Sąd przesłuchał uzupełniająco oskarżonych w sprawie Bronisławy R. Wyrok znowu nie zapadł.
Oskarżonemu Grzegorzowi S. i Tomaszowi N. oraz Pawłowi L. i Emilowi L. przedstawiono diagramy obrazujące trasę ich przemieszczania się z nocy 24 na 25 marca 2008 r. wraz ze wskazaniem połączeń telefonicznych. Pojawiły się pewne nieścisłości w zeznaniach Grzegorza S. z przeprowadzoną analizą odnośnie miejsca jego pobytu…
Podczas wczorajszego procesu oskarżonych o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem Bronisławy R. został przesłuchany świadek. Kobieta zeznała, iż poznała Grzegorza S. dwa tygodnie przed tragicznym zdarzeniem z 24 na 25 marca 2008 r. Tamtego feralnego dnia, świadek wraz z oskarżonym była na dyskotece. Wcześniej Grzesiek S. i Tomek N. przyjechali po nią samochodem. Według zeznań była to godzina 18.00, może 20.00.
Zeznania świadka
- Byliśmy na tej dyskotece, ale nie za bardzo mi się podobało. Około godziny 23.00 pojechaliśmy stamtąd na chwilę do Grześka do domu. (…). O ile pamiętam, to jego mama weszła do nas do pokoju pięć minut po 24.00 i zaraz po tym pojechaliśmy do mnie. W domu mogłam być 15, 20 minut po północy.(...) Gdy pożegnaliśmy się pod domem widziałam jak Grzesiek zawrócił i pojechał. Ja poszłam spać. (…). Jak wstałam, to tego dnia mieliśmy kontakt. Wydaje mi się, że do siebie dzwoniliśmy i pisaliśmy SMS-y – opowiada świadek. - Nie zauważyłam u oskarżonego zmiany w zachowaniu. Nie wiem jaki był wcześniej, ponieważ znaliśmy się dosłownie 2 tygodnie – dodaje.

Zeznania oskarżonego Grzegorza S.
Sąd postanowił przesłuchać uzupełniająco oskarżonych na treści zawarte w analizie. Oskarżony Grzegorz S. twierdzi, że chodził z dziewczyną cztery miesiące, podczas gdy ona zeznała, że nie znała zbyt dobrze oskarżonego. Według niej, poznała Grześka dwa tygodnie przed 24 marca 2008 r. - Prawdą jest, że formalnie chodziłem (z dziewczyną - przyp. red.) dwa tygodnie, wcześniej przez 3 miesiące znaliśmy się – wyjaśnił Grzegorz S.
Oskarżeni Tomasz N. i Grzegorz S. podtrzymują swoje wersje przejazdu od śmietnika przy ul. Baczyńskiego w Jaśle do przyjazdu na cmentarz w Warzycach.
- Spod śmietnika na cmentarz w Warzycach jechaliśmy w stronę Strasznego Dworu, on jest chyba przy ul. 3 Maja, tam na światłach skręciłem w lewo, tą drogą przejechałem aż do Ronda Solidarności. Jechałem ul. Lwowską i Bieszczadzką a następnie na światłach skręciłem w lewo w kierunku Krosna. Później skręciłem na tzw. starą drogę rzeszowską w Warzycach, potem przeciąłem główną drogę na Rzeszów i podjechałem na cmentarz. Wydaje mi się, że droga ta zajęła nam(Grzegorzowi S. i Tomaszowi N. – przyp. red.) około 10 minut. Pobyt na cmentarzu od chwili przyjazdu (…) do momentu odjechania też nie trwał długo. Wydaje mi się, że 15, 20 minut, może trochę dłużej. Pamiętam, gdy byłem na cmentarzu, to wówczas zadzwoniła do mnie mama (…).Ja odsunąłem klapkę i zsunąłem, dlatego ten telefon może być wykazany jako odebrany. Później, gdy odjeżdżałem spod cmentarza i zatrzymałem się na starej rzeszowskiej drodze, chyba mama znowu do mnie zadzwoniła i z nią wtedy rozmawiałem. Powiedziałem jej, ze z chwilkę przyjadę. Od drogi głównej Rzeszowskiej zaraz za zakrętem, myślę, że tam stałem jakieś 15 minut, może trochę dłużej, bo chciałem dojść do siebie. Bezpośrednio stamtąd (...) dojechałem do drogi relacji Jasło - Krosno i pojechałem jak na Brzostek, przy barze Golesz skręciłem w kierunku domu. Jechałem (…) 10, 15 minut. Mogło być po 2.00, może była już 3.00. Nie jestem wstanie powiedzieć. (…) Jestem pewny, ze z domu nigdzie więcej nie jeździłem i z domu nie wychodziłem. Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego wykazane są w tym diagramie trzy pobyty w zasięgu stacji BTS w Bierówce. Według mnie, wyjaśniam tak, jak sobie przypominam. Nie potrafię wytłumaczyć skąd taka ilość połączeń (…). Jeśli chodzi o dzień 25 marca 2008 r. i wykazane logowania do stacji BTS w Bierówce w godzinach 19.24 i 19.44 oraz 20.01 wynika to z tego, że zawiozłem ich pod cmentarz, potem pojechałem nawrócić w kierunku Bierówki. Mogłem w ten sposób przejechać kilka kilometrów. Zatrzymałem się pod lasem, później pojechałem pod bar Irys. Ja w międzyczasie nie byłem wówczas w Jaśle. Nie mogę wytłumaczyć dlaczego jestem logowany do stacji BTS w Jaśle na ul. Baczyńskiego (...) o godz. 19.57. Z 24 na 25 marca tylko raz byłem na cmentarzu (…) i więcej nie wracałem. Ostatni raz byłem na wizji lokalnej - wybrane fragmenty zeznań Grzegorza S.
Według danych z analizy okazuje się, że oskarżony był jednak w domu 25 marca 2008 r. dopiero kilkadziesiąt minut po 4.00.

