Szlakiem Karpackiej Podkowy
5
Konferencja prasowa zainaugurowała oficjalnie projekt „Karpackie Podkowy”, który jest częścią produktu „Beskid Zielony i magiczna kraina Łemków i Pogórza” związanego z turystyką aktywną, stanowiąc jednocześnie pierwszy krok do zorganizowania turystyki jeździeckiej. W programie uczestniczą powiaty: nowosądecki, gorlicki tarnowski, jasielski i krośnieński oraz 22 gminy województw małopolskiego i podkarpackiego.


Koszt projektu to ok. 1 mln zł, z czego 85% zostanie dofinansowane z Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego. Projekt jest realizowany od 1 lipca 2009 do 31 grudnia 2010 r.
Na łącznej długości 765 km powstanie szlak turystyki jeździeckiej, który będzie przebiegał po terenach zachodniej części Beskidu Niskiego i Pogórza Ciężkowickiego.

- Jako organizacja lokalno-turystyczna „Beskid Zielony”, działający w regionie Beskidu Niskiego i Zachodniego oraz Pogórza Ciężkowickiego realizujemy duży projekt szlaku konnego. Chcemy tym projektem uregulować sprawy logistycznie pod kątem prawnym i merytorycznym. Chcemy, aby końcowym efektem tego projektu było powstanie produktu turystycznego – mówi Andrzej Orchel, prezes Stowarzyszenia „Beskid Zielony”.
Na szlaku zamontowanych zostanie 220 rogali, ponad 600 drogowskazów, ok. 1000 tyczek i 500 tabliczek.
Do tej pory istniejące trasy nie były prawnie uregulowane. Przebiegały często przez prywatne posesje, co nie zawsze podobało się ich właścicielom. Stąd pomysł, aby ten stan unormować. Zanim przystąpiono do wytyczania nowych szlaków, zgodnie z przepisami Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, dokonano najpierw uzgodnień z właścicielami terenów, przez które miałyby przebiegać nowe trasy.

- Uzgodnienia terenowe i formalne były dla nas najważniejsze, bo nie możemy już szlaków wytyczać tak jak kiedyś udawało się to PTTK, to była sprawa uznaniowa. Dzisiaj musi być to naniesione na mapę, musi być zgoda właściciela. Udało nam się to z 15 gminami, 5 nadleśnictwami i uważamy to za pierwszy przyczynek do sukcesu – mówi Robert Łętowski, koordynator projektu „Karpackie Podkowy”. Nowatorski pomysł okazał się strzałem w przysłowiową dziesiątkę.

- Liczymy na to, że te szlaki pozwolą nam zdobyć więcej chętnych i klientów na prowadzenie naszej działalności, bo my z tego żyjemy – mówi z nadzieją Bogdan Śliż, właściciel Ośrodka Jazdy Konnej „Huzar” w Jaśle.

O konieczności budowy takiego szlaku przekonany jest także Stanisław Ciuba, prezes zarządu stadniny koni huculskich w Gładyszowie. – Jest to potrzebne, z tego względu, że stadnin w naszym regionie jest wiele, ale niestety nie mamy gdzie zarejestrować turystyki jeździeckiej. Prowadzimy tę turystykę często w bardzo dziki sposób, niezgodny z przepisami, ku niezadowoleniu leśników, gospodarzy terenów, a szlak uporządkuje to wszystko – twierdzi Ciuba.
Zdaniem Łętowskiego skorzystają na tym gminy, które przystąpiły do projektu. - Gminy pokazały się z bardzo dobrej strony - żaden wójt nie odmówił nam współpracy, a nas cieszy to, że chcą coś na tym jeszcze ugrać, kierować ten szlak do swoich atrakcji turystycznych. W gminie Dębowiec zrodził się pomysł, żeby na zakończenie projektu zorganizować study tour, która będzie bardzo dużą imprezą – mówi koordynator projektu.
Ośrodki jeździeckie to także sposób na życie i zarabianie pieniędzy. W powiecie jasielskim jest kilkanaście ośrodków jeździeckich i hodowlanych. Jednym z nich jest stadnina Bogdana Śliża. - Jesteśmy jedną ze stajni, które zaczęły zarabiać, by żyć. Mam 11 koni w stajni, ale nasza oferta nie ogranicza się tylko do samej jazdy konnej. Dlatego dopasowujemy się do potrzeb naszych klientów i organizujemy kuligi, wynajmujemy bryczki na wesela, prowadzimy hipoterapię – wylicza usługi swojego ośrodka Śliż. Nie zgadza się także z twierdzeniem Roberta Łętowskiego, że jazda konna to turystyka niszowa, tylko dla ludzi zamożnych. - Nie zgadzam się z tym, że będzie jeździć sama elita, bo już w tej chwili jeżdżą ludzie, którzy nie są bardzo zamożni, a którzy chcą to robić.
Po zakończeniu finansowania projektu z funduszu FOP kontynuacją działań będzie powołanie jednostki statutowej, odpowiedzialnej za prowadzenie działalności mającej na celu dalszy rozwój projektu, w celu powołania produktu turystycznego, który będzie mógł stanowić konkurencję na regionalnym rynku turystycznym.
Dodatkową korzyścią dla wszystkich odbiorców będzie budowa świadomości ekologicznej, jako najtańszego sposobu ochrony środowiska. Świadomość ta jest niezwykle istotna z punktu widzenia jednego z głównych celów projektu, tj. promocji proekologicznej turystyki jeździeckiej.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl


Koszt projektu to ok. 1 mln zł, z czego 85% zostanie dofinansowane z Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego. Projekt jest realizowany od 1 lipca 2009 do 31 grudnia 2010 r.
Na łącznej długości 765 km powstanie szlak turystyki jeździeckiej, który będzie przebiegał po terenach zachodniej części Beskidu Niskiego i Pogórza Ciężkowickiego.

