„Samorządy powinny współpracować"
W związku z ukazaniem się na portalu jaslo4u.pl 2 maja br. artykułu „Śmieciowy biznes. Samorządy walczą z monopolem” do pewnych treści w nim zawartych odnosi się w rozmowie prezes MPGK w Krośnie Janusz Fic.

Panie Prezesie, gminy powiatu jasielskiego nie chcą śmieciowego monopolu w regionie południowym województwa podkarpackiego. Co Pan na to?
Nikt nie lubi monopoli, gdyż nie są one zapewne najlepszym rozwiązaniem. Do walki z nimi powołano w Polsce nawet specjalny Urząd. W naszym regionie w zakresie gospodarki odpadami nie może być jednak mowy o monopolu. My nie jesteśmy monopolistą, a spółką samorządową, realizującą zadania własne gmin w zakresie zagospodarowania odpadów. Zagospodarowanie odpadów to zadanie własne każdej gminy. Mogą to one robić samodzielnie, wspólnie z innymi gminami, bądź też angażować podmioty prywatne. W naszym regionie mamy do czynienia z przykładem samodzielnej realizacji tego zadania przez gminy. Gmina Miasta Krosna posiada aktualnie zawarte 26 porozumień z gminami regionu o wspólnej realizacji zadań z zakresu zagospodarowania odpadów. Zauważyć należy, że głównym krytykiem wspomnianej współpracy samorządów są prywatni przedsiębiorcy Jerzy i Bogdan Kotulak. To oni wprowadzają retorykę monopolu, widząc dla siebie barierę i zagrożenie w takiej współpracy gmin. Dlatego dążą do jej rozbicia.
Jednak gminy powiatu jasielskiego popierają utworzenie z firmy Ekomax instalacji regionalnej do przetwarzania odpadów tak, aby zapewnić konkurencję w regionie.
Rzeczywiście gminy zajęły takie stanowisko i próbują wesprzeć Ekomax w uzyskaniu statusu regionalnej instalacji. Może trudno się im dziwić, że popierają lokalnego przedsiębiorcę, ale nie może to się odbywać kosztem innych samorządów, czy też mieszkańców. Argumentacja używana przez gminy zmierza w kierunku doprowadzenia do konkurencji prywatnego podmiotu ze spółkami samorządowymi. Posunięcie samorządów powiatu jasielskiego może być szczególnie dotkliwe dla nas, gdyż realizując wszystkie nasze działania, opieraliśmy się na WPGO (Wojewódzkim planie gospodarki odpadami), który nie daje firmie z Wolicy szansy na uzyskanie statusu regionalnej instalacji. Zresztą to, że plan nie przewidywał rozbudowy tej prywatnej instalacji, nie było wynikiem jakiegoś plebiscytu – po prostu nie spełniała koniecznych do tego wymogów. Podkreślam, że rynek zagospodarowania odpadów – co do zasady – nie powinien być rynkiem konkurencji o odpady do czego dąży EKOMAX, a o rynek zagospodarowania odpadów. Stąd szczegółowe regulacje prawne trybu powstawania instalacji regionalnych, aby wykluczyć ich budowę przez przypadkowe podmioty, bo to mogłoby przynieść tylko szkody.
Przedsiębiorcy rozbudowali jednak swoją instalację i teraz zabiegają o uzyskanie statusu instalacji regionalnej.
