Korzystając z portalu Jaslo4u.pl wyrażasz zgodę na użytkowanie mechanizmu plików cookie. Mechanizm ten ma na celu zapewnienie prawidłowego funkcjonowania portalu Jaslo4u.pl. Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności portalu Jasło4u.pl

Rowerem w Tyrolu

4

W tym roku z żoną urlop postanowiliśmy spędzić w Austrii, a dokładnie w Tyrolu, w dolinie Zillertal. Jest to jena z najpiękniejszych dolin w Alpach. Zatrzymaliśmy się w miasteczku Finkenberg oddalonym od autostrady około 27 km a od znanego wszystkim narciarzom lodowca Hintertux o 14 km.  Dolna część wioski znajduje się na wysokości 630m n.p.m. i graniczy z Mayrhofen (miasteczko ze sklepami i mnóstwem barów, klubów oraz zapleczem hotelowym). Najwyżej położone zabudowania znajdują się na wysokości 1170m. Finkenberg jak wszystkie miasteczka alpejskie oferuje wiele szlaków wysokogórskich dla wytrawnych turystów oraz ludzi dopiero zaczynających swoja przygodę z górami. Ale o tym niebawem będziecie mogli przeczytać na www.szurki-pp.blogspot.com, w tym artykule chciałbym się zająć rowerem oraz trasami jakie pokonaliśmy z Pauliną.

 

 


W samym Finkenberg jest około 35 km oznakowanych szlaków rowerowych o różnej trudności. Miejscowość tą otaczają szczyty Penken 2000 m n.p.m. oraz Penkenjoch 2095 m n.p.m. Na szczyty te można dostać się kolejkami, które przewiozą rowery zupełnie za darmo (w Polsce nierealne), ale istnieje możliwość wyjechania na rowerach na samą górę po wyznaczonych szlakach. My wybraliśmy tą drugą formę i postanowiliśmy pokonać te szczyty od hotelu który położony jest na wysokości około 800 m. Początek bardzo stromy ale dobrą  asfaltową drogą po przejechaniu 4 km asfalt się kończy i zaczyna się  szutrowa droga prowadząca aż do szczytu Penken. Tego dnia niestety nie mieliśmy szczęścia do pogody, ale na następnego dnia skorzystaliśmy z kolejki i zobaczyliśmy jakie cudowne widoki mogły nam towarzyszyć w czasie jazdy gdyby była ładna pogoda. I właśnie w deszczu przy temperaturze około 9 stopni Celsjusza pokonaliśmy podjazd o długości 14 km. Gratulacje dla mojej żony za wytrwałość!!!  Na szczycie  Penken spotkała nas 2 miłe niespodzianki: ludzie tam przebywający przywitali nas brawami oraz szczerymi uśmiechami, co u nas naprawdę się rzadko zdarza oraz zza chmur pokazało się słońce. Z Penken udaliśmy się troszkę wyżej do schroniska na ciepłą herbatę oraz mały posiłek. I tu znowu załamanie pogody więc już w chmurach zdobyliśmy Penkejoch oraz najwyżej położone miejsce na naszej trasie tego dnia Wanglalm 2128m n.p.m. Z tego szczytu świetną szutrową w wielu miejscach bardzo stromą drogą zjechaliśmy do miejscowości Vorderlanersbach pokonując około 16 km zjazdu. Z miejscowości tej zjechaliśmy asfaltem już w słońcu  przez liczne tunele oraz zielone łąki do Finkenberg.

 

Cała trasa liczyła:
Km: 33 można ją było wydłużyć o 10 km
Czas: 5:40:45 z przystankami na posiłek oraz fotki (do przejechania o wiele szybciej)
Średnia prędkość: 9.0 km/h
Maxymalna prędkość: 70 km/h


Następnego dnia po porannym zdobywaniu szczytów na piechotę, po południu postanowiliśmy tak jak pisałem wyjechać kolejka na Penkejoch oczywiście z rowerami i popatrzeć na widoki jakie Wy zobaczycie na zdjęciach, a następnie zjechaliśmy rowerami w dół.

 

Kolejna nasza wyprawa rowerowa to wyjazd do jeziora Schlegeisspeicher położonego na wysokości 1782 m n.p.m oraz do granicy Włoskiej. Cała trasa od Finkenberg przez jezioro oraz granice Włoską, oraz powrót to odległość 70 km. Jeśli ktoś wybierze tą wersje musi przygotować się na podjazd długości 35 km i to naprawdę dość stromy, ale można sobie
skrócić trasę jadąc samochodem  płatną drogą (10 euro) do jeziora, a stąd już pod górę  po kamieniach do granicy Austriacko - Włoskiej. Widoki na trasie zapierające dech w piersiach. Jest wszystko: jeziora, zielone łąki, wodospady, skały, ośnieżone szczyty. Tym razem pogoda piękna nie zimno, nie gorąco, piękne słońce i cisza choć na szlaku ludzi sporo, ale nikt sobie nie przeszkadza.

 

Rowerami dostaliśmy się na wysokość 2248 m n.p.m. gdzie właśnie znajduję się granica z Włochami, oraz schronisko. Włosi do tego miejsca mogą wyjechać autem po drodze szutrowej, co od strony austriackiej jest nie możliwe, tylko pieszo albo rowerem. Tu
spotkaliśmy Włocha, który pytał nas skąd jesteśmy odpowiedzieliśmy, że z Polski a on na to że zna Kraków i zapytał czy w Tatrach można jeździć rowerem i czy są takie szlaki lub drogi prowadzące w wyższe partie gór. Niestety odpowiedziałem mu że nie ma. Wielce się tym zdziwił.

 

Zapraszam do oglądania fotek znajdujących się w <Galerii>




Na koniec polecam każdemu rowerzyście wyjazd w Alpy z rowerem, niesamowite trasy, widoki oraz ludzie.


Proponuje zaglądnąć na http://www.zillertalinfo.pl/

                                                                       

Paula i Piotrek

Reklama

Komentarze: 4

Dodaj komentarz Widok:
0
@ Luki
dnia 03.08.2008, 17:19 · Zgłoś
Piękne widoki i jest naprawdę co pozazdrościć.
Odpowiedz
0
@ ewelina
dnia 03.08.2008, 16:23 · Zgłoś
pozdrawiam :)
Odpowiedz
0
@ Zbyszek
dnia 02.08.2008, 22:28 · Zgłoś
Gratuluję tożsamości ! Patrząc na was chce się żyć. Wytrwałosci !
Odpowiedz
0
@ pitpar
dnia 02.08.2008, 18:57 · Zgłoś
piękne widoki troszeczkę zazdroszczę
Odpowiedz
Dodaj komentarz
Piszesz jako:

Jaslo4u.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy. Użytkownik ponosi odpowiedzialność za treść komentarzy zgodnie z Polskim Prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy niezgodnych z regulaminem.