- Jako organizacja lokalno-turystyczna „Beskid Zielony”, działający w regionie Beskidu Niskiego i Zachodniego oraz Pogórza Ciężkowickiego realizujemy duży projekt szlaku konnego. Chcemy tym projektem uregulować sprawy logistycznie pod kątem prawnym i merytorycznym. Chcemy, aby końcowym efektem tego projektu było powstanie produktu turystycznego – mówi Andrzej Orchel, prezes Stowarzyszenia „Beskid Zielony”.
Na szlaku zamontowanych zostanie 220 rogali, ponad 600 drogowskazów, ok. 1000 tyczek i 500 tabliczek.
Do tej pory istniejące trasy nie były prawnie uregulowane. Przebiegały często przez prywatne posesje, co nie zawsze podobało się ich właścicielom. Stąd pomysł, aby ten stan unormować. Zanim przystąpiono do wytyczania nowych szlaków, zgodnie z przepisami Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, dokonano najpierw uzgodnień z właścicielami terenów, przez które miałyby przebiegać nowe trasy.

- Uzgodnienia terenowe i formalne były dla nas najważniejsze, bo nie możemy już szlaków wytyczać tak jak kiedyś udawało się to PTTK, to była sprawa uznaniowa. Dzisiaj musi być to naniesione na mapę, musi być zgoda właściciela. Udało nam się to z 15 gminami, 5 nadleśnictwami i uważamy to za pierwszy przyczynek do sukcesu – mówi Robert Łętowski, koordynator projektu „Karpackie Podkowy”. Nowatorski pomysł okazał się strzałem w przysłowiową dziesiątkę.

- Liczymy na to, że te szlaki pozwolą nam zdobyć więcej chętnych i klientów na prowadzenie naszej działalności, bo my z tego żyjemy – mówi z nadzieją Bogdan Śliż, właściciel Ośrodka Jazdy Konnej „Huzar” w Jaśle.

O konieczności budowy takiego szlaku przekonany jest także Stanisław Ciuba, prezes zarządu stadniny koni huculskich w Gładyszowie. – Jest to potrzebne, z tego względu, że stadnin w naszym regionie jest wiele, ale niestety nie mamy gdzie zarejestrować turystyki jeździeckiej. Prowadzimy tę turystykę często w bardzo dziki sposób, niezgodny z przepisami, ku niezadowoleniu leśników, gospodarzy terenów, a szlak uporządkuje to wszystko – twierdzi Ciuba.
Zdaniem Łętowskiego skorzystają na tym gminy, które przystąpiły do projektu. - Gminy pokazały się z bardzo dobrej strony - żaden wójt nie odmówił nam współpracy, a nas cieszy to, że chcą coś na tym jeszcze ugrać, kierować ten szlak do swoich atrakcji turystycznych. W gminie Dębowiec zrodził się pomysł, żeby na zakończenie projektu zorganizować study tour, która będzie bardzo dużą imprezą – mówi koordynator projektu.
Ośrodki jeździeckie to także sposób na życie i zarabianie pieniędzy. W powiecie jasielskim jest kilkanaście ośrodków jeździeckich i hodowlanych. Jednym z nich jest stadnina Bogdana Śliża. - Jesteśmy jedną ze stajni, które zaczęły zarabiać, by żyć. Mam 11 koni w stajni, ale nasza oferta nie ogranicza się tylko do samej jazdy konnej. Dlatego dopasowujemy się do potrzeb naszych klientów i organizujemy kuligi, wynajmujemy bryczki na wesela, prowadzimy hipoterapię – wylicza usługi swojego ośrodka Śliż. Nie zgadza się także z twierdzeniem Roberta Łętowskiego, że jazda konna to turystyka niszowa, tylko dla ludzi zamożnych. - Nie zgadzam się z tym, że będzie jeździć sama elita, bo już w tej chwili jeżdżą ludzie, którzy nie są bardzo zamożni, a którzy chcą to robić.
Po zakończeniu finansowania projektu z funduszu FOP kontynuacją działań będzie powołanie jednostki statutowej, odpowiedzialnej za prowadzenie działalności mającej na celu dalszy rozwój projektu, w celu powołania produktu turystycznego, który będzie mógł stanowić konkurencję na regionalnym rynku turystycznym.
Dodatkową korzyścią dla wszystkich odbiorców będzie budowa świadomości ekologicznej, jako najtańszego sposobu ochrony środowiska. Świadomość ta jest niezwykle istotna z punktu widzenia jednego z głównych celów projektu, tj. promocji proekologicznej turystyki jeździeckiej.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl
