Rozkopane wały: Woda szybciej spłynie
40
Po południu nad dwoma rzekami w Jaśle zostały rozebrane częściowo wały. - Rozkopane zostały dwa wały na dwóch rzekach – jeden na Jasiołce, żeby puścić wodę z osiedla Mickiewicza oraz ulic: Szajnochy, Szkolna, Sikorskiego, Krasińskiego oraz na Ropie na Gądkach.



- Długo się nad tym zastanawialiśmy, ale patrząc na tę ilość wody, która tu jest zamknięta i na możliwości samoczynnego zejścia poprzez śluzy, które tutaj są, trwałoby to prawdopodobnie dwa tygodnie – tłumaczy decyzję władz miasta wiceburmistrz Ryszard Pabian.
W pracach przy rozbieraniu wałów uczestniczą jaślanie oraz strażacy z jednostek OSP, łącznie kilkadziesiąt osób. Mieszkańcy Gądek z niecierpliwością czekali na tę decyzję.

- Od rana czekaliśmy na tę decyzję, to jest rozpacz. Ludzie płaczą w domach, bo śmierdzi, nie ma jedzenia, nie ma wody. Z dostawą żywności jest tutaj bardzo słabo – mówi Zdzisław Dziedzic, przewodniczący osiedla Gądki. Dodaje, że straty są ogromne, bo woda przyszła tak nagle, że nikt nie zdołał zabezpieczyć mienia.
Decyzję o rozkopaniu wałów na Gądkach wydał na wniosek wojewody podkarpackiego prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej. - Pracowaliśmy nad podjęciem tej decyzji od rana. Wiąże się to jednak z uzyskaniem pewnych pozwoleń, pozyskaniem opinii fachowców – podkreśla wiceburmistrz. Do Jasła przyjechała także Małgorzata Wajda, dyrektor Podkarpackiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Rzeszowie. - Jej opinia była potrzebna do tego, aby wystąpić do wojewody, który z kolei wnioskował do prezesa Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej na pozwolenie o rozkopanie wałów – dodaje Pabian.
Prace przy budowie obwałowań na Gądkach rozpoczęły się w 2001 roku od opracowania koncepcji ochrony osiedla przed powodzią. Budowa ruszyła 5 lat później, kiedy woda dokonała ogromnego spustoszenia na tym osiedlu. W kolejnych latach oddawano fragmenty wałów, aby ostatecznie zakończyć prace w grudniu 2008 roku. Pięciokilometrowa inwestycja, która kosztowała prawie 21 mln. zł, przebiegała w trzech etapach. Są to pierwsze wały na Podkarpaciu budowane nową technologią, które będą chronić mieszkańców tego osiedla przed powodzią. - Wyliczenia biura projektowego dotyczyły wody stulecia, a nawet tysiąclecia. Życie pokazało co innego – mówi Zdzisław Dziedzic.
(kp)
- Długo się nad tym zastanawialiśmy, ale patrząc na tę ilość wody, która tu jest zamknięta i na możliwości samoczynnego zejścia poprzez śluzy, które tutaj są, trwałoby to prawdopodobnie dwa tygodnie – tłumaczy decyzję władz miasta wiceburmistrz Ryszard Pabian.
W pracach przy rozbieraniu wałów uczestniczą jaślanie oraz strażacy z jednostek OSP, łącznie kilkadziesiąt osób. Mieszkańcy Gądek z niecierpliwością czekali na tę decyzję.
- Od rana czekaliśmy na tę decyzję, to jest rozpacz. Ludzie płaczą w domach, bo śmierdzi, nie ma jedzenia, nie ma wody. Z dostawą żywności jest tutaj bardzo słabo – mówi Zdzisław Dziedzic, przewodniczący osiedla Gądki. Dodaje, że straty są ogromne, bo woda przyszła tak nagle, że nikt nie zdołał zabezpieczyć mienia.
Decyzję o rozkopaniu wałów na Gądkach wydał na wniosek wojewody podkarpackiego prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej. - Pracowaliśmy nad podjęciem tej decyzji od rana. Wiąże się to jednak z uzyskaniem pewnych pozwoleń, pozyskaniem opinii fachowców – podkreśla wiceburmistrz. Do Jasła przyjechała także Małgorzata Wajda, dyrektor Podkarpackiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Rzeszowie. - Jej opinia była potrzebna do tego, aby wystąpić do wojewody, który z kolei wnioskował do prezesa Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej na pozwolenie o rozkopanie wałów – dodaje Pabian.
Prace przy budowie obwałowań na Gądkach rozpoczęły się w 2001 roku od opracowania koncepcji ochrony osiedla przed powodzią. Budowa ruszyła 5 lat później, kiedy woda dokonała ogromnego spustoszenia na tym osiedlu. W kolejnych latach oddawano fragmenty wałów, aby ostatecznie zakończyć prace w grudniu 2008 roku. Pięciokilometrowa inwestycja, która kosztowała prawie 21 mln. zł, przebiegała w trzech etapach. Są to pierwsze wały na Podkarpaciu budowane nową technologią, które będą chronić mieszkańców tego osiedla przed powodzią. - Wyliczenia biura projektowego dotyczyły wody stulecia, a nawet tysiąclecia. Życie pokazało co innego – mówi Zdzisław Dziedzic.
(kp)
