Szczegóły wizyty CBA w Gamracie
27
- Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego pojawili się pod moją nieobecność. Wiem, że były sprawdzane procedury sprzedażowe, zakupowe i przetargowe, które funkcjonują w spółce. Zapewniam jednak, że wszystkie procedury są prowadzone należycie i nie mam takiej wiedzy ani przypuszczeń, żeby doszło do naruszeń prawa czy obowiązków pracowniczych. Wszystko jest w porządku. Służby są po to, żeby kontrolować majątek państwowy, szkoda tylko, że jest to w takim okresie, kiedy spółka pretenduje do prywatyzacji, aby te działania nie zaprzepaściły tej dużej szansy dla Gamratu – mówił podczas piątkowej konferencji prasowej Andrzej Czajka, prezes spółki.

Pod koniec września do Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie trafiły materiały zebrane przez CBA w jasielskim Gamracie. Jak nas wówczas zapewniał prezes Czajka były to rutynowe czynności. Jednak na konferencji poznaliśmy szczegóły tej sprawy. – Podczas tej kontroli stwierdzono pewne nieprawidłowości. Wiadomo, że chodziło o sprzedaż pewnej nieruchomości i sprzedaż majątku zakładu. Zostały podjęte pewne próby, ale w porę zadziałały wszystkie służby w spółce i do takiej sytuacji nie doszło. Chodziło o porozbiórkowy materiał, który mógł zostać wywieziony z zakładu. Służby kontrolujące stwierdziły, że firma nie jest uprawniona do wjazdu i zabrania pewnych rzeczy, więc to nie doszło do skutku. Przez nieuwagę doszło do sprzedaży pewnej działki obciążonej hipoteką. Jednak z uwagi na to, że był tylko jeden oferent, który został o tym poinformowany i nie złożył sprzeciwu, sprawa polubownie została załatwiona – tłumaczył Czajka.
Zapewnił jednocześnie, że nie uchyla się od odpowiedzialności – Jeśli będzie mi dane, że pan prokurator poprosi mnie o przedstawienie swojego stanowiska i dokumentów, które funkcjonują w spółce, to stawię się o każdej porze. Za wszystkie działania w Gamracie ponoszę odpowiedzialność i biorę ją na siebie. Nie mam zamiaru odżegnywać się od żadnej decyzji.
Katarzyna Pacwa-Wilk
Pod koniec września do Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie trafiły materiały zebrane przez CBA w jasielskim Gamracie. Jak nas wówczas zapewniał prezes Czajka były to rutynowe czynności. Jednak na konferencji poznaliśmy szczegóły tej sprawy. – Podczas tej kontroli stwierdzono pewne nieprawidłowości. Wiadomo, że chodziło o sprzedaż pewnej nieruchomości i sprzedaż majątku zakładu. Zostały podjęte pewne próby, ale w porę zadziałały wszystkie służby w spółce i do takiej sytuacji nie doszło. Chodziło o porozbiórkowy materiał, który mógł zostać wywieziony z zakładu. Służby kontrolujące stwierdziły, że firma nie jest uprawniona do wjazdu i zabrania pewnych rzeczy, więc to nie doszło do skutku. Przez nieuwagę doszło do sprzedaży pewnej działki obciążonej hipoteką. Jednak z uwagi na to, że był tylko jeden oferent, który został o tym poinformowany i nie złożył sprzeciwu, sprawa polubownie została załatwiona – tłumaczył Czajka.
Zapewnił jednocześnie, że nie uchyla się od odpowiedzialności – Jeśli będzie mi dane, że pan prokurator poprosi mnie o przedstawienie swojego stanowiska i dokumentów, które funkcjonują w spółce, to stawię się o każdej porze. Za wszystkie działania w Gamracie ponoszę odpowiedzialność i biorę ją na siebie. Nie mam zamiaru odżegnywać się od żadnej decyzji.
Katarzyna Pacwa-Wilk