Jechaliśmy przez Hankówkę
Trasa przejazdu jaką podał oskarżony Tomasz N. spod śmietnika na cmentarz wojenny w Warzycach jest inna niż ta, którą przytoczył Grzegorz S.
- Według mnie na cmentarz jechaliśmy 20 do 30 minut. Jechaliśmy bocznymi drogami. Spod śmietnika pojechaliśmy ul. Baczyńskiego, potem ul. 3 Maja. Następnie skręciliśmy w lewo na skrzyżowaniu koło dworca PKS i PKP i pojechaliśmy koło Huty Szkła w Jaśle. Tam spotkaliśmy radiowóz policyjny, następnie pojechaliśmy prosto przez Hankówkę i dojechaliśmy do trasy Jasło-Krosno. Te logowania do stacji BTS w Bierówce 3.03 i 3.39 to są wtedy, kiedy byliśmy na cmentarzu w Warzycach. Możliwe, że byliśmy na cmentarzu (25 marca 2008 r. – przyp. red.) między 19.44 a 20.35 jak wynika diagramów. Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego o 19.44 25 marca 2008 r. ja byłem w zasięgu BTS w Jaśle, a Grzesiek w zasięgu BTS w Bierówce. Nie pamiętam czy uległo coś zmianie na cmentarzu z chwilą gdy go opuściłem w nocy a ponownie pojawiłem się 25 marca. Po prostu byłem pijany i nie wszystko pamiętałem. Teraz sobie przypominam, że jak opuszczałem cmentarz w nocy, to pokrzywdzonej z grobowca wystawał brzuch, nie była przysypana ziemią (...). Jak przybyliśmy wieczorem to była przysypana ziemią, tylko włosy wystawały. Nie pamiętam czy coś się zmieniło w ułożeniu płyt. Na pewno ta co spadła tam leżała – mówił oskarżony Tomasz N.

Tak musiało być
Oskarżony Paweł L. zgodził się z przedstawionymi mu przez sąd danymi z analizy wskazującymi czas i miejsce jego pobytu. – Skoro tak wyszło z bazy danych, tak musiało być. Połączenia wykazane o 20.11 i 20.12 mogą dotyczyć mojego pobytu na cmentarzu w Warzycach – powiedział Paweł L.

Oskarżony Emil L. zeznał, że w godzinach 20.02 i 20.03 mógł znajdować się w tym czasie na cmentarzu w Warzycach. W analizie zaznaczone jest, że oskarżony logowany był w Brzozowie i Jedliczu. - W tym czasie mój ojciec chorował i mogło tak być, że 26 marca 2008 r. jeździłem z nim do szpitala w Brzozowie – powiedział Emil L.
Obrońca oskarżonego Grzegorza S. uważa, że to co zostało ujawnione nie przedstawia żadnej wartości dowodowej. Twierdzi również, że w tej kwestii powinien się wypowiedzieć biegły, czy na podstawie tych analiz możliwe są ustalenia co do faktów.

Sąd z urzędu postanowił dopuścić dowód uzupełniający analizy Wydziału Wywiadu Kryminalistycznego KWP w Rzeszowie o uzyskanie informacji od operatorów komórkowych dotyczących rodzaju z charakterystyką zasięgu stacji BTS. Sąd odroczył rozprawę na 25 sierpnia.
Ilona Czarnecka
ilona.czarnecka@jaslo4u.pl

