To już za 100 dni
64
Trwa sezon studniówkowy. Ten dzień, na 100 dni przed maturą ma być wyjątkowy pod każdym względem, zwłaszcza dla dziewczyn. Tego dnia chcą być piękne, wytworne i zapamiętać ten bal na całe życie.



Wizyta u kosmetyczki i fryzjera należą już do pakietu standardowego. Kreacje wybierane są odpowiednio wcześniej, bo to najbardziej spędza im sen z powiek. Nie będzie zatem przesadą stwierdzenie, że studniówka jest swoistą rewią mody. A skoro już jesteśmy przy tym temacie, to przypominamy o obowiązujących w tym karnawale kolorach. Pamiętajcie dziewczyny, że ten sezon należy do: popielu i bordo. Szerzej na ten temat można przeczytać w innym artykule, zamieszczonym na naszej stronie. Dla panów dobra wiadomość – niezmiennie obowiązkowy garnitur, choć niekoniecznie ciemny (faceci zawsze mają łatwiej i nawet jak podążają za modą, to ponoszą zdecydowanie mniejsze koszty).
Wystrojone, z nienagannym makijażem i osobą towarzyszącą, która czasami stanowi tylko element dekoracyjny, wkraczamy w progi szkoły (ostatnio coraz częściej – modnego i kosztownego lokalu). Ten wielki bal odbywa się zazwyczaj na 100 dni przed egzaminem maturalnym. Uczestniczą w nim uczniowie, ich osoby towarzyszące oraz dyrekcja i nauczyciele. Impreza zaczyna się toastem wznoszonym szampanem, a po nim pierwszy taniec – polonez, później prezentacje artystyczne i zabawa do białego rana.




I w zasadzie na tym powinnam zakończyć ten temat, ale jest coś, co mi na to nie pozwala. Spróbujcie przenieść się w czasie i wyobrazić sobie studniówkę, powiedzmy sprzed 20 lat (chociaż 10 lat temu było jeszcze podobnie). To były czasy, kiedy na strój studniówkowy składały się granatowa lub czarna układana spódnica i biała bluzka.
Od kilku lat obserwujemy gwałtowne zmiany w dekoracji. Skromny ubiór zastąpiły kosmicznie drogie i mocno wydekoltowane kreacje oraz fryzury z epoki baroku. Czerwone majtki – gwarant szczęścia na maturze zostały wyrzucone do lamusa, a zastąpiły je – a jakże czerwone – podwiązki.
Współczesne studniówki nie są już zwykłą potańcówką, ale balem z wielkim rozmachem. Oczywiście ktoś powie, że to raz w życiu. To, prawda, ale właśnie ten „raz” powinien zachować w naszej pamięci piękne wspomnienia, wspaniałą zabawę, a nie odciski na nogach, rozdarte sukienki i kac gigant następnego dnia. Studniówka stała się wyścigiem szczurów, rywalizacji między dziewczynami. Makijaż, solarium, manicure, fryzjer - to u w dzisiejszych czasach jest na porządku dziennym. Nie zdają sobie jednak sprawy, że tymi zabiegami i strojem dodają sobie lat. Inwestując przesadnie w siebie, świadomie czy nie, stawiają w niezręcznej sytuacji tych, którzy mają nieco mniej zasobny portfel i boją się, że nie będą czuli się dobrze na takiej imprezie. Zastanówmy się zatem, czy na pewno o to chodzi? Ma być dużo i drogo czy po prostu fajnie?





31 stycznia 2009 r. 252 uczniów z I Liceum Ogólnokształcącego w Jaśle, wraz z osobami towarzyszącymi i gronem nauczycielskim bawiło się przez całą noc na sali MOSiR-u. Była to pierwsza w historii szkoły studniówka poza murami szkoły.
Tradycyjnie imprezę rozpoczęły podziękowania i kwiaty złożone na ręce nauczycieli. Następnie nieodzowny element każdej studniówki, a mianowicie Polonez. Podczas wczorajszego wieczoru nie zabrakło również kabaretu, w którym uczniowie parodiowali swoich wychowawców, a później już zabawa do białego rana...
(omega)
Zapraszamy do obejrzenia <Fotorelacji> ze Studniówki I Liceum Ogólnokształcącego w Jaśle autorstwa Marka Reczka.