Przedsiębiorcy istotnie zainwestowali w rozbudowę swojego zakładu, mimo że przepisy nie dawały im szansy na uzyskanie statusu instalacji regionalnej. Zrobili to jednak na własne ryzyko oraz, co równie istotne, dla osiągnięcia zysków. Nie działali na niczyje zlecenie, ani w oparciu o żadne porozumienia, co chyba jest konieczne w przypadku realizacji zadań publicznych. Tym samym popełnili duży błąd, gdyż ich instalacja nie może zostać wpisana do WPGO wbrew obowiązującym przepisom prawa. Podejmując swoje działania, powinni mieć świadomość, jakie są zapisy dotyczące ich instalacji w planie wojewódzkim. A ten stan wygląda tak, iż nie była ona przewidziana do rozbudowy czy do podniesienia jej statusu do instalacji regionalnej. Dodatkowo czas jej eksploatacji w zakresie przetwarzania odpadów komunalnych zmieszanych ograniczony jest jedynie do 2018 r. Przedsiębiorcy nadal mogą jednak bez przeszkód przetwarzać innego rodzaju odpady, np. zbierane selektywnie, czy też produkować paliwo alternatywne. Dążą jednak do rozbicia współpracy samorządów, widząc w tym okazję dla swojego biznesu
Ale plan gospodarki odpadami przewiduje instalację regionalną w okolicy Jasła.
Tak, to prawda, a dokładniej: w okolicach Jasła, Krosna lub Sanoka. W myśl przepisów inicjatywa dla jej powstania należy do gmin, a nie przedsiębiorców. Dążenie Ekomaxu do uzyskania statusu instalacji regionalnej – tak naprawdę z pominięciem przepisów prawa, jest próbą uzyskania niczym nieuzasadnionej, mocno uprzywilejowanej pozycji wobec innych firm, które zostałyby całkowicie wyeliminowane z możliwości ubiegania się o takie zamówienie publiczne. Na przegranej pozycji znalazłyby się także gminy, w tym te, które dziś Ekomax popierają. Nie mając żadnego wpływu na działalność firmy, nie byłyby w stanie zabezpieczyć swoich interesów. Nie tylko wysokość opłat, ale i paradoksalnie udział w ogłaszanych w przyszłości przetargach zależałby wyłącznie od woli znajdujących się w komfortowym położeniu przedsiębiorców. Można nawet założyć, że jeżeli jakaś gmina postawi wysokie wymagania w postępowaniu przetargowym, to Ekomax po prostu nie złoży oferty. Nikt nie będzie w stanie tego wymusić. Duży kłopot będzie mieć natomiast taka gmina. Zatem zabiegi przedsiębiorcy nie mogą dziwić. Gdyby zdołał w takim trybie uzyskać status instalacji regionalnej, byłoby to dlań prawdziwe eldorado. Dziwi mnie jednak, że pomimo iż przepisy prawa wskazują drogę, która zabezpiecza te interesy gmin, chcą one z tego dobrowolnie zrezygnować. Mam jednak nadzieję, że poddane to będzie ponownej wnikliwej analizie.
Jakie skutki dla regionu może przynieść utworzenie takiej instalacji z pominięciem trybów określonych w ustawie?
Gminy powiatu jasielskiego oczekują podniesienia standardu usług i obniżenia cen. Niestety może być zupełnie odwrotnie. Standardy stosowane przez EKOMAX, delikatnie rzecz ujmując, nie należą do najwyższych. W kwestii cen – obecnie, gdy prywatny przedsiębiorca zrealizował pewne inwestycje, a nie ma odpadów i nie może w pełni prowadzić swojej działalności, obiecuje gminom, że będzie znacznie taniej, lepiej i bezpieczniej. Wszak nie ma innego wyjścia, musi jakoś zwrócić na siebie uwagę. Jednak jak dotąd niczym nie ryzykuje. Może wszystko obiecać i to właśnie robi. Jeśli jego sortownia zostałaby instalacją regionalną, spodziewać się należy, że szybko wystąpią „niezależne” okoliczności uzasadniające wyższe od wcześniej obiecywanych ceny. Gminy będą wówczas w rzeczywisty sposób pozbawione narzędzi do ich obniżenia. Efekt postulowanej konkurencji także nie wystąpi, gdyż inni przedsiębiorcy zostaliby wcześniej sprytnie wyeliminowani, i to z poparciem samych gmin. W tych okolicznościach inne spółki samorządowe raczej nie będą stawać do przetargów w powiecie jasielskim i nie zechcą być jakby gwarantem bezpieczeństwa na wypadek, gdyby prywatny przedsiębiorca z jakichś przyczyn nie wywiązał się ze swych obietnic lub popełnił kolejny kardynalny błąd – tym razem już nie na swoje konto, lecz gmin i ich mieszkańców. To może spowodować, że mieszkańcy zamiast mniej zapłacą więcej, a i bezpieczniej też raczej nie będzie. Ale po zmianach w WPGO na refleksję będzie już niestety za późno. Ten stan rzeczy bez wątpienia przyniósłby jednak zadowolenie co najmniej dwóm mieszkańcom naszego regionu. Dlatego bardzo o to zabiegają.
