Regiony Friuli i Wenecja za Weroniką i Sławkiem
Podczas gdy większość mieszkańców Jasła i okolic cieszy się błogim leniuchowaniem, Weronika Łukaszewska i Sławek Sanocki przemierzają kolejne kilometry najdłuższego górskiego szlaku na świecie, każdego dnia zmagając się z wieloma trudnościami. Śmiałkowie mają w nogach 660 kilometrów Wielkiego Szlaku Włoskiego. Przed nimi kolejny etap wyprawy z Trentino do Górnej Adygi.

Weronika i Sławek wyruszyli na szlak niespełna cztery tygodnie temu. Każdego dnia zmagają się z przeróżnymi trudnościami. Największymi wyzwaniami, którym muszą sprostać na szlaku Sentiero Italia są: wymagające warunki pogodowe i przewyższenia. Wędrowcy codziennie pokonują około 2500 metrów przewyższenia.
We znaki daje im się również śnieg, którego sporo zalega jeszcze w wyższych partiach Alp. “Powyżej 2400 metrów pokrywa śnieżna o grubości kilkudziesięciu centymetrów utrzymuje się na całym stoku w partiach gór, które przechodzimy” - relacjonują.

Trudy związane z morderczą wędrówką wynagradzają im zapierające dech w piersiach widoki. Jeden z ciekawszych, choć trudnych fragmentów szlaku, wiódł doliną rzeki Travenanzes. Wodospady leją się tam z kilkudziesięciometrowych pionowych ścian.
- Kilkukrotnie musieliśmy przechodzić lodowatą rzekę w bród, bo ze względu na ilość śniegu, wody jest bardzo dużo. Na tym szlaku spotkaliśmy niesamowitą parę, córkę i jej 82-letniego ojca. Życzylibyśmy sobie w tym wieku być tak sprawni, żeby chodzić po alpejskich szlakach - mówią.
Okazuje się, że wyprawa szlakiem Sentiero Italia wiąże się z koniecznością ponoszenia wielu wyrzeczeń, w tym związanych z zaspokajaniem podstawowych potrzeb. - Turystów coraz więcej, w końcu Dolomity to jedno z najpopularniejszych włoskich pasm. Najwięcej jest oczywiście w okolicy największej atrakcji Dolomitów, czyli Tre Cime. Nasza trasa wiodła podejściem 1000 metrów przez Dolinę Fiscaliny. Natomiast od strony Misuriny można podjechać samochodem, bądź autobusem. Tłum na szlaku niekoniecznie nam odpowiada, bo śmierdzimy na kilometr. Ostatnio myliśmy się trzy tygodnie temu. Ubrania są już tak nasączone potem, że się kleją - wyjaśniają.

Jakby tego było mało, to Weronika i Sławek musieli zmierzyć się również z problemami natury technicznej. Urządzenie GPS, które jest nieodzownym elementem wyposażenia wędrowcy podczas tak wymagającej eskapady, najzwyczajniej w świecie, przestało przesyłać ślad. Ostatecznie udało im się przywrócić śledzenie.
Więcej o wyprawie i jej postępach dowiecie się śledząc stronę internetową: www.viamountains.com
Sponsorem wyprawy jest firma JAFAR. Partnerem Miasto Jasło. Partnerami technicznymi: Brubeck, Cumulus. Patronat medialny nad wyprawą objął portal www.jaslo4u.pl.

