Sesyjne wojenki, czyli co komu wolno, co komu wypada
Podczas ostatniej sesji rady Miejskiej Jasła doszło do utarczki słownej między przewodniczącym rady Henrykiem Rakiem a radnym Krzysztofem Czeluśniakiem. Brak nici porozumienia między panami można było zauważyć niemal podczas całej sesji rady. Swoje niezadowolenie z postawy przewodniczącego wyraził również radny Jan Pierzchała, który apelował o równe traktowanie wszystkich radnych.

W miniony poniedziałek podczas sesji Rady Miejskiej Jasła radni Jan Pierzchała i Krzysztof Czeluśniak wylali swoje żale krytykując przewodniczącego rady Henryka Raka za nierówne traktowanie radnych. Pierwsze uszczypliwości zaczęły się już na początku obrad sesji, kiedy Krzysztof Czeluśniak dołączył do nich będąc spóźnionym kilka minut. - Radni wiedzą, o której się zaczyna sesja. Zachowajmy jakiś porządek i czas – skomentował przewodniczący.
"Tajnos-agentos"
To był dopiero wstęp do dalszej wymiany uprzejmości między obydwoma panami. Radny Czeluśniak nie gryzł się w język, kiedy przewodniczący H. Rak szybko zamknął dyskusję nie dając mu możliwości wyrażenia swojej opinii. - Pan przewodniczący z prędkością światła podejmuje decyzje. Sesja to miejsce gdzie dajmy się każdemu wypowiedzieć, a nie „tajnos-agentos” - skomentował K. Czeluśniak. Swoje niezadowolenie z prowadzenia obrad sesji wyraził również radny Jan Pierzchała oburzony niedopuszczeniem go do głosu. - Proszę pana przewodniczącego, aby równo traktował wszystkich radnych. Chciałem zabrać głos po raz trzeci, ale pan mi go odebrał, a już czwarty raz mówi radna Bogusia i żadnej reakcji nie było z pana strony – zaapelował do Henryka Raka.
Słowa te nie pozostały bez odpowiedzi. Przewodniczący Rady Miejskiej w Jaśle przypomniał radnemu Pierzchale, że zabierał głos po raz piąty. Odniósł się również do obecności radnych i ich zainteresowania podczas omawiania projektów uchwał na komisjach. - Zgadnijcie państwo, ilu radnych zostało z trzech komisji? - sześciu radnych, którzy chcieli podyskutować. To było smutne. Komisje są połączone, a traktujemy je jak piąte koło u wozu – skwitował H. Rak.
"Nie dzielę na koalicję, czy opozycję"
Wymiany zdań stawały się coraz ostrzejsze. Szczególnie po tym, jak radny K. Czeluśniak ponownie zdecydował się odnieść w wolnych wnioskach do przewodniczącego rady podkreślając swój sprzeciw wobec jego zachowania względem radnych. - Nie może być tak, że traktuje pan swoich inaczej, opozycję inaczej. Jeżeli się radny spóźnia ze względu na stan dróg albo z innych powodów to pan karci i gani, a jak przychodzą swoi to pan nic nie mówi – mówił. - Są tacy radni, co podpisują się na liście, wychodzą z komisji i to nie z klubu Jaślan, wówczas nic pan nie mówi. Ja wiem, że nerwowość systemu sięgnęła zenitu, jest przesilenie, widać metę. Z całym szacunkiem, to wy macie większość, ustalacie pewne zasady i decydujecie, tylko niech pan będzie obiektywny. Widzi pan innych, swoich pan nie widzi. Na to nie ma zgody. Pan jako katolik, w porządku człowiek takie rzeczy powinien wiedzieć – skwitował K. Czeluśniak. Na reakcję ze strony przewodniczącego Raka niedługo trzeba było czekać. - Nie jesteśmy w kościele. To, że pan ma koneksje kościelne to niech mnie pan nie wyzywa od katolików, bo w swoim sumieniu każdy wie, jakim jest katolikiem. Takie mówienie to obrażanie innych ludzi. Wszystkich traktuje jednakowo, nie dzielę na opozycję, czy koalicję. To jest żenujące, że na połączonych komisjach zostaje pięć osób. To gdzie jest reszta? - pytał – Za dużo pan wymaga, a ciągle się pan spóźnia. Taka jest prawda – dodał.
Radny Czeluśniak ruszył z wyjaśnieniami, że nie miał zamiaru nikogo obrazić, lecz podkreślić, że katolik powinien z sercem podejść do sprawy. Tłumaczył również powody swoich spóźnień. - Dalej pan pije do mnie, a są tacy z pana klubu, co wychodzą, podpisują listę i pan nic nie mówi. Dlaczego pan nic nie mówi? Nie mają małych dzieci, chorych rodziców ani innych obowiązków. Niech pan to zauważy.
Na koniec wymiany zdań przewodniczący Henryk Rak skomentował to słowami - Każdy ma jakieś problemy, nie będziemy ich tutaj wyciągać. Pan ma ciągle jakieś problemy, na ogół z sobą i tyle w tym temacie - poniosło H. Raka. - My wszyscy działamy dla dobra mieszkańców. Nie robimy polityki z tego wszystkiego, nie wysyłamy listów do redakcji – zaznaczył przewodniczący Rady Miejskiej w Jaśle. Na koniec sesji złożył życzenia świąteczno-noworoczne. - Mimo bojowego nastroju naszych radnych chciałbym złożyć życzenia radnym, pracownikom urzędu i mieszkańcom Jasła. Zdrowych, błogosławionych świąt i odpoczynku, a w nowym roku spełnienia najskrytszych marzeń, aby te wszystkie niesnaski, niepokoje, troski przeminęły i nastał czas spokoju.
id

