Straż pożarna apeluje: Nie wypalać traw!
34
Od 20 zł do 5 tys. zł grzywny lub od pięciu dni do jednego miesiąca pozbawienia wolności grozi kara za podpalanie trawy. Marzec dla strażaków jest zazwyczaj ciężkim miesiącem, bo właśnie wtedy jest najwięcej wezwań do palących się traw. Tylko w ciągu ostatnich kilku dni strażacy jasielskiej jednostki PSP wyjeżdżali do takich zdarzeń kilkanaście razy.



- Zawsze w tych zdarzeniach uczestniczą także jednostki OSP, bo sami nie dalibyśmy rady. Zdarza się, że w tym samym czasie jest kilka pożarów w różnych miejscach powiatu. W skali województwa jest to liczba rzędu kilkuset wyjazdów do takich właśnie akcji – mówi Wiesław Latoszek, komendant Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Jaśle.
Niestety trudno złapać kogoś na gorącym uczynku, a jeszcze trudniej go ukarać. To problem na dużą skalę. Zdaniem Latoszka, te podpalenia często są powodowane przez osoby, które chcą zobaczyć straż pożarną w akcji. - Z tego co wiem, to nie udało się nikogo złapać na podpalaniu trawy. Jest ciężko, bo to jest na terenie otwartym, gdzie zazwyczaj nikt tego nie widzi. Czasem może ktoś na kogoś donieść, może nagrać komórką, ale jak do tej pory takich spraw nie mieliśmy – mówi nadkomisarz Zbigniew Mijal, zastępca naczelnika Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Powiatowej Policji w Jaśle.



Każdy taki wyjazd podnosi koszty utrzymania jasielskiej jednostki PSP. Udział w akcji gaszenia pożarów szacuje się od kilkuset zł do kilku tysięcy zł. W głównej mierze uzależnione jest od odległości i czasu gaszenia pożaru. - Jednak bardziej istotne jest to, że strażacy, którzy są zaangażowani w prowadzenie działań przy pożarach o niskiej skali zagrożenia, osłabiają gotowość bojową jednostki. Bo jest ona mniej dyspozycyjna, w sytuacji gdyby wystąpiło poważne zdarzenie. Czasami nasi strażacy wyjeżdżają do zdarzenia odległego kilkadziesiąt km, a na drugim krańcu powiatu powstaje poważny pożar, który jest dużo większym zagrożeniem dla osób, które mogą się tam znajdować. To jest bardzo poważny problem – tłumaczy komendant Latoszek.
Statystyki wykazują, że tylko w ciągu ostatnich dni zanotowano ok. 30-40 wyjazdów do wszystkich zdarzeń na terenie powiatu. W analogicznym okresie 2009 roku było ich o 80 mniej. Jak podkreśla Wiesław Latoszek, duży procent stanowią wyjazdy do pożarów suchych traw. - W tego typu pożarach co roku giną osoby. W tym roku były już dwa takie przypadki na terenie naszego województwa: w powiecie krośnieńskim i mieleckim. W obu zginęły osoby w podeszłym wieku. To jest dowód na to, że w dużym procencie starsze osoby dokonują takich wypaleń. Później, ze względu na zmianę kierunku wiatru i płomieni i zadymienia, które powstaje, dzieje się tak, że w większości te osoby mają problem z poruszaniem się, zostają w tych płomieniach i tracą życie – podkreśla komendant.
Za naszym pośrednictwem apeluje do mieszkańców powiatu, aby zaniechali procederu wypalania traw.

(kp)



- Zawsze w tych zdarzeniach uczestniczą także jednostki OSP, bo sami nie dalibyśmy rady. Zdarza się, że w tym samym czasie jest kilka pożarów w różnych miejscach powiatu. W skali województwa jest to liczba rzędu kilkuset wyjazdów do takich właśnie akcji – mówi Wiesław Latoszek, komendant Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Jaśle.
Niestety trudno złapać kogoś na gorącym uczynku, a jeszcze trudniej go ukarać. To problem na dużą skalę. Zdaniem Latoszka, te podpalenia często są powodowane przez osoby, które chcą zobaczyć straż pożarną w akcji. - Z tego co wiem, to nie udało się nikogo złapać na podpalaniu trawy. Jest ciężko, bo to jest na terenie otwartym, gdzie zazwyczaj nikt tego nie widzi. Czasem może ktoś na kogoś donieść, może nagrać komórką, ale jak do tej pory takich spraw nie mieliśmy – mówi nadkomisarz Zbigniew Mijal, zastępca naczelnika Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Powiatowej Policji w Jaśle.



Każdy taki wyjazd podnosi koszty utrzymania jasielskiej jednostki PSP. Udział w akcji gaszenia pożarów szacuje się od kilkuset zł do kilku tysięcy zł. W głównej mierze uzależnione jest od odległości i czasu gaszenia pożaru. - Jednak bardziej istotne jest to, że strażacy, którzy są zaangażowani w prowadzenie działań przy pożarach o niskiej skali zagrożenia, osłabiają gotowość bojową jednostki. Bo jest ona mniej dyspozycyjna, w sytuacji gdyby wystąpiło poważne zdarzenie. Czasami nasi strażacy wyjeżdżają do zdarzenia odległego kilkadziesiąt km, a na drugim krańcu powiatu powstaje poważny pożar, który jest dużo większym zagrożeniem dla osób, które mogą się tam znajdować. To jest bardzo poważny problem – tłumaczy komendant Latoszek.
Statystyki wykazują, że tylko w ciągu ostatnich dni zanotowano ok. 30-40 wyjazdów do wszystkich zdarzeń na terenie powiatu. W analogicznym okresie 2009 roku było ich o 80 mniej. Jak podkreśla Wiesław Latoszek, duży procent stanowią wyjazdy do pożarów suchych traw. - W tego typu pożarach co roku giną osoby. W tym roku były już dwa takie przypadki na terenie naszego województwa: w powiecie krośnieńskim i mieleckim. W obu zginęły osoby w podeszłym wieku. To jest dowód na to, że w dużym procencie starsze osoby dokonują takich wypaleń. Później, ze względu na zmianę kierunku wiatru i płomieni i zadymienia, które powstaje, dzieje się tak, że w większości te osoby mają problem z poruszaniem się, zostają w tych płomieniach i tracą życie – podkreśla komendant.
Za naszym pośrednictwem apeluje do mieszkańców powiatu, aby zaniechali procederu wypalania traw.


(kp)