Dlaczego uważa Pan, że nie będzie bezpieczniej, gminy przecież będą miały wybór?
Dzisiaj firma Ekomax posiada jedynie instalację zastępczą mechanicznego przetwarzania odpadów, bez całego procesu technologicznego. Według mojej informacji przedsiębiorcy nie zrealizowali jeszcze w pełni swojej inwestycji, choć przekonują, że tak jest. Z inwestycją zapewne wstrzymują się do ostatecznego rozstrzygnięcia statusu swojej instalacji. Uznać więc należy, że nie podjęli się realizacji inwestycji za własne środki i na własne ryzyko. Wydaje się więc, że są w pełni świadomi, że podejmowane przez nich działania, aby uzyskać status instalacji regionalnej są poza przepisami prawa. Właściciel Ekomaxu chwali się też, że produkuje paliwo alternatywne z odpadów i oddaje do cementowni. Jest to kolejny zabieg marketingowy. Obecnie obsługuje on jedynie kilka małych gmin z regionu centralnego. W prosty sposób mógłby zwiększyć swoją produkcję. Nasza Spółka ogłasza bowiem przetargi na zagospodarowanie odpadów nadających się do produkcji paliwa alternatywnego, w których Pan Kotulak nie bierze udziału. Wysortowane wysokoenergetyczne odpady, w tym również te pochodzące z powiatu jasielskiego, są obecnie wywożone do Stalowej Woli, a później do cementowni do Chełma. Cena, jaką płacimy za ich odbiór, jest nieznacznie niższa od tej, jaką właściciel Ekomaxu obiecuje gminom, i to za odbiór od mieszkańców odpadów komunalnych zmieszanych, z których dopiero musi wysortować surowiec do produkcji paliwa alternatywnego. Wydaje się więc, że odbiór od nas już wyselekcjonowanych odpadów powinien być dla niego korzystny.
Dlaczego więc nie startuje w tych przetargach?
Prawda jest taka, że cementownie nie chcą rozmawiać z niewielkimi dostawcami paliwa. Mają one wysokie oczekiwania jakościowe, których takie małe podmioty, często wyposażone w prymitywne linie technologiczne do jego produkcji, nie są w stanie spełnić. Sądzę, że z tego też powodu nie podejmuje on ryzyka.
Gminy jednak zabiegają o to, aby instalacja z Wolicy została wpisana do WPGO.
Trudno mi powiedzieć, czym się kierują gminy, sądzę, że jest to efekt zabiegów braci Kotulaków, którzy próbują przekonywać, że konkurencja rozwiąże wszelkie problemy, będzie przy tym taniej, lepiej i wszyscy będą szczęśliwi. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że konkurencja – w takim wydaniu o jakie oni zabiegają, rozwiązałaby jedynie ich problemy biznesowe, stawiając gminy w obliczu mocno rosnących w najbliższych latach wymogów w bardzo trudnej sytuacji – bez żadnych zabezpieczeń, całkowicie uzależnione od woli prywatnego przedsiębiorcy. Moim zdaniem, ze względu na swój interes, a przede wszystkim interes swoich mieszkańców oraz obowiązujące przepisy prawne, gminy powinny się raczej dystansować od takiego rozwiązania aniżeli je popierać.
MPGK Krosno Sp. z.o.o.
