Rolnicy rozpoczęli strajk generalny. Trwa ponad 260 blokad w kraju
Ponad 100 ciągników wyjechało przed południem na drogi powiatu jasielskiego. Protestują przeciwko niszczeniu polskiego rolnictwa. Mówią „stop” bezcłowemu importowi towarów i dla polityki Unii Europejskiej. - Młodzi ludzie, rolnicy liczą na to, że wreszcie nasi przedstawiciele w UE spojrzą na nas z innej perspektywy. Nie możemy umierać, ratując kogoś innego - podkreśla Piotr Kędzior, przedstawiciele protestujących rolników na terenie powiatu jasielskiego.<FOTORELACJA>
Rolnicy z powiatu jasielskiego, gorlickiego, tarnowskiego oraz Krosna rozpoczęli swój protest. Punkt o godzinie 11. wyjechali spod parkingu cmentarza w Trzcinicy i skierowali się na drogę krajową nr 28 w kierunku Jasła. W dzisiejszym proteście bierze udział ponad 100 ciągników.

Trasa jaką pokonają przebiega następująco: Trzcinica droga krajowa nr 28 – Jasło, ul. 3 Maja, ul. Wojska Polskiego – Jasło droga wojewódzka nr 992 (wzdłuż ul. Grunwaldzkiej) – ul. Kasprowicza, ul. Piłsudskiego – rondo na skrzyżowaniu drogi krajowej nr 28 i drogi wojewódzkiej nr 992 – łącznik KG2 na drodze wojewódzkiej nr 992 (wzdłuż ul. Konopnickiej) – Rondo Solidarności i powrót tą samą trasą.

- Zebraliśmy się nieprzypadkowo pod cmentarzem. Jest to pokazanie tego, że rolnik podąża już na kolanach ku bankructwu. Przyjechali rolnicy z powiatu małopolskiego - Gorlic, Biecza, są przedstawiciele z powiatu tarnowskiego - z miejscowości Szerzyny, Czermna, z powiatu jasielskiego. Dołączą do nas jeszcze rolnicy z Krosna – wyjaśnia Piotr Kędzior, przedstawiciel rolników z powiatu jasielskiego.

- Młodzi rolnicy liczą na to, że że wreszcie nasi przedstawiciele w UE spojrzą na nas z innej perspektywy. Nie możemy umierać, ratując kogoś innego. Trzeba to wypośrodkować. Jeśli unia proponuje nam obniżenie stosowania pestycydów o 30 procent, czyli przedstawiciele ci powinni się zastanowić, że aby dorównać nam, niech Niemcy, Holendrzy czy Francuzi obniżą o 30 procent wtedy będziemy startować z równego pułapu. A jest tak, że oni nadal mogą stosować większość środków, a nam się to obcina. Nie można konkurować z kimś komu wolno wszystko, a nam nie wolno nic. Na Ukrainie stosuje się środki, które u nas były wycofane 30 lat temu. Dzisiaj nie możemy z nimi konkurować, tam jest wolna amerykanka. Ta żywność z Ukrainy, zboże to nie jest ich żywność, ale te cukry, owoce to jest produkcja oligarchów, którzy wykupili PGR-y na Ukrainie, są to ludzie powiązani z Brukselą i oni chcą decydować o życiu Polaków, bo najwięcej ucierpią polscy rolnicy. Zrujnuje się ich – mówi P. Kędzior.

Rolnicy nie chcą unijnego Zielonego Ładu – To jest wielkie unijne oszustwo – zaznacza pan Piotr, rolnik ze Skołyszyna. - Do tej pory rolnik polski jak i niemiecki - każdy produkował, grunty były uprawione, wywoziło się nawozy, oborniki, nikomu to nie przeszkadzało. A ja wam polecę, abyście założyli sobie stawik koło domu i wlejcie do niego wiadro gnojówki i dajcie tam ryby. Do drugiego stawiku wlejcie szambo to, co ściągają z miast do rzek. Zobaczycie, które ryby przeżyją. Gwarantuje wam, że z gnojówki przeżyją a z szamba nie – kwituje.
Rolnicy obawiają się, że jeżeli parlamentarzyści w Polsce nadal będą biernie podchodzić do tych spraw, a Unia Europejska nie uwzględni głosu rolników, to wiele gospodarstw nie przetrwa i zbankrutuje. Nie opłacalna produkcja, a co za tym idzie trudności z utrzymaniem rolnictwa doprowadzą do jego upadku.
id

