Święto ze skandalem w tle ...według burmistrz Kurowskiej
71
Tegoroczne Święto Wojska Polskiego zapowiadało się ciekawej niż dotychczas. Niestety na zapowiedziach się skończyło. Kawalerzyści z 8. Pułku Ułanów Księcia Józefa Poniatowskiego, którzy chcieli uświetnić tę uroczystość zostali od niej odsunięci. Jak twierdzi burmistrz Maria Kurowska, zadecydowały o tym względy proceduralne.

Ułani z Niepołomic i Krakowa przyjechali na zaproszenie Jana Urbana, dowódcy sekcji w Jaśle. Nie dostali jednak pozwolenia na udział w uroczystościach z okazji Święta Wojska Polskiego. Planowali, że przejdą z głównym pochodem do kościoła Franciszkanów, a po mszy złożą wiązankę kwiatów przed Grobem Nieznanego Żołnierza.

Niestety scenariusz został zweryfikowany i ograniczony do minimum – we mszy świętej brał udział tylko poczet sztandarowy, a przed Grobem Nieznanego Żołnierza kwiaty złożyła trzyosobowa reprezentacja Szwadronu. Po wyjściu z kościoła kawalerzyści zostali entuzjastycznie powitani przez wiernych, niestety radość nie trwała długo. Delegacje i poczty sztandarowe wraz z Orkiestrą Miejsko-Kolejową udały się w stronę parku miejskiego, a ułani na koniach do.... kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej. W sobotę burmistrz nie chciała rozmawiać z dziennikarzami, zasłaniając się świętem. W poniedziałek (17.08. br.) znalazła dla nas czas, i przedstawiła swoje stanowisko - Jeżeli ułani chcieli przyjechać mogli to wcześniej zgłosić. Uważam, że jest niedopuszczalnym fakt, że ułani bez zwrócenia się pisemnego dzwonią do mnie o godz. 12.00 w przeddzień uroczystości i pytają czy ja wyrażę zgodę. To są ułani, to są konie i to jest niebezpieczeństwo osób, które mogą znaleźć w pobliżu, a które koń może spłoszyć się i coś złego narobić. Jako burmistrz biorę odpowiedzialność za bezpieczeństwo uczestników tej uroczystości. W urzędach załatwia się wszystko pisemnie, nie ma uzgodnień na telefon.
Kurowska nie zaprzecza, że w tej sprawie istotną rolę odegrały także pobudki osobiste, czyli niechęć do Jana Urbana - Jeżeli tak, to tylko dlatego, że ja znam sposób i kompetencje organizacyjne pana Jana Urbana i w związku z tym wiedziałam, że jak on to zaczyna organizować, to znaczy, że mogą tu być problemy, bo z tego akurat go znam. Może być coś nie uzgodnione, nieubezpieczone odpowiednio i potem mogę mieć pewne uciążliwości. Jeżeli ktoś mówi, że załatwia takie rzeczy na telefon to kłamie – tłumaczyła burmistrz.
(omega)
Ułani z Niepołomic i Krakowa przyjechali na zaproszenie Jana Urbana, dowódcy sekcji w Jaśle. Nie dostali jednak pozwolenia na udział w uroczystościach z okazji Święta Wojska Polskiego. Planowali, że przejdą z głównym pochodem do kościoła Franciszkanów, a po mszy złożą wiązankę kwiatów przed Grobem Nieznanego Żołnierza.

Niestety scenariusz został zweryfikowany i ograniczony do minimum – we mszy świętej brał udział tylko poczet sztandarowy, a przed Grobem Nieznanego Żołnierza kwiaty złożyła trzyosobowa reprezentacja Szwadronu. Po wyjściu z kościoła kawalerzyści zostali entuzjastycznie powitani przez wiernych, niestety radość nie trwała długo. Delegacje i poczty sztandarowe wraz z Orkiestrą Miejsko-Kolejową udały się w stronę parku miejskiego, a ułani na koniach do.... kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej. W sobotę burmistrz nie chciała rozmawiać z dziennikarzami, zasłaniając się świętem. W poniedziałek (17.08. br.) znalazła dla nas czas, i przedstawiła swoje stanowisko - Jeżeli ułani chcieli przyjechać mogli to wcześniej zgłosić. Uważam, że jest niedopuszczalnym fakt, że ułani bez zwrócenia się pisemnego dzwonią do mnie o godz. 12.00 w przeddzień uroczystości i pytają czy ja wyrażę zgodę. To są ułani, to są konie i to jest niebezpieczeństwo osób, które mogą znaleźć w pobliżu, a które koń może spłoszyć się i coś złego narobić. Jako burmistrz biorę odpowiedzialność za bezpieczeństwo uczestników tej uroczystości. W urzędach załatwia się wszystko pisemnie, nie ma uzgodnień na telefon.
Kurowska nie zaprzecza, że w tej sprawie istotną rolę odegrały także pobudki osobiste, czyli niechęć do Jana Urbana - Jeżeli tak, to tylko dlatego, że ja znam sposób i kompetencje organizacyjne pana Jana Urbana i w związku z tym wiedziałam, że jak on to zaczyna organizować, to znaczy, że mogą tu być problemy, bo z tego akurat go znam. Może być coś nie uzgodnione, nieubezpieczone odpowiednio i potem mogę mieć pewne uciążliwości. Jeżeli ktoś mówi, że załatwia takie rzeczy na telefon to kłamie – tłumaczyła burmistrz.
(omega)
