Samoklęski: Mieszkańcy się boją. 31-latek terroryzuje wioskę?
W ostatnim czasie coraz głośniej mówi się o tym, co dzieje się w Samoklęskach. Przed świętami doszło tam do dwóch incydentów, za którymi stoi 31-letni mieszkaniec wsi. We wtorek w pobliżu szkoły przedmiotem przypominającym broń miał grozić księdzu, zaś następnego dnia miał biec za wystraszoną dziewczyną. Sprawę bada policja, choć miejscowi obawiają się, że zostanie zamieciona pod przysłowiowy dywan.

fot. Zdjęcie poglądowe/ Google Maps
Dyrektor szkoły podstawowej w Samoklęskach powiadomił policję o incydencie z udziałem księdza, który miał miejsce przed świętami Bożego Narodzenia. Jak poinformował nas rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Jaśle – informacje o incydencie z udziałem duchownego przekazali mu rodzice uczniów. Ze zgłoszenia wynika, że mężczyzna znajdował się w pobliżu szkoły. Przedmiotem przypominającym broń miał celować do księdza, który wsiadł do samochodu i krzyczeć do niego, aby wyszedł z pojazdu.
- Zdarzenie miało miejsce poza terenem szkoły na drodze powiatowej. O sprawie poinformowaliśmy organ prowadzący oraz policję z Komisariatu w Nowym Żmigrodzie – mówi Bogusław Uliasz, dyrektor Zespołu Szkół Integracyjnych w Samoklęskach. Placówka jest objęta monitoringiem. Materiał został zabezpieczony przez policję.
Dzieci się boją..
To nie było jedyne, dziwne zdarzenie z udziałem 31-latka. Następnego dnia na poważnie zestresował 17-letnią dziewczynę, która wysiadła z autobusu i szła w kierunku miejsca zamieszkania. Po drodze mijała go. Nie chcąc na siebie zwracać uwagi opuściła głowę nie patrząc w jego kierunku. Po kilku metrach mężczyzna jednak zawrócił, a następnie szedł za przestraszoną dziewczyną. - Gdy przyśpieszyła, on również szedł szybciej. W końcu zaczęła biec, więc ruszył za nią. Na szczęście ktoś krzyknął w jego kierunku i odpuścił – relacjonuje bliski 17-latki. - Zgłosiliśmy sprawę na policję, która udała się do domu 31-latka. Policjant mówił, że nie rozmawiali z nim, bo był zamknięty na górze, rozmowę przeprowadzili z jego rodzicami. Mama twierdzi, że jest spokojny, nieagresywny, krzywdy nikomu nie robi, a tata, że jak będą go zatrzymywać to w czterech, bo w dwóch nie dadzą sobie rady. Sprawę przekazali dzielnicowemu w Nowym Żmigrodzie. Miał z nami się skontaktować. Do chwili obecnej się nie odezwał –dodaje członek rodziny dziewczyny, za którą miał biec mężczyzna. - Do niczego nie doszło, nic jej nie zrobił. Nie stwierdzono naruszenia prawa – poinformował mł. asp. Daniel Lelko z KPP w Jaśle. Jak podkreśla mieszkaniec Samoklęsk, słyszał, że za inną dziewczynką również 31-latek miał biec, o czym dowiedział się dyrektor szkoły.
"Jak nikt z tym nic nie zrobi to może dojść do tragedii"
Samoklęski to mała wieś, w której wszyscy się znają. Jak podkreślają, 31-latek od co najmniej dwóch, trzech lat dziwnie się zachowuje. - Spaceruje z psem – wilczurem, w ręku trzyma kij jako miecz a w drugiej ręce ma pokrywę od kubła na śmieci i udaje rycerza –opisuje jedno z zachowań mężczyzny kolejny mieszkaniec, chcący zachować anonimowość. Policja nie chce ujawnić, czy rodzina jest objęta Niebieską Kartą bądź też, czy otrzymali zgłoszenia dotyczące stosowania przez 31-latka przemocy wobec domowników lub inne osoby. Mężczyzna znany jest jednak policjantom, z uwagi na prowadzone przez nich inne postępowania m.in. za jazdę bez uprawnień.
Miejscowi przypominają, że rok temu 41-latek został zaatakowany nożem również przez innego mieszkańca ich wsi. - Wcześniej też nikt nie zwracał na niego uwagi. Zakończyło się na strachu, ale żeby się nie skończyło to dla kogoś tragedią – dodaje nasz rozmówca.
red.

