Śladami Nikifora
2
W Muzeum Ziemi Bieckiej w Bieczu odbył się wernisaż prac pensjonariuszy Domu Pomocy Społecznej w Foluszu. Na wystawie zaprezentowano kilkadziesiąt obrazów i rysunków wykonanych przez mieszkańców DPS. Wśród nich znalazła się również twórczość Czesława Pojnara, odtwórcy roli Nikifora w powstającym właśnie o nim filmie.





Inicjatywa ekspozycji wyszła od bieckiego muzeum. - Były ku temu okoliczności sprzyjające. W naszym ośrodku mamy pracownika spokrewnionego z pracownikiem tego Muzeum, z panią Ulą Jedlińską-Misiołek, która zaproponowała pani dyrektor taką wystawę. Z kolei pani dyrektor pomysł się spodobał i dzisiaj się tutaj spotykamy – mówi Rafał Gużkowski, dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Foluszu.

W sali wystawienniczej Muzeum jest zaledwie część prac, sporo pojechało na konkurs plastyczny do Wrocławia. - Potrafimy dostrzec te wartości, które często posiadają ludzie przez nas wykluczeni poza nawias, mają swój własny świat, do którego nie zawsze potrafimy dotrzeć. Ale poprzez tę wystawę pozbędziemy się dotychczasowych stereotypów i docenimy wartości twórcze artystów – mówiła na wernisażu Marta Batruś, dyrektor Muzeum Ziemi Bieckiej.

Pomysł tej wystawy zrodził się przypadkiem, podczas organizowania innej, gdzie prezentowano prace Nikifora, wybitnego artysty, jednego z najlepszych prymitywistów. Uczestniczyła w niej także pracownica Muzeum Ziemi Bieckiej, Urszula Jedlińska-Misiołek, której ojciec pracuje w DPS w Foluszu i gdzie jako konserwator ówczesnego Szpitala Gruźliczego pracował jej dziadek. - Mój dziadzio, Jan Jedliński był pracownikiem Szpitala Gruźliczego. Był rok 1968, kiedy na kilka miesięcy przed swoją śmiercią trafił tam Nikifor. Polubił mojego dziadzia, który pracował tam jako konserwator, spędzał z nim długie godziny. Kiedy organizowaliśmy w muzeum wystawę prac Nikifora, byłam wtedy u mojego dziadzia i opowiadałam mu o tym przedsięwzięciu. Wtedy dziadzio opowiedział mi historię związaną z Nikiforem – wspomina Urszula Jedlińska-Misiołek, starszy asystent Muzeum Ziemi Bieckiej w Bieczu, która jednocześnie występuje w części dokumentalnej filmu „Nikifor – moje drugie imię”. W oczach Jana Jedlińskiego Nikifor jawił się jako smutna postać. Przychodził do pana Jana na herbatę i na skrawkach papieru tworzył, a pan Jan opowiadał artyście, o tym co dzieje się na świecie.
Dyrekcja Muzeum z Bieczu zaaprobowała pomysł, dzięki czemu prace pensjonariuszy trafiły do sali wystawowej, aby zaprezentować się szerszemu gronu odbiorców. Nie jest to jednak pierwsza taka ekspozycja. W ubiegłym roku zorganizowana została wystawa prac tworzonych przez uczestników warsztatów terapii zajęciowej. Wśród nich były pojawiły się różnorodne formy artystyczne, nie tylko w zakresie malarstwa, rysunku, ale także rzeźby oraz wyroby z gliny.
Prace pensjonariuszy z DPS będzie można obejrzeć do 15 listopada br. od wtorku do niedzieli do godz. 15.00.
Katarzyna Pacwa-Wilk





Inicjatywa ekspozycji wyszła od bieckiego muzeum. - Były ku temu okoliczności sprzyjające. W naszym ośrodku mamy pracownika spokrewnionego z pracownikiem tego Muzeum, z panią Ulą Jedlińską-Misiołek, która zaproponowała pani dyrektor taką wystawę. Z kolei pani dyrektor pomysł się spodobał i dzisiaj się tutaj spotykamy – mówi Rafał Gużkowski, dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Foluszu.

W sali wystawienniczej Muzeum jest zaledwie część prac, sporo pojechało na konkurs plastyczny do Wrocławia. - Potrafimy dostrzec te wartości, które często posiadają ludzie przez nas wykluczeni poza nawias, mają swój własny świat, do którego nie zawsze potrafimy dotrzeć. Ale poprzez tę wystawę pozbędziemy się dotychczasowych stereotypów i docenimy wartości twórcze artystów – mówiła na wernisażu Marta Batruś, dyrektor Muzeum Ziemi Bieckiej.

Pomysł tej wystawy zrodził się przypadkiem, podczas organizowania innej, gdzie prezentowano prace Nikifora, wybitnego artysty, jednego z najlepszych prymitywistów. Uczestniczyła w niej także pracownica Muzeum Ziemi Bieckiej, Urszula Jedlińska-Misiołek, której ojciec pracuje w DPS w Foluszu i gdzie jako konserwator ówczesnego Szpitala Gruźliczego pracował jej dziadek. - Mój dziadzio, Jan Jedliński był pracownikiem Szpitala Gruźliczego. Był rok 1968, kiedy na kilka miesięcy przed swoją śmiercią trafił tam Nikifor. Polubił mojego dziadzia, który pracował tam jako konserwator, spędzał z nim długie godziny. Kiedy organizowaliśmy w muzeum wystawę prac Nikifora, byłam wtedy u mojego dziadzia i opowiadałam mu o tym przedsięwzięciu. Wtedy dziadzio opowiedział mi historię związaną z Nikiforem – wspomina Urszula Jedlińska-Misiołek, starszy asystent Muzeum Ziemi Bieckiej w Bieczu, która jednocześnie występuje w części dokumentalnej filmu „Nikifor – moje drugie imię”. W oczach Jana Jedlińskiego Nikifor jawił się jako smutna postać. Przychodził do pana Jana na herbatę i na skrawkach papieru tworzył, a pan Jan opowiadał artyście, o tym co dzieje się na świecie.
Dyrekcja Muzeum z Bieczu zaaprobowała pomysł, dzięki czemu prace pensjonariuszy trafiły do sali wystawowej, aby zaprezentować się szerszemu gronu odbiorców. Nie jest to jednak pierwsza taka ekspozycja. W ubiegłym roku zorganizowana została wystawa prac tworzonych przez uczestników warsztatów terapii zajęciowej. Wśród nich były pojawiły się różnorodne formy artystyczne, nie tylko w zakresie malarstwa, rysunku, ale także rzeźby oraz wyroby z gliny.
Prace pensjonariuszy z DPS będzie można obejrzeć do 15 listopada br. od wtorku do niedzieli do godz. 15.00.
Katarzyna Pacwa-Wilk
