pod wpływem środków odurzających. Odepchnęła mnie i zaczęłyśmy się bić – opowiada Sabina. Wersję dziewczyny potwierdza matka oskarżonego. - Ona (Kinga- przyp. red.) strasznie wrzeszczała tu pod blokiem. Jak przyszła tu, to razem ze swoją koleżanką rzuciły się na Sabinę i zaczęły ją dusić. Padały wyzwiska, a potem przybiegła reszta ich kolegów i zaczęła się bijatyka – relacjonuje podenerwowana Anita G.
W potrzasku
Między dziewczynami doszło do szarpaniny. I być może na tym by się sprawa skończyła, gdyby nie wmieszała się w to koleżanka Kingi. - Złapała mnie za szyję, a ja w obronie własnej przerzuciłam ją przez siebie. Potem poszłam pod blok, a oni wszyscy za nami. Piotrek dał mi klucze do drzwi wejściowych na klatkę, żebym otworzyła i żebyśmy mogli uciec na górę, ale tamci nas dogonili – wspomina Sabina.
Dramat rozegrał się już pod samą klatką. Pięcioosobowa grupa rozrosła się nagle piętnastu chłopaków. W tym czasie z imprezy wracali poszkodowani Hubert S. i Piotr L. Według informacji uzyskanych od jasielskiej policji podeszli bliżej, by zobaczyć co się dzieje. Próbowali interweniować, gdy zobaczyli wymachującego bagnetem Piotra G. Ten jednak wpadł w furię i zaatakował ich. Z kolei Sabina twierdzi, że jeden z nich podszedł do jej chłopaka i uderzył go w twarz tak, że wypadł mu ząb. Piotr chcąc się bronić przed dalszym atakiem wymachiwał bagnetem na oślep. - Może niepotrzebnie go brał, ale czy gdyby się nie bronił to by dzisiaj żył? – płacze pani Anita. - Gdybyśmy się nie bronili, to moglibyśmy wylądować obydwoje na cmentarzu. Oni byli jak w amoku – tłumaczy Sabina.
Piotrek nigdy by tego nie zrobił
Obydwie boli jednak bardzo oskarżenie, że to Piotrek zranił Sabinę. – To jest chore i nieprawdziwe. Piotrek był zbyt daleko ode mnie, żeby cokolwiek zrobić. Weszliśmy do tej klatki, a kiedy się odwróciłam przodem do nich, to chłopak Kingi kopnął mnie w brzuch i poleciałam na barierkę. Nagle poczułam, że mam mokro z tylu, a cała koszulka była pokrwawiona – mówi ze łzami dziewczyna.
Rany na plecach są cienkie. Kobiety są przekonane, że to od żyletki. Na pewno nie od noża. - Stał przy niej obecny chłopak Kingi i Sabina nagle poczuła ciepło na plecach. Jak zleciałam na dół, to Piotrek już stał przy niej i pytał: „Sabina co oni ci zrobili?” A ona była cała zakrwawiona. Miała dwa cięcia na plecach, ale gołym okiem widać, że nie od bagnetu – mówi zdenerwowana pani Anita.
Sabina, która trafiła do szpitala razem z Hubertem S. i Piotrem L. została opatrzona i odesłana na obserwację. Nie chciała jednak tam zostać i wyszła na własne żądanie.
Straciła najpierw matkę, teraz chłopaka
Ten rok jest dla niej wyjątkowo trudny. W kwietniu zmarła jej mama, teraz ukochany trafił do aresztu. Na szczęście nie jest sama. Rodzice Piotra poprosili, żeby zamieszkała razem z nimi. - Pani Anita, pan Lucjan, babcia to najlepsi ludzie jakich poznałam w życiu – ożywia się dziewczyna.
Plany i marzenia
Z Piotrem spotykają się od roku. Dla obydwojga ten związek był na tyle poważny, żeby planować wspólną przyszłość. – Jego marzeniem jest utworzenie muzeum II wojny światowej. Pasjonuje się historią z tego okresu. Ogląda w telewizji wszystko co jest z tym związane, czyta, kolekcjonuje przedmioty wojenne. Nie przepuścił ani jednego programu z Bogusławem Wołoszańskim – mówi Sabina.
W pokoju 22-latka na półkach znajdują się książki o tematyce wojennej, hełmy, menażki, nogi od karabinów. Każdy z tych przedmiotów ma swoją historię. Na ścianach zdjęcia samolotów, strojów wojskowych. Pokój Piotra jest w takim stanie, w jakim go zostawił. Pani Anita nie chce tam niczego ruszać. – Ten pokój czeka na powrót syna – mówi, z trudem hamując łzy.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl
