Runął budynek gospodarczy na Bryłach
9
Wczoraj po południu runął budynek gospodarczy na osiedlu Bryły w Jaśle. Jeszcze przed południem była szansa na jego uratowanie, jednak tempo w jakim osuwała się ziemia spowodowało zawalenie się budynku.


Osuwisko, które powstało w wyniku ulewnych deszczy na posesji m.in. państwa Wiśniewskich zabiera dorobek ich całego życia. Zagrożenie pojawiło się już w sobotę, kiedy ziemia zaczęła powoli pękać.

- W sobotę zaczęły pojawiać się pierwsze rysy. W nocy było tylko słychać trzask drzew, które poszły w dół razem ze siatką – mówi nam właściciel gospodarstwa Stanisław Wiśniewski. Potem było już tylko gorzej. W poniedziałek rano mieszkańców Brył odwiedziła burmistrz Maria Kurowska, która natychmiast zorganizowała pomoc. Urzędnicy dostarczyli koparki, plandeki i worki na piasek.


Na miejscu byli także geolodzy i szef nadzoru budowlanego w Jaśle. - Geolodzy powiedzieli nam, żebyśmy czekali aż się ziemia uleży. Będziemy czekać aż się cały dom poleci do potoka? Żadnej pomocy nikt nam nie oferował. Nie chcemy teraz pieniędzy – mówi nam Zofia Wiśniewska. Wtóruje jej sąsiad Tadeusz Samborski, który jest zagrożony osunięciem się ziemi z dwóch stron. - Sami teraz nie wiedzą co robić. Dali koparkę, wybierają rowy, które mogły być zrobione przy okazji chodnika. Wtedy powiedzieli, że przy chodnikach się rowów nie robi, bo by wpadło dziecko.
Specjaliści, którzy byli na miejscu twierdzą, że teraz nie można nic zrobić. - Fachowcy uznali, że zablokowanie osuwiska nic nie da. Chcieliśmy wcześniej pościnać drzewa, ale wtedy nie mieliśmy na to zezwolenia – mówi zdenerwowany Samborski. Mieszkańcy próbują więc zabezpieczać osuwisko foliami na wypadek pojawienia się zapowiadanych na dziś opadów deszczu.


W dalszym ciągu zagrożonych jest kilka budynków, mieszkańcy osiedla nie śpią po nocach. – Przez ostatnie noce, w ogóle nie zmrużyłam oka. Tracimy dorobek całego życia. Wszystko było urządzone, a teraz pójdzie w potok i nie ma to na rady. Gdzie teraz iść i co robić? – płacze pani Zofia.
(kp)
Osuwisko, które powstało w wyniku ulewnych deszczy na posesji m.in. państwa Wiśniewskich zabiera dorobek ich całego życia. Zagrożenie pojawiło się już w sobotę, kiedy ziemia zaczęła powoli pękać.
- W sobotę zaczęły pojawiać się pierwsze rysy. W nocy było tylko słychać trzask drzew, które poszły w dół razem ze siatką – mówi nam właściciel gospodarstwa Stanisław Wiśniewski. Potem było już tylko gorzej. W poniedziałek rano mieszkańców Brył odwiedziła burmistrz Maria Kurowska, która natychmiast zorganizowała pomoc. Urzędnicy dostarczyli koparki, plandeki i worki na piasek.
Na miejscu byli także geolodzy i szef nadzoru budowlanego w Jaśle. - Geolodzy powiedzieli nam, żebyśmy czekali aż się ziemia uleży. Będziemy czekać aż się cały dom poleci do potoka? Żadnej pomocy nikt nam nie oferował. Nie chcemy teraz pieniędzy – mówi nam Zofia Wiśniewska. Wtóruje jej sąsiad Tadeusz Samborski, który jest zagrożony osunięciem się ziemi z dwóch stron. - Sami teraz nie wiedzą co robić. Dali koparkę, wybierają rowy, które mogły być zrobione przy okazji chodnika. Wtedy powiedzieli, że przy chodnikach się rowów nie robi, bo by wpadło dziecko.
Specjaliści, którzy byli na miejscu twierdzą, że teraz nie można nic zrobić. - Fachowcy uznali, że zablokowanie osuwiska nic nie da. Chcieliśmy wcześniej pościnać drzewa, ale wtedy nie mieliśmy na to zezwolenia – mówi zdenerwowany Samborski. Mieszkańcy próbują więc zabezpieczać osuwisko foliami na wypadek pojawienia się zapowiadanych na dziś opadów deszczu.
W dalszym ciągu zagrożonych jest kilka budynków, mieszkańcy osiedla nie śpią po nocach. – Przez ostatnie noce, w ogóle nie zmrużyłam oka. Tracimy dorobek całego życia. Wszystko było urządzone, a teraz pójdzie w potok i nie ma to na rady. Gdzie teraz iść i co robić? – płacze pani Zofia.
(kp)