Wizyta u kosmetyczki i fryzjera należą już do pakietu standardowego. Kreacje wybierane są odpowiednio wcześniej, bo to najbardziej spędza im sen z powiek. Nie będzie zatem przesadą stwierdzenie, że studniówka jest swoistą rewią mody. A skoro już jesteśmy przy tym temacie, to przypominamy o obowiązujących w tym karnawale kolorach. Pamiętajcie dziewczyny, że ten sezon należy do: popielu i bordo. Szerzej na ten temat można przeczytać w innym artykule, zamieszczonym na naszej stronie. Dla panów dobra wiadomość – niezmiennie obowiązkowy garnitur, choć niekoniecznie ciemny (faceci zawsze mają łatwiej i nawet jak podążają za modą, to ponoszą zdecydowanie mniejsze koszty).
Wystrojone, z nienagannym makijażem i osobą towarzyszącą, która czasami stanowi tylko element dekoracyjny, wkraczamy w progi szkoły (ostatnio coraz częściej – modnego i kosztownego lokalu). Ten wielki bal odbywa się zazwyczaj na 100 dni przed egzaminem maturalnym. Uczestniczą w nim uczniowie, ich osoby towarzyszące oraz dyrekcja i nauczyciele. Impreza zaczyna się toastem wznoszonym szampanem, a po nim pierwszy taniec – polonez, później prezentacje artystyczne i zabawa do białego rana.




I w zasadzie na tym powinnam zakończyć ten temat, ale jest coś, co mi na to nie pozwala. Spróbujcie przenieść się w czasie i wyobrazić sobie studniówkę, powiedzmy sprzed 20 lat (chociaż 10 lat temu było jeszcze podobnie). To były czasy, kiedy na strój studniówkowy składały się granatowa lub czarna układana spódnica i biała bluzka.
Od kilku lat obserwujemy gwałtowne zmiany w dekoracji. Skromny ubiór zastąpiły kosmicznie drogie i mocno wydekoltowane kreacje oraz fryzury z epoki baroku. Czerwone majtki – gwarant szczęścia na maturze zostały wyrzucone do lamusa, a zastąpiły je – a jakże czerwone – podwiązki.
Współczesne studniówki nie są już zwykłą potańcówką, ale balem z wielkim rozmachem. Oczywiście ktoś powie, że to raz w życiu. To, prawda, ale właśnie ten „raz” powinien zachować w naszej pamięci piękne wspomnienia, wspaniałą zabawę, a nie odciski na nogach, rozdarte sukienki i kac gigant następnego dnia. Studniówka stała się wyścigiem szczurów, rywalizacji między dziewczynami. Makijaż, solarium, manicure, fryzjer - to u w dzisiejszych czasach jest na porządku dziennym. Nie zdają sobie jednak sprawy, że tymi zabiegami i strojem dodają sobie lat. Inwestując przesadnie w siebie, świadomie czy nie, stawiają w niezręcznej sytuacji tych, którzy mają nieco mniej zasobny portfel i boją się, że nie będą czuli się dobrze na takiej imprezie. Zastanówmy się zatem, czy na pewno o to chodzi? Ma być dużo i drogo czy po prostu fajnie?




31 stycznia 2009 r. 252 uczniów z I Liceum Ogólnokształcącego w Jaśle, wraz z osobami towarzyszącymi i gronem nauczycielskim bawiło się przez całą noc na sali MOSiR-u. Była to pierwsza w historii szkoły studniówka poza murami szkoły.
Tradycyjnie imprezę rozpoczęły podziękowania i kwiaty złożone na ręce nauczycieli. Następnie nieodzowny element każdej studniówki, a mianowicie Polonez. Podczas wczorajszego wieczoru nie zabrakło również kabaretu, w którym uczniowie parodiowali swoich wychowawców, a później już zabawa do białego rana...
(omega)
