SKO podjęło decyzję. 141 kotów ma wrócić do oskarżonej Małgorzaty Sz.
Dwa lata temu inspektorzy OTOZ Animals przeprowadzili kilka interwencji w hodowli kotów maine coon w Jaśle. Łącznie zabrano stamtąd w stanie ciężkim 141 kotów. Zwierzęta trafiły do domów tymczasowych i miały w nich pozostać do czasu zakończenia się procesu sądowego. Małgorzata Sz i jej córka, Aleksandra Sz. są oskarżone o znęcanie się nad zwierzętami. SKO rozpatrzyło odwołanie od decyzji burmistrza. Wszystkie koty zdaniem Kolegium mają wrócić do właścicielki.

fot. archiwum OTOZ Animals
Samorządowe Kolegium Odwoławcze po odwołaniu złożonym przez Małgorzatę Sz. od decyzji burmistrza Miasta Jasła z 15 czerwca 2023 r. o czasowym odebraniu jej 141 kotów rasy maine coon do czasu prawomocnego postępowania sądowego i przekazaniu ich czasowo pod opiekę Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt OTOZ Animals uchyliło zaskarżoną decyzję w całości. Koty zdaniem orzekających mają wrócić do właścicielki Małgorzaty Sz., wobec której obecnie toczy się proces. Kobieta jest oskarżona o znęcanie się nad zwierzętami. Na ławie oskarżonych zasiada również jej córka, Aleksandra Sz.

fot. archiwum OTOZ Animals
Wszystko zaczęło się od interwencji inspektorów OTOZ Animals, którzy otrzymali niepokojące informacje o złym stanie maine coon'ów w Jaśle. Łącznie wszystkich interwencji w hodowli, które odbyły się w miejscu zamieszkania kobiet było cztery, w różnych odstępach czasu. - Nie miałyśmy świadomości, ile tych kotów tam się znajduje. Sami właściciele nie umieli określić ich liczby. Z interwencji na interwencję cały czas ich przybywało, nie wiem skąd oni je przywozili – mówi Anna Michoń-Hus z OTOZ Animals w Sanoku. - Podczas pierwszej zabierałyśmy te koty, które leciały nam przez ręce, bo nie byłyśmy przygotowane na przyjęcie większej liczby kotów. Na drugą interwencję nikt z nas nie spodziewał się, że będzie do zabrania 70 kotów, dlatego zabierałyśmy te najbardziej zagrożone w danym momencie. Między interwencjami skądś te koty przywoziły, ale nie wiemy skąd – dodaje.
Jak wspominały inspektorki, interwencje były trudne i konieczne było wsparcie jasielskiej policji, a przy jednej z nich obecni byli również inspektorzy Powiatowego Lekarza Weterynarii w Jaśle. Najtrudniejszy według „Animalsów” był widok chorych, zaniedbanych kotów z biegunkami. Podczas pierwszej interwencji zabrano 16 kotów, z czego 4 padły, przy drugiej 48, przy trzeciej 77 a przy czwartej 1.
Burmistrz Miasta Jasła w uzasadnieniu swojej decyzji o czasowym odebraniu kotów z hodowli poinformował o dołączonych do zawiadomienia przez OTOZ protokołach z interwencji oraz części zdjęć kotów ukazujących m.in. warunki, w jakich przetrzymywane były zwierzęta. Włodarz miasta informacje pozyskał również od Powiatowego Lekarza Weterynarii w Jaśle, który stwierdził znęcanie się nad kotami oraz utrzymywanie ich w niewłaściwych warunkach, w stanie rażącego zaniedbania i niechlujstwa. W tym czasie postępowanie w sprawie znęcania się nad kotami przeciwko Małgorzacie Sz. i Aleksandrze Sz. prowadziła policja.
Zdaniem władz miasta cały zebrany materiał dowodowy wskazuje na stosowanie okrutnych metod w chowie i hodowli. Jeden z lekarzy weterynarii potwierdził, że w hodowli zwierzęta były utrzymywane w zbyt dużym zagęszczeniu. Chore koty nie były izolowane od pozostałych. Wychudzone padały na terenie hodowli, a mimo to nie zaprzestano ich rozmnażania. Fakt ten potwierdzają udokumentowane w aktach sprawy zgony kotów oraz zwłoki znalezione przez policjantów na terenie posesji. Oskarżona Małgorzata Sz. przedstawiła faktury oraz karty informacyjne z wizyt w gabinetach weterynaryjnych oraz lecznicach. Działania te zdaniem burmistrza były niewystarczające oraz nieskuteczne.
