Rock żyje i ma się dobrze
Kawał dobrego rocka i liczna publiczność to jak się okazuje gwarancja udanego festiwalu. W minioną sobotę Jasło utonęło w mocnych brzmieniach serwowanych przez kapele podczas siódmej edycji KRUSHFEST.
To już siódma edycja festiwalu muzycznego KRUSHFEST, który tradycyjnie odbywa się w Jaśle. Siedem lat doświadczeń coraz wyraźniej przekłada się na rosnący poziom muzyczny oraz organizacyjny. W tym roku na scenie ulokowanej na „Przystanku Kwiatowa” zagrali: Steel Velvet, Adligate Band, Spatial, KRUSHER, KSU, Acid Drinkers.
Zanim zaserwowane zostało danie główne w postaci KSU i Acid Drinkers publiczność rozgrzewała się przy koncercie dobrze jej znanej kapeli KRUSHER. Zagrali utwory ze swoich starych płyt oraz najmłodszego dziecka, krążka „MetaLoa”.

KSU, absolutni weterani polskiej sceny punk-rockowej szykowali się do swojego występu już po zapadnięciu zmroku. Długie oczekiwanie na pierwsze akordy oraz charakterystycznie brzmiący głos „Siczki” tylko wzmagały emocje i napięcie u licznie zgromadzonej pod sceną publiczności. Formacja zagrała swoje największe szlagiery. Nie mogło, rzecz oczywista zabraknąć bisu. Na deser fanom zespołu zaserwowany został kultowy kawałek „Jabol Punk”.

Po kilkudziesięciominutowym występie prekursorów polskiego punk rocka organizatorzy przygotowali niespodziankę. Na scenie pojawił się zespół SIQ, który raptem dzień wcześniej zadebiutował na scenie w Aleksandrowie Łódzkim. W nowy projekt muzyczny zaangażowany jest m.in. Maciej "Ślimak" Starosta, perkusista Acid Drinkers. Formacja dała się poznać z jak najlepszej strony prezentując swoje debiutanckie kawałki. Energetyczny punk rock z żeńskim wokalem mógł się podobać o czym świadczyły reakcje publiczności.
Wisienką na przysłowiowym torcie był koncert Acid Drinkers, żywej legendy polskiego rocka. Kapela z Titusem na czele udowodniła, że nawet dinozaury sceny muzycznej a może przede wszystkim starzy wyjadacze wiedzą jak zadowolić publikę. Nie tracąca od lat na popularności formacja jak się okazało wciąż jest w doskonałej formie.

Zadowolenia pomimo zmęczenia ogromem pracy nie krył Adam Pucykowicz, organizator festiwalu a zarazem perkusista zespołu KRUSHER. - Bardzo dziękuję wszystkim Fanom i przyjaciołom za tak liczne przybycie na Krushfest. Nie przypuszczałem, że będzie was aż tyle. Bez was nie byłoby sensu tego robić, a tak jest motywacja by już myśleć o przyszłym roku. Dziękuję sponsorom, patronatom medialnym i partnerom za współpracę. Szczególne podziękowania należą się muzykom zespołu Krusher (bez tego zespołu nie było Festiwalu) oraz Urzędowi Miasta Jasło za to, że kolejny raz mi zaufali i wsparli na tyle na ile mogli. – mówił.
Zapytany o plany na przyszłość zapewniał, że cały zespół zaangażowany w organizację festiwalu nie zamierza spocząć na laurach a sama impreza będzie się rozwijać. - Liczę, że będziemy wspólnie rozwijać te imprezę bo szkoda by było zaprzepaścić szansy na jeszcze większy Festiwal (może 2-3 dni:) jaka pojawiła się po tegorocznym sukcesie koncertu. Do Jasła przyjechało mnóstwo Fanów min. Kraków, Leżajsk ,Strzyżów ,Krosno, Sanok, Warszawa, Dąbrowa Górnicza, Nowy Sącz, Lublin, Łańcut, Limanowa, Grybów, Gorlice i wiele innych bliskich i dalekich miejscowości. Bardzo się cieszymy, że przy skromnym budżecie jesteśmy w stanie stworzyć coś na poziomie i coś co przyciąga Fanów rocka. Będziemy kontynuować naszą muzyczną drogę czy się to komuś podoba czy nie. To jest tylko raz do roku, więc proszę by te jednostki przestały dążyć do tego by Jasło stało się kulturalną pustynią. – mówił Adam Pucykowicz.
PP