Z decyzją o czasowym odebraniu kotów nie mogła pogodzić się właścicielka hodowli, która złożyła odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Krośnie. Małgorzata Sz. uważa, że decyzja została podjęta z naruszeniem prawa, gdyż interwencji w hodowli było cztery, a każda sprawa powinna być rozpatrzona oddzielnie. Zarzuca również, że decyzja została wydana w oparciu o częściowy materiał dowodowy z rażącym naruszeniem prawa materialnego i procesowego. Co więcej, jej zdaniem organ wybierał materiał dowodowy pod rozstrzygnięcie na „zamówienie OTOZ-u i prokuratury”, unikając logicznej sekwencji zdarzeń, nie wychwytując sprzeczności, wybierając je infantylnie, zaś zeznania Małgorzaty Sz. i jej rodziny ocenia pod cel, wyrywa z kontekstu i nadaje im inny sens.
SKO wie, że doszło do rażących zaniedbań, ale..
Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Krośnie uwzględniło odwołanie właścicielki hodowli uznając, że doszło do naruszenia przepisów postępowania administracyjnego oraz przepisów prawa materialnego. Przede wszystkim SKO przypomniało, że już rozpatrywało tę sprawę i uchyliło decyzję burmistrza z 9 czerwca 2022 r., a następnie przekazało do ponownego rozpatrzenia wskazując uchybienia, które winny być usunięte. Skład orzekający co prawda uznał, że z materiału dowodowego wynika, iż w hodowli doszło do rażących zaniedbań oraz znęcania się nad zwierzętami poprzez m.in. stosowanie okrutnych metod w chowie lub hodowli zwierząt, utrzymywanie ich bez odpowiedniego pokarmu lub wody, jednak nie uznał, aby wystąpił przypadek uzasadniający czasowe odebranie zwierząt. Z dokumentacji, którą dysponowano SKO wynikało, że inspektorzy OTOZ już podczas pierwszej interwencji wiedzieli o złych warunkach, w jakich przebywały koty, jak również ich złym stanie zdrowia. Podczas kolejnych interwencji zastano ten sam stan rzeczy.
„Warunki w jakich przebywały zwierzęta były znane od czasu pierwszej interwencji, były takie same, nie uległy zmianie i nie poprawiły się. Pomimo tego, koty były zabierane w trakcie kilku interwencji a nie już w trakcie pierwszej” - czytamy w uzasadnieniu SKO. Organ orzekający uznał stanowisko OTOZ Animals o wystąpieniu przesłanek o niezwłocznym odebraniu zwierząt za niewiarygodne. SKO zwróciło również uwagę, że między pierwszą a ostatnią interwencją minął niemal miesiąc, a zawiadomienie do burmistrza wpłynęło dopiero końcem października 2021 r. „Zdaniem składu orzekającego Kolegium w niniejszym przypadku nie nastąpiły przesłanki do niezwłocznego odebrania zwierząt, a tryb i sposób podejmowanych czynności związanych z odebraniem zwierząt jednoznacznie wykazuje, że nie był to przypadek niecierpiący zwłoki, a dalsze pozostawianie zwierząt u dotychczasowego właściciela zagrażało ich życiu lub zdrowiu”. SKO uchyliło decyzję burmistrza i odmówiło odebrania zwierząt.
Skarga do WSA i walka o koty
OTOZ Animals w Sanoku złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie. Inspektorzy nie wyobrażają sobie powrotu kotów do właścicielki, która obecnie jest oskarżona o znęcanie się nad kotami, a wobec której toczy się proces w Sądzie Rejonowym w Jaśle.- Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Docierają do nas informacje, że mają kogoś wysoko postawionego w więziennictwie. Nikt o zdrowych zmysłach nie wydałby takiej decyzji. Oczywiście złożyliśmy skargę wraz z wnioskiem o wstrzymanie wykonalności decyzji do WSA w Rzeszowie. Tutaj jest jeszcze kwestia postanowienia o zabezpieczeniu kotów, jako materiału dowodowego wydanego przez prokuraturę. Właściciele zaskarżyli ją i aktualnie Sąd Okręgowym w Krośnie oddał ją do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Rejonowy w Jaśle. Nie wyobrażam sobie, żeby postanowienie miało zostać zmienione biorąc pod uwagę wszystkie zebrane dowody i koty miałyby do nich wrócić – mówi A. Michoń-Hus z OTOZ Animals w Sanoku.
id

